
| Fot. Marian Paluszkiewicz
Przed sześciu laty 31 grudnia 2014 roku z obiegu wycofano litewską walutę narodową – lit. Następnego dnia Litwa stała się 19. członkiem strefy euro. Euro wprowadzono do obiegu 1 stycznia 2015 r. Litwa jako ostatnia z krajów bałtyckich wprowadziła wspólną walutę europejską. Estonia znajdowała się w strefie euro od 2011, Łotwa od 2014 r.
Podczas orędzia noworocznego w 2015 r. ówczesna prezydent Dalia Grybauskaitė nazwała wprowadzenie euro „szansą na rozwój i bycie nowoczesnym, europejskim państwem”. Dziesięć minut po północy premier Algirdas Butkevičius jako pierwszy obywatel Litwy wypłacił z bankomatu 10 euro. Symboliczny banknot premier przekazał do Muzeum Pieniądza.
Przed przyjęciem euro wielu mieszkańców Litwy z żalem rozstawało się z litami. Ludzie przede wszystkim obawiali się znacznego wzrostu cen. Doświadczenia innych krajów pokazywały, że ceny usług wzrastały właśnie po wprowadzeniu euro. Jednak politycy i ekonomiści twierdzili, że obawy te są niczym nieuzasadnione oraz zapowiadali wzrost gospodarczy oraz europejski poziom życia na Litwie. Pomimo tego, że ceny faktycznie wzrosły, a niektóre towary w euro dziś kosztują tyle co dawniej w litach, analitycy twierdzą, że nie jest to tylko wina euro.
Czytaj więcej: Europa dwóch praworządności?
– Po wstąpieniu do strefy euro Litwa bardzo wiele zyskała. Staliśmy się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, nie tylko otrzymujemy solidne wsparcie finansowe, ale też na korzystnych warunkach możemy zaciągać pożyczki z funduszów unijnych, co jest niezwykle ważne obecnie, w dobie pandemii koronowirusa. Chodzi nie tylko o korzyści finansowe. Obywatele Litwy zyskali m.in. możliwość podróżowania w 25 krajach europejskich bez konieczności konwertowania waluty. Wzrost cen na niektóre produkty oraz usługi nie można przypisywać wyłącznie wprowadzeniu euro. Na to składa się wiele czynników, zaś euro ma minimalny wpływ. Warto też wspomnieć, że od momentu wprowadzenia euro znacznie wzrosły wynagrodzenia. Dla przykładu w 2018 r. wzrosły one o 10 proc. Ostatnie dane Eurostatu wskazują, że poziom konsumpcji na Litwie zbliża się do poziomu średniej europejskiej – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Greta Ilekytė, ekonomistka banku Swedbank.
Tymczasem Komisja Europejska wystąpiła z propozycją zrezygnowania z monet o nominałach 1 i 2 centów. Wszystkie płatności gotówkowe miałyby być zaokrąglone do 5 centów. Planuje się, że jeżeli suma zakupu wyniesie 3,58 euro albo 3,62, płacąc gotówką zapłacimy 3,60 euro. Gdy suma wyniesie 3.63 euro albo 3,67 euro, zapłacimy 3,65 euro.
Niektórzy eksperci finansowi twierdzą, że po zaokrągleniu kwot straty poniosą głównie kupujący.
