José Jerí to ostatni prezydent, który został usunięty ze stanowiska – 17 lutego br., a więc zaledwie cztery miesiące po rozpoczęciu kadencji – z powodu zarzutów o korupcję.
Szybka rotacja przywódców w Peru wynika w dużej mierze z powoływania się na klauzulę konstytucyjną, która pozwala parlamentowi na postawienie w stan oskarżenia i usunięcie przywódców większością dwóch trzecich głosów z powodu „trwałej niezdolności moralnej lub fizycznej” – pojęcia na tyle szerokiego, że umożliwia postawić zarzuty z niemal dowolnego powodu. To, w połączeniu z konfliktami politycznymi między władzą wykonawczą a ustawodawczą, częstymi skandalami i brakiem większości parlamentarnej, napędza chroniczną w Peru niestabilność polityczną.
Fujimori: do trzech razy sztuka?
Kolejnym dowodem tej politycznej niestabilności był przebieg wyborów parlamentarnych i prezydenckich 12 kwietnia. Podziały, korupcja i walki wewnętrzne zaowocowały rekordową listą 35 kandydatów na prezydenta. Aby dać szansę wszystkim, zorganizowano sześć oddzielnych debat telewizyjnych.
Z powodu powszechnych opóźnień z dostarczaniem kart do głosowania i problemów logistycznych trzeba było przedłużyć godziny głosowania do poniedziałku 13 kwietnia dla ponad 50 tys. osób.
Ostatecznie wygrała Keiko Fujimori. Była kongresmenka i córka byłego prezydenta Alberta Fujimoriego, po przeliczeniu ponad trzech czwartych głosów miała niemal 17 proc. poparcia. Ponieważ żaden z kandydatów nie zbliżył się nawet do 50 proc. głosów wymaganych do zwycięstwa w pierwszej turze, konieczna będzie druga – dopiero 7 czerwca.
Z Fujimori zmierzy się najpewniej były burmistrz Limy, lider konserwatywnej partii Ludowa Odnowa (RP) Rafael López Aliaga. Po przeliczeniu ponad 75 proc. głosów miał jeden punkt procentowy przewagi (przeszło milion głosów) nad centrolewicowym Jorgem Nieto z Partii Dobrego Rządu (PBG).
W ten sposób Keiko Fujimori, liderka prawicowej partii Ludowa Siła (FP), będzie miała okazję, by wreszcie wygrać. To jej czwarte wybory prezydenckie i trzeci raz awans do II tury. W 2016 i 2021 r. od objęcia stanowiska głowy państwa dzieliła ją minimalna różnica głosów. Jej partia jest też jedną z głównych frakcji w nowym Kongresie, obok ugrupowań Nieto i Aliagi. Jest to ważne, bo od rozkładu sił w parlamencie zależeć może los głowy państwa.
W ostatnich latach Kongres, jednoizbowy parlament Peru, z wielką łatwością mianował i odwoływał prezydentów. W ciągu dekady przez pałac rządowy przewinęło się dziewięć osób, z których niektóre sprawowały urząd zaledwie przez kilka miesięcy. Tylko jeden z prezydentów zakończył pełną kadencję. Prawie wszyscy zostali uwięzieni lub są objęci dochodzeniami karnymi, głównie związanymi z korupcją.
Ostatnia dekada niestabilności politycznej sprawiła, że władza wykonawcza (prezydent i jego administracja) stała się niemal drugorzędną siłą. Natomiast Kongres rozszerzył swoje uprawnienia, choć jego członkowie są w większości niepopularni wśród Peruwiańczyków. Część wpływów parlamentu wynika z uprawnień do wszczęcia procedury impeachmentu. Kongres Peru może odwołać prezydenta z powodu „niezdolności moralnej” – terminu o szerokim znaczeniu, który był wykorzystywany w dowolny sposób.
Impeachment po peruwiańsku
Burzliwa dekada w pałacu rządowym zaczęła się od prezydentury Pedra Pabla Kuczynskiego, który objął urząd w 2016 r. Już pod koniec 2017 r. Kongres wszczął procedurę impeachmentu w związku z zarzutami o branie łapówek od Odebrecht (dziś Novonor), wielkiego koncernu budowlanego z Brazylii. Kuczynski zrezygnował w marcu 2018 r. w obliczu drugiej próby wszczęcia procedury impeachmentu. W kwietniu 2019 r. został aresztowany i umieszczony w areszcie domowym. Proces nadal trwa.
Jego następca, Martín Vizcarra, urzędował tylko od marca 2018 do listopada 2020 r. Też został usunięty w wyniku impeachmentu, też za przyjmowanie łapówek. W listopadzie 2025 r. został skazany na 14 lat więzienia.
Kolejny prezydent, Manuel Merino, był głową państwa przez zaledwie pięć dni. Złożył rezygnację w obliczu powszechnych protestów. Francisco Sagasti pełnił funkcję tymczasowego prezydenta przez niecały rok po rezygnacji Merino. Został zaprzysiężony 17 listopada 2020 r., stając się trzecim prezydentem Peru w ciągu jednego tygodnia. Pozostał na stanowisku do momentu zaprzysiężenia zwycięzcy wyborów w lipcu 2021 r.
Zwycięzcą okazał się polityczny outsider, lewicowy nauczyciel z prowincji, Pedro Castillo. Jego radykalne pomysły gospodarcze sprawiły, że szybko wszedł w konflikt z Kongresem, który oskarżył go o korupcję. Castillo przetrwał dwie próby postawienia go w stan oskarżenia.
W obliczu trzeciej prezydent przeprowadził w grudniu 2022 r. autogolpe, czyli samowolny zamach stanu, ogłaszając plany rozwiązania Kongresu i powołania rządu nadzwyczajnego, który miałby rządzić dekretami. Kilka godzin po jego oświadczeniu parlamentarzyści i tak zebrali się i przegłosowali postawienie Castillo w stan oskarżenia. Wkrótce potem został aresztowany pod zarzutem spisku i buntu. W listopadzie 2025 r. sąd skazał go na 11,5 roku więzienia.
Nikt nie jest bez skazy
Dina Boluarte, wiceprezydent przy Castillo, zastąpiła go po impeachmencie, stając się pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Peru. Miała sprawować urząd do końca kadencji Castillo, czyli do lipca 2026 r. Jednak jej kadencja była naznaczona niskimi notowaniami, wzrostem przestępczości, skandalami korupcyjnymi i masowymi protestami. Boluarte przetrwała osiem prób impeachmentu, zanim Kongres w końcu ją odwołał.
Wtedy urząd objął przewodniczący Kongresu José Jerí. Jednak szybko znalazł się w centrum skandalu wynikającego z nieujawnionych, nocnych spotkań z chińskim biznesmenem Zhihua Yangiem (tzw. Chifagate – od słowa „chifa”, lokalnego terminu oznaczającego chińską restaurację, w której odbywały się spotkania).
Jerí przetrwał tylko cztery miesiące. Kongres przegłosował jego odwołanie i wybrał w lutym br. na tymczasowego prezydenta 83-letniego posła Joségo Maríę Balcázara. I ten nie jest politykiem bez skazy. Został usunięty z poprzedniego stanowiska tymczasowego członka Sądu Najwyższego za poważne uchybienia i wykluczony z izby adwokackiej za sprzeniewierzenie funduszy. Odda urząd zwycięzcy II tury wyborów w dniu 28 lipca.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 15 (42) 18-24/04/2026



