Wilno upamiętni polskich twórców, ale zabraknie napisów w języku polskim

Z inicjatywy władz samorządowych Wilna w mieście pojawia się coraz więcej czerwonych tablic upamiętniających jego wybitnych mieszkańców. Tym razem władze miejskie postanowiły uhonorować Józefa Czechowicza oraz Wincentego i Ludomira Śleńdzińskich.

Czytaj również...

Litewskojęzyczne tablice upamiętniające wybitnego wileńskiego fotografa oraz artystów malarzy mają zostać umieszczone na ścianie drewnianego domku przy ul. Giedraičių 32.

Upamiętnieni zostaną nie tylko polscy artyści, lecz także sam dom, który ma niezwykłą historię.

— Powszechnie wiadomo, że Wilno jest miastem o niezwykle bogatym dziedzictwie historycznym i kulturowym, którego nie sposób zrozumieć bez uwzględnienia wielowiekowej obecności Polaków i ich fundamentalnego wkładu w kształtowanie jego tożsamości. Dziedzictwo naszego miasta nie jest zbiorem odrębnych historii narodowych, ale wspólnym dorobkiem pokoleń ludzi, którzy przez stulecia tworzyli Wilno. Uznanie polskiego wkładu wzbogaca to rozumienie i może mieć szczególne znaczenie dla współczesnego Wilna, w którym polskość jest żywą częścią codzienności i życia społecznego. Polacy są nie tylko strażnikami historycznej pamięci, ale również współtwórcami teraźniejszości i przyszłości miasta, dlatego upamiętnianie wybitnych Polaków powinno być naturalnym elementem. Siłą współczesnego Wilna jest bogactwo tradycji, które ukształtowały jego tożsamość, a historia miasta przypomina, że mimo różnic przez pokolenia tworzyliśmy to samo Wilno — mówi dla „Kuriera Wileńskiego” Edward Trusewicz, wiceprezes Związku Polaków na Litwie, radny Samorządu Miasta Wilna.

Głosowanie ws. tablic

Zastanawia jednak fakt, że tablice upamiętniające wybitnych polskich twórców, których dorobek stanowi istotną część historycznego i kulturowego dziedzictwa Wilna, decyzją Rady Samorządu Miasta Wilna mają być wyłącznie w języku litewskim. Naturalnie powstaje pytanie, czy upamiętnianie osób, które współtworzyły wielokulturową tożsamość miasta, nie powinno również uwzględniać języka polskiego — związanego z ich życiem i twórczością. Skoro, jak podkreśla Edward Trusewicz, dziedzictwo Wilna jest wspólnym dorobkiem pokoleń, a polskość pozostaje żywą częścią współczesnego miasta, to czy obecność języka polskiego na tablicach poświęconych polskim artystom nie byłaby wyrazem pełniejszego uznania dla tej wspólnej historii?

Pomimo nieobecności radnych AWPL-ZChR podczas głosowania, które odbyło się 21 października, Rada Miasta Wilna podjęła decyzję o umieszczeniu tablic pamiątkowych w języku litewskim.

— Radni AWPL-ZChR nie uczestniczyli (już) w posiedzeniu z zupełnie innego powodu. Podczas rozpatrywania osiemnastej kwestii porządku obrad radni opozycji, w tym przedstawiciele AWPL-ZChR, opuścili salę posiedzeń w geście protestu przeciwko forsowanym przez

koalicję rządzącą zmianom w Regulaminie działalności Rady Samorządu Wilna. Przedstawiony projekt przewidywał rozwiązania, które prowadziły do istotnego ograniczenia praw radnych, w szczególności możliwości przedstawiania projektów uchwał i zabierania głosu podczas ich rozpatrywania. W praktyce oznaczałoby to, że większość rządząca mogłaby decydować nie tylko o wyniku głosowania, ale też o tym, czy radny w ogóle otrzyma możliwość przedstawienia swojego stanowiska. Trudno nie dostrzec zasadniczej różnicy między prawem większości do

podejmowania decyzji a przyznaniem jej możliwości ograniczania prawa mniejszości do wypowiedzi. Uznaliśmy te propozycje za niedopuszczalne z punktu widzenia standardów demokratycznej debaty samorządowej, dlatego wnioskowaliśmy o wykreślenie projektu z porządku obrad. Koalicja rządząca zdecydowała jednak większością głosów o pozostawieniu go w porządku posiedzenia. W tej sytuacji radni opozycji wspólnie podjęli decyzję o opuszczeniu sali, wyrażając w ten sposób sprzeciw wobec rozwiązań, które trudno określić inaczej niż próbą ograniczenia głosu opozycji. Ponieważ kwestia tablic upamiętniających Czechowicza i Sleńdzińskich znajdowała się w dalszej części porządku obrad, nasza nieobecność objęła również głosowanie w tej sprawie — wyjaśnia Edward Trusewicz.

Jarosław Kamiński, radny miasta Wilna z ramienia AWPL-ZChR, podkreśla, że od początku był przeciwny decyzji komisji.

— Komisja nazewnictwa podjęła tę decyzję bez konsultacji. Niestety, obecnie sytuacja w samorządzie wygląda tak, że wszelkie odmienne zdania w tej kwestii nie są brane pod uwagę — komentuje radny.

Zauważa jednocześnie, że w sprawę może włączyć się polska społeczność. Jego zdaniem zarówno polskie organizacje społeczne, jak i poszczególni mieszkańcy, którzy nie zgadzają się z decyzją władz miejskich, mogą złożyć wniosek w sprawie umieszczenia litewsko-polskich tablic pamiątkowych.

— Każdą decyzję samorządową można przecież skorygować — zauważa Jarosław Kamiński.

Kronikarz Wilna

Józef Czechowicz (1818-1888) był pionierem fotografii wileńskiej, który jako pierwszy uwieczniał na zdjęciach panoramy Wilna oraz wnętrza kościołów. Jego spuścizna obejmuje ponad 300 fotografii i szklanych negatywów przedstawiających miasto, jego zabytki i okolice. Największy zbiór prac Czechowicz przechowuje Muzeum Narodowe Litwy, które w 2016 r. wydało album poświęcony fotografowi.

Czechowicz urodził się w guberni witebskiej, na terenie dzisiejszej Białorusi, a sztuki fotograficznej uczył się w Paryżu. Przed osiedleniem się w Wilnie podróżował po miastach Imperium Rosyjskiego, fotografując miejsca o znaczeniu historycznym. Utrzymywał się głównie z wykonywania portretów, prowadząc zakłady fotograficzne m.in. w Kijowie i Witebsku. W 1865 r. artysta przeniósł się do Wilna. Jego działalność podlegała ścisłej kontroli władz.

Początkowo mieszkał w wynajmowanych mieszkaniach i domach, a w 1866 r. zamieszkał na Antokolu, gdzie urządził zakład fotograficzny.

Dwa lata później Czechowicz zawarł z dumą miejską umowę na budowę pawilonu fotograficznego w pobliżu Ogrodu Miejskiego. Konflikt z władzami miasta wywołało wzniesienie przez niego trwalszego budynku mieszkalnego, który nie odpowiadał zatwierdzonemu projektowi. Ponadto jego wygląd przypominał wiejską chatę. Duma miejska zażądała rozbiórki budynku lub upiększenia jego elewacji poprzez dodanie detali architektonicznych. Ostatecznie konflikt został zażegnany, a Czechowicz uzyskał pozwolenie na prowadzenie atelier fotograficznego, wyposażonego w sześć aparatów, w swoim domu przy ul. Botanicznej (obecnie ul. Barboros Radvilaitės).

Po śmierci Czechowicza atelier fotograficzne odziedziczyła Anna de Rotte, z którą był związany przez wiele lat. Mieli dwóch synów: Antoniego i Juliana. Wspólnie wychowywali również dwoje dzieci Anny z jej wcześniejszego związku — Reginę i Maurycego de Rotte. Wkrótce po śmierci Czechowicza Anna wyszła za mąż za znanego wileńskiego malarza Wincentego Śleńdzińskiego. Nadal prowadziła zakład fotograficzny, posługując się nazwiskiem Anna P. Śleńdzińska.

Po wygaśnięciu umowy dzierżawy budynek został przeniesiony na Śnipiszki, na ulicę Chocimską-Chiwańską (obecnie ul. Giedraičių 32).

SPOL-tabliczki-2026-10-27-2
Dawne Wilno na fotografii Józefa Czechowicza | Fot. Domena publiczna, fotokolaż Apolinary Klonowski

Śleńdzińscy — trzy pokolenia artystów związanych z Wilnem

Wincenty Śleńdziński (1837-1909) uczył się rysunku i malarstwa pod okiem ojca, Aleksandra Śleńdzińskiego (1803-1878), oraz znanego artysty Kanutego Rusieckiego. Jego nauczycielem muzyki był Stanisław Moniuszko, przyjaciel rodziny.

Dzieciństwo Wincenty spędził w Wilnie, w domu dziadka ze strony ojca, Marcina Śleńdzińskiego, który pełnił funkcję burmistrza miasta. Rodzina Śleńdzińskich mieszkała wówczas w kamienicy położonej na rogu ulic Wielkiej (obecnie Didžioji 15) i Szklanej (Stiklių). Według niektórych źródeł bywał tam również Adam Mickiewicz.

Podczas studiów w Moskwie Wincenty Śleńdziński zaprzyjaźnił się z Michałem Elwirem Andriollim, znanym przede wszystkim z niezwykłych ilustracji do „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Obaj wzięli udział w powstaniu styczniowym. Po jego upadku Wincenty został zesłany w głąb Rosji. Do rodzinnego Wilna powrócił dopiero w 1883 r.

Śleńdziński tworzył obrazy rodzajowe i portrety, a pod koniec życia coraz częściej sięgał po tematykę historyczną i mitologiczną, przedstawiając dzieje Litwy w romantycznym, niekiedy sentymentalnym ujęciu. „Jego płótna znajdują się w wileńskich kościołach” — pisze prof. Tomas Venclova w książce „Wilno. Przewodnik biograficzny”.

Artysta zmarł w Wilnie i został pochowany na Cmentarzu Bernardyńskim, obok swojego ojca. Jego prace znajdują się m.in. w Bibliotece im. Wróblewskich, zbiorach Litewskiego Narodowego Muzeum Sztuki, a także w muzeach Warszawy, Krakowa, Petersburga i Moskwy.

Po powrocie z Rosji Wincenty poślubił wdowę po Józefie Czechowiczu. Z tego związku urodził się Ludomir Śleńdziński, przyszły malarz, który przyszedł na świat w Wilnie w 1889 r. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu.

Od 1920 r. Ludomir mieszkał w Wilnie, gdzie wykładał na Uniwersytecie Stefana Batorego i wywarł znaczący wpływ na rozwój lokalnego środowiska artystycznego w okresie międzywojennym. Malował portrety i pejzaże, tworzył reliefy oraz popiersia, zajmował się również dekoracją wnętrz.

W 1931 r., po słynnej powodzi, dokumentował w formie malarskiej odnalezione w podziemiach katedry szczątki królewskie. Po wojnie przeniósł się do Krakowa, gdzie objął stanowisko profesora rysunku na Politechnice Krakowskiej. Jego prace znajdują się w zbiorach muzealnych w wielu krajach świata.

Twórczość Aleksandra, Wincentego i Ludomira odcisnęła trwały ślad w kulturze Wilna. Szczególnym miejscem pamięci o tej rodzinie jest Galeria im. Śleńdzińskich w Białymstoku.


Pozycja stołecznego samorządu w tej sprawie zostanie przedstawiona w kolejnych numerach „Kuriera Wileńskiego”.

Afisze

Więcej od autora

Polacy wśród uhonorowanych za ratowanie Żydów

Krzyże Ratowania Ginących wręczył prezydent Litwy Gitanas Nausėda. Uroczystość była związana z obchodzonym na Litwie Dniem Pamięci o Ludobójstwie Żydów Litewskich, ustanowionym dla upamiętnienia ofiar Holocaustu oraz likwidacji wileńskiego...