Więcej

    Powidoki, które zostają w oku. Wystawa Stanisława Widtmanna w Galerii „Znad Wilii”

    W Galerii „Znad Wilii” można obecnie oglądać wystawę „Powidoki” Stanisława Widtmanna, twórcy niezależnego, malarza, który w swoich obrazach łączy wrażliwość artysty, ciekawość biologa i doświadczenie osoby aktywnej publicznie. To zestawienie sprawia, że jego obrazy zapraszają nie tylko do patrzenia, ale i do bardzo osobistego odbioru.

    Czytaj również...

    Już sam tytuł wystawy sugeruje, że chodzi tu o ślad – coś, co zostaje pod powiekami po dłuższym spojrzeniu na obraz. „Powidoki” są opowieścią o pamięci wzrokowej, emocjach i tym, jak świat odbija się w człowieku.

    Twórcą teorii i nurtu malarskiego zwanego powidokami jest Władysław Strzemiński, polski malarz awangardy lat 20. i 30. XX w., którego prace, jak podkreśla pan Stanisław, są mu bliskie.

    Strzemiński, tworząc teorię powidoków, interesował się tym, co dzieje się z obrazem w oku widza po jego zniknięciu – jak pamięć wizualna przekształca to, co już nieobecne. W tym sensie obraz nie kończy się na płótnie, ale trwa w patrzącym.

    Dla Stanisława Widtmanna to podejście jest szczególnie bliskie, ponieważ – jak sugeruje – jego twórczość wyrasta z obserwacji, zarówno artystycznej, jak i biologicznej. Jako biolog przyzwyczajony jest do patrzenia na świat w sposób analityczny, do dostrzegania struktur, procesów i mechanizmów. Jednocześnie jako malarz interesuje się tym, jak przefiltrować je przez emocje i pamięć.

    Inauguracja „Powidoków” stała się nie tylko prezentacją malarstwa, lecz także spotkaniem ludzi, których łączy wrażliwość na sztukę | Fot. Brenda Mazur

    Przyglądanie się światu

    Innymi artystami, których twórczość inspiruje Stanisława Widtmanna, są: Jarosław Modzelewski artysta obrazów figuralnych, czy Edward Dwurnik – malarz, którego prace cechuje bogata kolorystyka i dynamiczna kreska (w obrazach pana Stanisława widoczna m.in. w kwiatowych płótnach).

    Autor podkreśla, że w sposób szczególny inspiruje go Edward Hopper, wybitny amerykański malarz ciszy i samotności, który uwielbiał malować kobiety. Spośród obrazów prezentowanych w wileńskiej galerii zwraca uwagę płótno eleganckiej pani podążającej zamaszyście ulicą – można dostrzec jej lekkie zamyślenie, domyślić się, że przeżywa coś pięknego…

    Innym cenionym przez wileńskiego artystę jest brytyjski malarz Lucien Freud, wnuk Zygmunta Freuda. Siostra zakonna i zarazem słynna historyczka sztuki Wendy Beckett określiła go mianem malarza ludzkiego ciała.

    Pan Stanisław zaznacza, że bliska jest mu nowatorska twórczość Davida Hockneya, szczególnie jego prace z lat 70. Oprócz Andy’ego Warhola Hockney był prekursorem pop-artu, nie tylko w malarstwie, lecz także w fotografii, grafice i scenografii.

    – Kiedy przyglądam się moim obrazom, to zauważam, że choć tworzę je zazwyczaj spontanicznie, pod wpływem impulsu, to jednak w większości są one wynikiem bardzo konkretnego zaobserwowania jakiejś sytuacji, która miała miejsce w rzeczywistym czasie i miejscu – mówił na otwarciu swojej wystawy Stanisław Widtmann.

    I widać to w jego obrazach, jak przygląda się ludziom, roślinom, zwierzętom oraz światu, który ich otacza, z akceptacją, a nawet delikatną czułością, czasami z odrobiną humoru.

    Twórczość pana Stanisława wyrasta z różnych obszarów życia – nauki, sztuki i aktywności publicznej. W tym sensie „Powidoki” są nie tylko wystawą, ale też zaproszeniem do uważniejszego patrzenia: na obrazy, na naturę i na to, co umyka między jednym spojrzeniem a drugim.

    Z autoportretu Stanisława Widtmanna przebija spora dawka poczucia humoru artysty | Fot. Brenda Mazur

    Gościnne progi galerii

    Inauguracja wystawy „Powidoki” odbyła się 10 kwietnia w Galerii „Znad Wilii” i miała wyjątkowo ciepły, kameralny charakter. Licznych gości wydarzenia powitała właścicielka galerii Wanda Oleksy, która w swoim wystąpieniu nie kryła radości z prezentacji prac Stanisław Widtmanna w przestrzeni galerii.

    Zaznaczyła, że przyjęcie tych obrazów na ściany pracowni było dla niej nie tylko kolejnym wydarzeniem wystawienniczym, lecz także ważnym spotkaniem z twórczością, która, ma nadzieję, „zostanie w widzu na dłużej”. W jej słowach wybrzmiała przede wszystkim autentyczna sympatia do artysty oraz przekonanie, że jego malarstwo ma w sobie coś, co wymyka się szybkim ocenom i wymaga uważnego odbioru.

    Wanda Oleksy zwróciła uwagę na dojrzałość prezentowanych prac, podkreślając, że są one efektem konsekwentnie rozwijanego języka malarskiego. Jednocześnie zaznaczyła, że obrazy Stanisława dobrze wpisują się w ideę galerii, która od lat stawia na sztukę wymagającą dialogu z widzem, a nie tylko biernej kontemplacji.

    Słowa Wandy Oleksy nadały wernisażowi ton serdeczności i otwartości, który dobrze współgrał z charakterem samej wystawy – skupionej, refleksyjnej, ale też niepozbawionej humoru i pięknej oprawy muzycznej w wykonaniu maestro Zbigniewa Lewickiego, grającego tym razem na pianinie, co było zaskoczeniem dla wielu gości.

    W rezultacie inauguracja „Powidoków” stała się nie tylko prezentacją malarstwa, lecz także spotkaniem ludzi, których łączy wrażliwość na sztukę i potrzeba jej przeżywania w różnoraki sposób.


    Wystawę „Powidoki” Stanisława Widtmanna można oglądać w Polskiej Galerii Artystycznej „Znad Wilii”, ul. Išganytojo 2/4 w Wilnie, do 24 kwietnia 2026 r.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 15 (42) 18-24/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Alleluja – radujmy się i weselmy! O pięknie i radości wiary

    Brenda Mazur: W Święta Zmartwychwstania Pańskiego słyszymy, że trzeba świętować, że to czas radości. Warto w takim razie zapytać, dlaczego właściwie mamy się radować i jak mamy świętować?Ks. Rajmund...