Joanna Pietkiewicz: Ilu uczniów obecnie uczy się w szkole?
Alicja Bilińska: W Gimnazjum w Awiżeniach mamy teraz ok. 620 uczniów, a ta liczba z roku na rok wzrasta.
Na jakim etapie jest obecnie rozbudowa szkoły i jakie inwestycje są planowane w najbliższych latach?
Dobudówka jest dopiero na samym początku, to są podstawy. Idea zrodziła się w momencie, kiedy liczba uczniów zaczęła bardzo szybko wzrastać – wtedy zrozumieliśmy, że nasza mała szkoła nie będzie już odpowiednia dla tej prognozowanej liczby uczniów. Wówczas rozpoczęła się realizacja projektu dobudówki. Finansuje ją Samorząd Rejonu Wileńskiego.

Co wyróżnia szkołę na tle innych placówek edukacyjnych?
Jeżeli mówimy o Awiżeniach, to na pierwszym miejscu jest siatkówka, bo ta historia trwa już ponad 50 lat i co roku zbierane są nowe drużyny. Zaczęło się od drużyn dziewcząt, które zdobywają różne nagrody i wyróżnienia, nawet poza granicami Litwy. Od niedawna mamy też drużyny chłopców, które również uczestniczą w igrzyskach i zawodach, przywożą medale i puchary – więc też się tym szczycimy, bo ta szkoła na pewno się tym wyróżnia.
Bardzo często, nawet jeśli jedziemy np. na igrzyska lub spotkania do Polski, ktoś związany ze sportem mówi: „O, Awiżenie, to jest siatkówka”. To wiadomo od dawna. Co roku też tradycyjnie nasza młodzież, tak jak i teraz, szykuje się i wyjeżdża do Łomży na Igrzyska Polonijne, reprezentując rejon wileński.
Mamy dużo takich tradycji. Szkoła jest specyficzna tym, że jest dwujęzyczna – nauka jest organizowana zarówno w języku polskim, jak i litewskim. To sprawia, że wszystkie święta są podwójne.
Mamy też od dawna zachowaną tradycję wspólnego pikniku całej szkoły. Niektóre szkoły rozpoczynają rok od koncertu 1 września lub innych wspólnych imprez, a u nas rok szkolny zaczyna się od pikniku całej szkoły. O godz. 12 cała szkoła wychodzi wspólnie na tereny zielone wokół szkoły, gdzie odbywają się piknik, zabawy i różne rozrywki. Tym samym piknikiem kończymy też rok szkolny.
Myślę, że dzieci bardzo to lubią. Każdy organizuje coś kulinarnego, ciekawego – niektórzy na trawie robią nawet fondue z gorącej czekolady. Najczęściej jednak jest grill, a rodzice z każdym rokiem dołączają coraz liczniej. Myślę, że takie małe tradycje bardzo wszystkich scalają i sprawiają, że stajemy się jak rodzina.
Jakie zasady dotyczące korzystania z telefonów komórkowych obowiązują w szkole i czy szkoła bierze pod uwagę rekomendacje ministerstwa? Z rozmów z innymi szkołami wiemy, że rekomendacje są gorszym rozwiązaniem niż rozporządzenia.
Jak w większości szkół na Litwie w naszej też obowiązuje zakaz telefonów komórkowych, ale funkcjonuje świadoma umowa, że telefony muszą być albo w plecaku, albo w szafce, gdzie trzymane są rzeczy.
Każdy nauczyciel ma specjalne pudełeczka – już od pierwszej minuty lekcji zbierane są telefony i uczeń nie może z nich korzystać. Może je odzyskać, jeśli są potrzebne na lekcji, np. gdy jest coś interaktywnego, do czego potrzebna jest komórka.
To proste zasady – nie ma poważnych zakazów, bo opieramy się na świadomości samego ucznia, że to wszystko jest dla jego dobra i dla zdrowia.
W jakim języku uczniowie najczęściej mają ustawione telefony?
Skoro nasza szkoła jest dwujęzyczna, myślę, że tych języków w telefonach jest sporo. Dzieci z nauczania litewskiego mają w języku litewskim i angielskim, a dzieci z klas polskich – po polsku, litewsku i angielsku.
Jakie działania wspierające używanie języka polskiego wśród młodzieży podejmuje szkoła?
Wszystko zaczyna się od samej szkoły, od kultury, od społeczności i obcowania międzyludzkiego. To bardzo ważne, gdy dziecko czuje, że jest tu szanowane i potrzebne, niezależnie nawet od jego ocen. Jeśli nie są one najlepsze i tak je wspieramy, bo każde dziecko znajdzie swoją drogę w życiu. Nie każdy musi być profesorem czy lekarzem, ale każdego musimy przytulić, każdemu powiedzieć, że naprawdę coś potrafi i na pewno znajdzie swoją drogę – wychowanie zawsze zaczyna się od tego.
Kiedy to jest odczuwalne, łatwo wspierać zarówno język polski, jak i litewski. Jest to tym łatwiejsze, że z każdym rokiem coraz więcej dzieci przychodzi do nas z polskich szkół – i nie dlatego, że szukają tu ratunku, jak to bywało kilka lat temu, ale dlatego że przychodzą z bardzo dobrymi wynikami. Te dzieci rozumieją, że tutaj będą dobrze widziane. Widzę, jak przychodzą z dobrymi wynikami, a po kilku miesiącach same podsumowują, jak im się powodzi. Zawsze słyszę: „Jak dobrze, że tu przyszłam, że nie czekałam tak długo”. Bardzo mnie to cieszy.

Jak jest w szkole z polskimi tradycjami?
Te tradycje są zachowane do dziś. Bardzo różni się np. Wigilia – wieczór wigilijny organizowany przez poszczególne klasy wygląda inaczej w jednych i drugich. Podobnie jest ze studniówką czy ostatnim dzwonkiem – jedne klasy zachowują tradycje polskie, inne litewskie. Wspieramy każdy pion w tym, co dla ich rodzin jest najbliższe, bo wtedy każdy czuje się szanowany.
To dalsza praca – zaczynamy od nowa, wracając do pierwszego kroku: do szacunku.
Jak wygląda współpraca z innymi szkołami i jakie działania oraz efekty ona przynosi uczniom?
To szkoły zarówno z rejonu wileńskiego, jak i z samej Polski – mamy podpisanych wiele umów o współpracy. Nasze dzieci wyjeżdżają na wymiany. Jedną z takich szkół jest szkoła społeczna w Gdańsku, z którą organizujemy tygodniowe wymiany – najpierw ich uczniowie przyjeżdżają i mieszkają u naszych rodzin, później nasze dzieci jadą na tydzień i mieszkają u rodzin w Polsce. To ciekawe, bo zwykle podczas wyjazdów dzieci mieszkają w hotelach lub szkołach, a tutaj mamy taką umowę, że mieszkają w polskich rodzinach.
W czasie wolnym mają rozrywkę, ale to wszystko jest jedną wielką wymianą. Staramy się wspierać współpracę ze szkołami z Polski. Tak samo jak w przypadku Igrzysk Polonijnych, na które obowiązkowo wieziemy naszą sportową młodzież.
Zawsze też troszczymy się, aby podręczniki – jeśli jest taka możliwość – były zamawiane zarówno w języku polskim, jak i litewskim, żeby nie było to tylko z myślą o pionie polskim.
Jakie najważniejsze osiągnięcia szkoła odnotowała w ostatnich latach, np. w konkursach, olimpiadach lub sporcie?
Zacznijmy tradycyjnie od sportu. Nasze dziewczynki w tym roku, podobnie jak w ubiegłym, zajęły 2. miejsce w Igrzyskach Młodzieży do 16. roku życia w siatkówce, zdobywając srebro. W ubiegłym roku było tak samo, więc obroniły tytuł wicemistrzyń.
Ponadto w tym roku znacznie wzrosła liczba uczniów, którzy wygrali olimpiady rejonowe i trafili na etap państwowy. Ta liczba rośnie z każdym rokiem i myślę, że pokazuje to duże zaufanie do szkoły. Mamy też małych inżynierów – a właściwie uczniów z klas 10 i 11, którzy uczestniczą w projekcie CanSat [uczniowie budują i wysyłają w powietrze miniaturowego satelitę wielkości puszki – przyp. red.], w ramach którego muszą skonstruować i wypuścić satelitę. W ubiegłym roku zajęli pierwsze miejsce, a w tym – drugie.
W tym roku zgłosiliśmy też naszą szkołę jako kandydaturę do międzynarodowej organizacji „Tarptautinis Bakalaureatas” [International Baccalaureate, program kończący się międzynarodowo uznawaną maturą – przyp. red.] i nasza kandydatura została zatwierdzona.
Jesteśmy już szkołą, która otrzymała status kandydacki do tego programu. Teraz pracujemy z nauczycielami, mamy też szkolenia – zarówno ja jako administracja i koordynator, jak i nauczyciele. Każdy przejdzie swoje szkolenie, przygotowując się do organizacji procesu nauczania w stylu bakalaureatu.
Ten rok był też dość trudny, ponieważ realizowaliśmy jeszcze program „Tūkstančio mokyklų programa” [program wsparcia i modernizacji szkół na Litwie – przyp. red.].
Otrzymaliśmy dużo finansowania i dużo się działo – mieliśmy też wiele szkoleń dla nauczycieli. To było wyzwanie dla całej szkoły, bo nieco utrudniło proces nauczania, ale dzięki temu projektowi mamy teraz dużo wyposażenia do laboratoriów chemii, fizyki i biologii.
Mamy też ściankę wspinaczkową w sali sportowej, gdzie każdy może się wspinać – od małego do dużego, bo są drogi łatwiejsze i trudniejsze, a do tego potrzebne wyposażenie. Ten projekt nam pomógł – mieliśmy wyzwania, ale jednym z osiągnięć jest to, że został zakończony.

Czego Pani życzyłaby uczniom, rodzicom i nauczycielom?
Nie tyle chcę życzyć, ile podziękować. Po pierwsze, rodzicom, po drugie, uczniom – za to, że zaufali naszej szkole, naprawdę jej ufają i nadal ją wybierają. Mimo że szkoła jest specyficzna, dwujęzyczna, dzieci i tak dobrze się ze sobą kolegują, więc chcę podziękować za to zaufanie.
Nauczycielom natomiast dziękuję za wszystko, co dzieje się w szkole – powstaje to dzięki nim. Bez nich nie osiągnęłabym tego, co mamy dziś.
Rozmawiała Joanna Pietkiewicz
Artykuł powstał w ramach praktyk w redakcji „Kuriera Wileńskiego” (dziennikarz prowadzący praktyki: Apolinary Klonowski)
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 27 (77) 11-17/07/2026








