Zagraniczni eksperci na czele ukraińskich reform

149
04-saakashvili
Mianowanie byłego prezydenta Gruzji Michaila Saakaszwiliego szefem administracji obwodowej w Odessie ma przekonać Zachód, że nowe władze Ukrainy są zdecydowanymi zwolennikami reform. Fot. archiwum

Po rozpadzie Związku Sowieckiego i Bloku Warszawskiego większość krajów, które stanowiły te sojusze, cywilizacyjnie ruszyły na Zachód. Żeby szybciej tam dojść, korzystano ze sposobu znanego jeszcze ze średniowiecza, kiedy na dwory carskie i królewskie państw Europy Środkowej i Wschodniej zapraszano doradców, ówczesnych ekspertów z „cywilizowanego Zachodu”.

Ich udział w reformowaniu i przebudowaniu starych systemów miał nie tylko przybliżyć te państwa do standardów zachodnich, ale zapewniał też, że w ogóle te standardy zostaną przyjęte i wdrożone. Dlatego chyba nieprzypadkowo prezydentami trzech krajów bałtyckich byli wybrani choć autochtoni, lecz ze środowisk emigracyjnych. Obserwując obecną transformację systemową na Ukrainie, wydaje się, że jej władze też korzystają ze sposobu znanego sprzed wieków, bo po obaleniu reżimu prezydenta Wiktora Janukowycza w Kijowie nastąpił prawdziwy desant zagranicznych doradców i ekspertów, którzy mają zreformować kraj.

Od ucieczki Janukowycza i wyboru nowego prezydenta Petra Poroszenki minął już rok, lecz instytucje i kraje zachodnie, przyglądające się ukraińskim reformom, coraz częściej mają zastrzeżenia, że ich tempo i zakres na razie nie gwarantują skutecznej transformacji. Powodem takiej sytuacji bynajmniej nie jest opieszałość zagranicznych ekspertów, ale skostniały i skorumpowany do szpiku kości poprzedni system wywodzący się jeszcze z czasów komunistycznych.

Dlatego parafrazując słynne hasło komunistów ukraińskie władze postanowiły widocznie, że skoro od razu nie można „zbudować” Zachód na całej Ukrainie, to można spróbować to zrobić w odrębnym jej regionie. Ostatnie mianowanie byłego prezydenta Gruzji Michaila Saakaszwiliego szefem administracji obwodowej w Odessie ma przekonać Zachód, że nowe władze Ukrainy są zdecydowanymi zwolennikami reform.

Choć sama Gruzja daleka jeszcze od zachodnich standardów, a Saakaszwili jest postacią bardzo kontrowersyjną, nie ulega jednak wątpliwości, że właśnie za jego rządów ten kaukaski kraj poczynił niebywały postęp, zwłaszcza w walce z korupcją w strukturach władzy wykonawczej i sądowniczej, co też drastycznie zmniejszyło poziom przestępczości w tym kraju. Nie wiadomo, czy podobne efekty przyniosą rządy Saakaszwiliego na stanowisku gubernatora Odessy, jednak pierwsze komentarze miejscowych obserwatorów świadczą o ogromnych nadziejach pokładanych w tym polityku. Na Ukrainie były gruziński polityk może spotkać się jednak ze znacznie większym oporem niż u siebie w kraju rządzonym faktycznie twardą ręką. Tego, na przykład, na sobie już doświadczył litewski bankier i top manager, a obecnie minister gospodarki, handlu i rozwoju Ukrainy Aivaras Abromavičius.

Został on niedawno publicznie zrugany i wyzywany od „małp z Litwy” przez tamtejszego oligarchę i polityka, a prywatnie też udziałowca w państwowych spółkach energetycznych Ihora Kołomojskiego. Do incydentu doszło podczas posiedzenia Rady Nadzorczej spółki „Ukrnafta”, nad którą oligarcha chce zachować kontrolę. Ten incydent tylko pobieżnie pokazuje, z jak potężnym sprzeciwem mogą spotkać się rodzimi i zagraniczni reformatorzy państwa ukraińskiego, którego podstawowym problemem, zdaniem Genadija Bałaszowa, lidera partii „5.10”, filozofa biznesu i autora programów radiowych i telewizyjnych, jest udział państwa w gospodarce.

— Sednem problemu Ukrainy jest udział państwa w gospodarce. Ponad trzy tysiące spółek państwowych, finansowanie z budżetu państwa i skomplikowany system podatkowy pozbawia tchu ukraińską gospodarkę. Niestety, ale Saakaszwili nie ma na to wpływu, jak też nie ma go minister gospodarki, handlu i rozwoju Aivaras Abromavičius — napisał w komentarzu dla „Kuriera” Genadij Bałaszow. Autor komentarza zgadza się z opinią ministra Abromavičiusa, że ukraińskiej gospodarce mogłyby pomóc deregulacja i ułatwienia w prowadzeniu biznesu. Ale jak Bałaszow zauważa, rzeczywiste reformy prawdopodobnie nie są celem ukraińskich władz.

Tym niemniej, jak wynika z pierwszych poczynań Saakaszwilego, Gruzin na gubernatorskim stanowisku zamierza gruntownie i bezkompromisowo zreformować powierzony mu obwód. Wiadomo już, że pracę stracą 24 z 27 kierowników obwodowych rejonów. Przy tym Saakaszwili zdradził w wywiadzie dla gruzińskiej telewizji „Rustawi 2”, że w pierwszą kolej pracę stracą ci, o których pozostawieniu na miejscu u nowego gubernatora zabiegali kijowscy i miejscowi politycy oraz oligarchowie. Saakaszwili poinformował też, że nowi kierownicy zostaną wyłonieni w ogólnokrajowym konkursie i zapowiedział, że będą to osoby o nieskazitelnie czystej reputacji. Z kolei w walce z korupcją nowemu gubernatorowi ma pomagać jego przyjaciel, były generalny prokurator Gruzji, którego Saakaszwili mianował już na szefa prokuratorów Odessy.

Warto zaznaczyć, że do reformowania struktur mundurowych Ukraińcy również zaprosili byłą polityk z Gruzji, a na czele reformatorskiego think-tanku również początkowo stał Gruzin, Kacha Bendukidze. Nazywany „ojcem gruzińskich reform” Bendukidze, zmarł jednak nagle w jednym z londyńskich hoteli w listopadzie ubiegłego roku.