Przypomnijmy: przez 6 lat trwała obrona polskiego Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu w rejonie trockim. Władze rejonu powoływały się na demografię, że nie ma dzieci i że taki sam problem dotyczy wszystkich szkół na Litwie, a nawet szkół litewskich w Polsce.
Jednak raport Europejskiej Fundacji Praw Człowieka dowodzi, że problem nie leży w demografii, a w nierównym traktowaniu, bo inne litewskie szkoły będące w nawet gorszym położeniu mogą zachować samodzielność. Fundacja zapowiedziała skierowanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu tego właśnie raportu.
W sprawie tej swoje oświadczenie wydał mer rejonu trockiego Andrius Šatevičius, który wcześniej już proponował przejąć polską szkołę pod zarządzanie ministerialne, jeśli jest to sprawa ważna w kontekście całego kraju. Cytowaliśmy oświadczenie mera w poprzednim artykule na ten temat, że mer rejonu „nie doczekał się propozycji” ze strony ministerstwa. Jak sprecyzował na ekranie telewizji TVP Wilno, ministerstwo mu odmówiło.
Nadzieja ze strony minister
Jednak w programie „Studio Wilno” wspomnianej telewizji nadzieję dała Raminta Popovienė, szefowa Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu RL. Wskazała, że przejęcie szkoły jest możliwe, tylko w obecnej sytuacji potrwałoby długo — jednak jest to sprawa czasu, a nie możliwości.
W rozmowie z TVP Wilno 14 sierpnia minister twardo stanęła w obronie polskich szkół i skrytykowała działania władz rejonu trockiego. Zarzuciła, że władze nie respektują zapisów w zasadach reorganizacji szkół.
Minister skrytykowała władze rejonu trockiego
„W zasadach reorganizacji sieci szkół jasno jest wskazane, że po pierwsze reorganizacja szkół nie może być przeprowadzana nie poradziwszy się z ludźmi i najważniejszy cel to nie zamykać czy reorganizować szkołę, a znaleźć najlepsze rozwiązanie dla interesu publicznego, by zapewnić jakość kształcenia, i właśnie wsłuchać się w głos społeczności” — mówiła minister na antenie TVP Wilno.
„Bardzo jest mi więc żal, że samorząd rejonu trockiego nie znalazł porozumienia z ludźmi swojej społeczności, którzy mieszkają właśnie w tym samorządzie. (…) Samorząd nie może być głuchy wobec swojej społeczności i nie usłyszeć tej wspólnoty. Decyzje samorządu zaskakują” — wyjaśniała minister.
„W danym momencie takich decyzji (przejęcia szkoły — przyp.red.) nie możemy podjąć, bo nie pozwalają na to akty prawne, Ustawa o samorządzie lokalnym, Ustawa o oświacie, Ustawa o formowaniu budżetu. Jest wiele aktów prawnych, według których teraz tak szybko takich decyzji (o przejęciu — przyp.red.) nie możemy podjąć. Nie jest to możliwe według istniejących aktów prawnych, to zajęłoby bardzo niemało czasu (aby te akty prawne zmienić — przyp.red.)” — wskazała minister Popovienė, potwierdzając, że kwestia przejęcia szkoły przez ministerstwo jest kwestią nie tyle możliwości, co czasu.
To może oznaczać przełom dla szkoły w Połukniu, gdyby okazało się, że jest wola polityczna dla szybszego dostosowania prawa, aby ministerstwo mogło szkołę od samorządu rejonu trockiego przejąć.
Popovienė uratuje Litwę i Polskę przed scysją?
Trzeba zaznaczyć, że Raminta Popovienė jest bodaj jedyną minister oświaty Litwy, która zajęła się sprawą na poważnie. Jej poprzedniczka była na stanowisku minister w 2024 r. ledwie kilka miesięcy i nie zdążyła nic zrobić.
Z kolei poprzednik poprzedniczki Gintautas Jakštas co prawda zaczął akcentować, że nie można rosyjskich i polskich szkół wrzucać do jednego worka, a potem ich rozliczać ze średnich wyników — tak niemniej w sprawie Połuknia niewiele zrobił.
Sprawa szkół z polskim językiem nauczania w rejonie trockim sięga bowiem 2022 r., o czym stale informowaliśmy czytelników „Kuriera Wileńskiego”, a jej przykre apogeum przypadło właśnie na kadencję Raminty Popovienė.
Minister nie tylko ciągle apelowała do rejonu trockiego, aby jego władze bardziej wsłuchały się w głos mieszkańców, a przede wszystkim respektowały prawo krajowe, ale też podjęła konkretne kroki, aby nie dopuścić do kryzysu. 12 sierpnia, gdy sprawa zaczęła się zaogniać coraz bardziej, kierowany przez nią resort zaproponował rządowi poprawki do sposobu organizacji sieci szkół, aby lepiej chronić szkoły mniejszości narodowych oraz ostatnie litewskie szkoły w okolicy. Rząd poprawki przyjął. Teoretycznie daje to samorządowi możliwości dla zachowania samodzielności szkoły, ale dotychczasowe działania samorządu i wnioski raportu EFHR nie sugerowały, aby była to sprawa braku narzędzi.



