Polscy siatkarze najlepsi w Europie i na świecie!

W sobotę 26 września zakończyły się Mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn. Reprezentacja Polski powtórzyła swój sukces sprzed trzech lat i po raz trzeci w historii stanęła na najwyższym podium europejskiego czempionatu.

Czytaj również...

W finale Polacy pokonali Francję 3:1 (31:29, 25:19, 20:25, 25:16) i zrewanżowali się za porażkę w finale IO w Paryżu. Wcześniej reprezentacja Polski, która była zdecydowanym faworytem mistrzostw, pokonała kolejno po 3:0: Portugalię, Izrael, Macedonię Północną i Ukrainę. Na zakończenie fazy grupowej uległa wprawdzie gospodarzom Bułgarii 2:3, ale już wcześniej zapewniła sobie pierwsze miejsce i wynik ostatniego meczu nie miał większego znaczenia. Mecze play off to kolejne 3:0: z Łotwą, Niemcami i w półfinale z niewygodną zawsze Słowenią.

Oprócz sukcesu drużynowego Polacy osiągnęli również sukcesy indywidualne. Do najlepszej drużyny mistrzostw zostali nominowani czterej Biało-Czerwoni: Jakub Popiwczak (libero), Bartłomiej Lemański (217 cm wzrostu, najwyższy siatkarz w historii polskiej siatkówki) i Szymon Jakubiszak (środkowi) oraz Wilfredo Leon (przyjmujący). Ten ostatni został uznany także MVP mistrzostw a najlepszym trenerem Nikola Grbić.

Medalowa seria Grbicia

Od czasu objęcia funkcji trenera reprezentacji Polski w siatkówce mężczyzn w styczniu 2022 r. z każdej imprezy mistrzowskiej Biało-Czerwoni wracają z medalem. Trzy złote (2023, 2025 i 2026) i dwa brązowe (2022 i 2024) medale w Lidze Narodów, srebro (2022) i brąz (2025) na Mistrzostwach Świata, wicemistrzostwo na IO w Paryżu (2024) i wspomniane dwa złote medale w ME.

Sukces potrójny

Złoto tegorocznych ME rozgrywanych we Włoszech, Bułgarii, Rumunii i Finlandii nie tylko powiększyło dorobek Polski w tych zawodach do 12 krążków (3 złote, 5 srebrnych i 4 brązowe), ale przedłużyło medalową serię do czterech. Od 2019 r. siatkarze nie schodzą z europejskiego podium, po dwóch medalach brązowych przyszły dwa złote. Nagrodą za I miejsce w ME była automatyczna kwalifikacja na Igrzyska Olimpijskie 2028 w Los Angeles. Oczywiście Polska reprezentacja raczej nie miałaby kłopotów w uzyskaniu kwalifikacji, ale dzięki sukcesowi w Mediolanie Biało-Czerwoni mogą już spokojnie przygotowywać się do najważniejszej imprezy. Wreszcie ME umocniły Polskę na pierwszym miejscu w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB).

Głębia składu

„Polska ma bardzo dużo dobrych zawodników. Można być najlepszym kucharzem świata, ale bez odpowiednich składników ten kulinarny talent zdaje się na nic. (…) Tu każdy chce walczyć, każdy wie, że de facto nie jest niezastąpiony. To jest być może nasza największa siła. Mamy bardzo szeroki skład złożony z zawodników, którzy świetnie, ciężko trenują” – opowiadał Nikola Grbić, serbski trener polskiej reprezentacji w jednym z wywiadów.

Głębia składu przydała się szczególnie, bo kilku czołowych zawodników było kontuzjowanych. Najbardziej urazy dotknęły środkowych. Jakub Kochanowski i Mateusz Bieniek to czołowi zawodnicy, bez których trudno było sobie wyobrazić wyjściową „szóstkę” reprezentacji Polski. W czasie sezonu z kontuzją borykał się także najwyższy siatkarz, jednak Bartłomiej Lemański nie tylko wystąpił, ale znalazł się w „drużynie marzeń” turnieju.

Sprostali roli faworyta

W polskim sporcie rzadko zdarzają sportowcy, a jeszcze rzadziej drużyny, które przed zawodami mistrzowskimi są zdecydowanymi faworytami i potwierdzają to w turnieju. Niestety „nasi” częściej zawodzą, niż potwierdzają swój potencjał, dlatego sukces siatkarzy ma jeszcze jeden, ważny wymiar.

Dwa srebra o różnym znaczeniu

Obok triumfu siatkarzy polscy sportowcy zdobyli jeszcze dwa srebrne medale na mistrzostwach świata. W przypadku kolarki Katarzyny Niewiadomej-Phinney jej srebrny medal zdobyty w Montrealu, obok zwycięstwa w Tour de France, jest życiowym sukcesem. W przypadku drugiego miejsca Bartosza Zmarzlika niektórzy mogą mówić o lekkim rozczarowaniu. Najwybitniejszy w historii polski żużlowiec mógł w tym roku przejść do historii tej dyscypliny jako jedyny jeździec z siedmioma tytułami mistrzowskimi. Musiał jednak na samym finiszu uznać wyższość Anglika Roberta Lamberta. Dla wielu wicemistrzostwo świata byłoby wielkim wyczynem, ale polski mistrz może czuć lekkie rozczarowanie. Jesteśmy pewni, że, co się odwlecze… Szansa na rewanż już w przyszłym roku.

Afisze

Więcej od autora

MonoWschód: z poszanowaniem tradycji i otwarciem na nowoczesność

Rekordowe jedenaście spektakli, w tym trzy premiery z Litwy, Polski, Stanów Zjednoczonych, Szkocji i Ukrainy, wernisaż wystawy i nowe wydarzenia towarzyszące znajdą się w programie VIII Międzynarodowego Festiwalu Monospektakli „MonoWschód” 2026. Pokazy i spotkania odbędą się w Wilnie, Trokach, Zujunach, Ejszyszkach i Pogirach. Organizatorem festiwalu jest od początku jego istnienia Polski Teatr „Studio” w Wilnie.