Mija 120 lat od zebrania Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Sprawa całej Litwy, nie tylko Polaków

Chodzimy po muzeum, podziwiamy zbiory. Cieszymy się, że Góra Zamkowa przetrwała tyle wieków, że Wilno ma swój uniwersytet. Wiemy to i owo o powierzchownej litewszczyźnie Mickiewicza. Tych rzeczy Litwa by nie miała i nie wiedziała, gdyby nie działalność polskiej organizacji, która mogła konkurować z najambitniejszymi instytucjami badawczymi na świecie.

Czytaj również...

Historia tej organizacji jest silnie związana ze wszystkimi okupacjami Wilna, najsilniej z najtrwalszą – rosyjską. Towarzystwo Przyjaciół Nauk wchłonęło trzy inne towarzystwa naukowe i kulturalne, a zachowane przezeń – a nawet stworzone i wydane! – dzieła do dziś przechowują litewskie muzea i biblioteki. Jego celem było badanie dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego, które dziś kontynuuje częściowa spadkobierczyni – organizacja naukowców Polaków na Litwie. Ale po kolei.

Historia Towarzystwa Przyjaciół Nauk zaczęła się jeszcze długo przed początkiem jego formowania w 1906 r. i zarejestrowaniem przez władze carskie w 1907 r. Gdy Rosjanie zamknęli, w ramach popowstaniowych represji, Tymczasową Wileńską Komisję Archeologiczną w 1865 r., przez ponad trzy dekady w Wilnie nie istniała żadna polska instytucja naukowa. W maju 1899 r. grupa inteligencji założyła nielegalne Towarzystwo Miłośników Starożytnictwa i Ludoznawstwa, zwane także Kółkiem Archeologicznym. Zebrania odbywały się w prywatnych mieszkaniach, a miejsce często zmieniano. Wszak była to organizacja nielegalna, a badanie historii Litwy wciąż było represjonowane przez okupacyjne władze.

Jedną z najszerzej opisywanych akcji było pierwsze zabezpieczenie ruin zamku na wyspie w Trokach. Organizacja nielegalna nie mogła zwracać się do władz, prezes kółka, Wandalin Szukiewicz, wystąpił we własnym imieniu jako członek petersburskiej Komisji Archeologicznej. Wydzierżawił też od burmistrza wyspę z zamkiem na 12 lat za 60 rubli. W 1905 r., według wskazówek krakowskiego konserwatora Zygmunta Hendla, podmurowano najbardziej zagrożoną basztę. Przy okazji rozpoznano jej konstrukcję i wydobyto kafle, ceramikę oraz militaria.

Kółko oczyściło malowidła w Kaplicy św. Kazimierza w katedrze (1900) i zdjęło warstwy wapna w Kościele św. św. Piotra i Pawła (1902). Ufundowało tablicę dla białoruskiego poety Franciszka Bohuszewicza w Żupranach i odnowiło groby profesorów Uniwersytetu Wileńskiego na Rossie. Wydało „Szkice z archeologii przedhistorycznej Litwy”.

Rosja rozbita to Rosja mniej okrutna

Przychodziła jednak odwilż polityczna. Rosja mocno ucierpiała w wojnie z Japonią lat 1904–1905, gospodarka była w rozsypce. Jak to jest w tradycji rosyjskiej, jakiekolwiek dopuszczenie wolnościowej myśli jest możliwe tylko, gdy Rosja zostanie postawiona przed ścianą. Car znosi zakaz prasy, powoli ustępują srogie kary za stosowanie nazwy „Litwa” (oficjalnie była tylko jedna poprawna nazwa: Siewiero-Zapadnij Kraj, czyli Kraj Północno-Zachodni).

Przychodzi możliwość stworzenia zarejestrowanej i legalnej działalności naukowej. Alfons Parczewski, poseł do Dumy Rosyjskiej, przybywa jesienią 1906 r. i zaczyna organizację towarzystwa wraz z Władysławem Zahorskim. Gdzie potrzebna akcja społeczna, tam włączają się media. Poproszono o pomoc „Dziennik Wileński”, red. Józef Hłasko układa tekst odezwy. Pisano: „Dziś, gdy warunki polityczne uległy zmianie na lepsze, nadszedł czas do skupienia wszystkich z dzielnicą naszą związanych »przyjaciół nauk«, nadszedł czas do rozpalenia na nowo w Wilnie choćby najskromniejszego ogniska nauki polskiej, które by nie tylko zszeregowało siły już istniejące i prace im w miarę możności ułatwiło, ale zarazem przyczyniłoby się niewątpliwie do zwiększenia ich liczby”. Zapraszano chętnych do pracy organizacyjnej, aby powołać takie towarzystwo.

Odezwę z października 1906 r. podpisały nazwiska bardzo znane także dzisiaj, wciąż obecne w polskich szkołach na Litwie, także pod postacią patronów placówek. Podpisy złożyli: Eliza Orzeszkowa, Józef Hłasko (redaktor „Dziennika Wileńskiego”), Józef Montwiłł (ziemianin, filantrop, bankier, pochowany na Rossie), Czesław Jankowski (poeta, historyk, redaktor „Kuriera Litewskiego”), wspomniany już Władysław Zahorski (lekarz, historyk Wilna), deputowani do Pierwszej Dumy rosyjskiej – Władysław Tyszkiewicz, Alfons Parczewski, Wawrzyniec Puttkamer.

Na pierwsze spotkanie 22 października 1906 r. przybyło ok. 50 osób zaangażowanych w życie naukowe i społeczne. W sali przy ul. Mała Pohulanka (dzisiaj ulica Konstantego Kalinowskiego, Kalinausko) postanowiono wspólnymi siłami rejestrować towarzystwo.

I tak 30 stycznia 1907 r. władze zarejestrowały towarzystwo. Celowo pominięto wtręty typu „Polskie” i inne, aby nie wzbudzić sprzeciwu władz okupacyjnych. Było więc „neutralne” Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie, na wzór podobnych organizacji w Poznaniu czy Warszawie.

Statut wyznaczał cel: badanie kraju pod względem przyrodniczym, etnograficznym, historycznym, ekonomicznym i statystycznym. Zahorski mówił wprost o kontynuacji badań Śniadeckich, Lelewela, Daniłowicza i Jundziłła.

Pierwszym prezesem został ks. Jan Kurczewski, historyk diecezji wileńskiej.

Litwa zawdzięcza TPN wiele

Organizacja rosła w ekspresowym tempie: ze 160 członków w 1907 r. do 517 w 1914 r. i ponad 600 w latach 1919–1921. Ustawa wykluczała tylko niepełnoletnich i uczniów, a wystarczała składka pięciu rubli, ale gromadzili się w niej właśnie „przyjaciele nauk”. Z czasem towarzystwo zmieniło się w faktyczną instytucję naukową.

Towarzystwo doczekało się nawet własnej siedziby. Pierwsza mieściła się przy Nowej Alei (dziś ul. Stadiono). Późniejszą już wybudowano. Pieniądze przekazywali mieszkańcy, ziemianie, arystokraci. Stałe wsparcie przekazywali Józef i Stanisław Montwiłłowie (Stanisław to brat wspomnianego Józefa Montwiłła, oficer powstania styczniowego, ziemianin i przemysłowiec).

Władze wymagały prowadzenia obrad po rosyjsku i w obecności urzędnika. Towarzystwo prowadziło więc podwójną dokumentację. Wersję rosyjską okazywano kontrolerom, a polskie dokumenty przedstawiano jako brudnopisy. Inspekcja z Petersburga w 1910 r. niczego nie wykryła, ale… Towarzystwo Przyjaciół Nauk badało historię Wielkiego Księstwa Litewskiego, dzieje czasów niepodległości. A po co zniewolonym przypominać o tym, że kiedyś byli wolni? To wróży kłopoty. Więc Rosjanie starali się przeciwdziałać.

Dzieła towarzystwa pomogły zachować pamięć nie tylko lokalną, lecz także państwa litewskiego, którego część historii po prostu by nie ocalała. Najtrwalszym dziełem towarzystwa i jego konspiracyjnego poprzednika jest ocalenie zabytków. Jeszcze przed powstaniem towarzystwa opisane wcześniej Kółko Archeologiczne przeprowadziło w 1905 r. pierwsze prace konserwatorskie przy zamku na wyspie w Trokach.

Samo Towarzystwo Przyjaciół Nauk w 1907 r. powstrzymało rozbiórkę ruin zamku lądowego w Trokach na budulec dla cerkwi. W latach 1911–1912 zablokowało też projekt wieży ciśnień na szczycie Góry Zamkowej, który groził zniszczeniem fundamentów Zamku Górnego. Nad naszą „Giedyminką” więc mogłoby dziś nie być ani zamku ani niczego ciekawego pod górą. Stację zbudowano ostatecznie w Ogrodzie Bernardyńskim. W 1907 r. członkowie Towarzystwa przeprowadzili pierwsze pomiary podziemi Góry Zamkowej.

towarzystwo-2026-10-24-2
Jednym z inicjatorów i sponsorów powstania TPN był Józef Montwiłł, którego wybitną postać upamiętnia dzisiaj posąg w Wilnie przy Kościele Franciszkanów | Fot. Apolinary Klonowski

Podwaliny Uniwersytetu Wileńskiego

Środowisko TPN w dużej mierze współuczestniczyło też we wskrzeszeniu Uniwersytetu Stefana Batorego (Uniwersytetu Wileńskiego) w 1919 r. W okresie międzywojennym doświadczone już TPN stało się jednym z najważniejszych polskich wydawców naukowych. Znane do dziś jest wśród naukowców z roczników, które towarzystwo wydawało – „Ateneum Wileńskie” (1923–1939).

„Ateneum” było czołowym polskim pismem poświęconym dziejom Wielkiego Księstwa Litewskiego. W jego „Kronice” pisano także o litewskich, białoruskich i żydowskich instytucjach naukowych Wilna. Sekcja Historii Sztuki, w której pracowali m.in. Stanisław Lorentz i Marian Morelowski, publikowała pionierskie studia o baroku wileńskim.

Wiele wydawnictw TPN pozostaje cytowanych do dziś. Należą do nich „Studia nad początkami społeczeństwa i państwa litewskiego” Henryka Łowmiańskiego oraz „Słownik biobibliograficzny dawnego Uniwersytetu Wileńskiego” Ludwika Janowskiego. Do tej grupy zaliczają się też monografia Wileńskiej Komisji Archeograficznej Ryszarda Mienickiego i „Dajny litewskie zapisane przez A. Mickiewicza” Michała Brensztejna i Jana Otrębskiego. Z tą pozycją Czytelnicy „Kuriera Wileńskiego” mogli po części bliżej się zapoznać, gdy opisywaliśmy w zeszłym roku stosunek Adama Mickiewicza do języka litewskiego. Dużo świadectw na temat języka litewskiego u Wieszcza zachowało się dzięki temu materiałowi.

Szczególną historię mają „Akty cechów wileńskich 1495–1759”, pierwsze tomy planowanego „Kodeksu miasta Wilna”. Druk przerwała wojna i zachowały się tylko nieliczne nieoprawione egzemplarze.

Sowieci zrobili swoje

Gdy Wilno trafiło do Republiki Litewskiej, ale jeszcze przed tym, aż Litwa została zaanektowana przez ZSRS, w październiku 1939 r. władze litewskie odmówiły towarzystwu legalizacji. Z kolei gdy już ziemia wileńska wróciła pod okupację rosyjską i w 1940 r. ZSRS anektowało Republikę Litewską. Ministerstwo sowieckiej już Litwy znacjonalizowało majątek towarzystwa.

W 1943 r. Niemcy zamienili gmach towarzystwa na szwalnię i rozdzielili zbiory bez protokołów przekazania. Litewskie Muzeum Sztuki przechowuje obrazy z galerii TPN, m.in. „Nec mergitur” Ferdynanda Ruszczyca oraz płótna Bassana i Bellucciego. Liczne zbiory wywieźli Sowieci i sukcesywnie wywozili także po ustaniu działań wojennych. Część księgozbioru trafiła do Biblioteki Litewskiej Akademii Nauk. Wiele eksponatów etnograficznych znajduje się w Narodowym Muzeum Litwy.

Więcej o Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Wilnie opowiada nam Czesław Malewski, genealog i badacz historii, były redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego”. Podkreśla, że ideę tę poparły najjaśniejsze umysły tamtej epoki. – Proces organizacyjny Towarzystwa Przyjaciół Nauk zainicjowano pod koniec 1906 r., co zaowocowało powołaniem w styczniu 1907 r. instytucji o oficjalnej rosyjskiej nazwie Obszczestwo Lubitielej Nauk w Gorodie Wilnie [władze carskie wymagały, aby na anektowanych ziemiach litewskich wszelka dokumentacja urzędowa była prowadzona w języku imperium – przyp. red.]. Struktura ta została formalnie zatwierdzona przez administrację zaborczą. Pierwszą myśl zawiązania towarzystwa rzucił publicysta Ludwik Abramowicz na łamach „Kuiera Litewskiego”. Ideę tę poparli m.in.: Eliza Orzeszkowa, Czesław Jankowski, ksiądz Jan Kurczewski, Józef Montwiłł, Władysław Zahorski. Idea powołania do życia podobnego Towarzystwa kiełkowała wśród inteligencji polskiej na Litwie od dłuższego czasu, a w 1905 r. stała się przedmiotem licznych dyskusji. Jeśli jednak pragniemy precyzyjnie wskazać moment powstania – sam akt założycielski – to należy odwołać się do relacji Stanisława Kościałkowskiego z 1957 r., ostatniego prezesa towarzystwa. W swoim artykule „Pamiętna, choć przemilczana rocznica” jednoznacznie wskazywał on na styczeń 1907 r. – zaznacza Czesław Malewski.

– Współcześnie za częściowego spadkobiercę tych tradycji można uznać Stowarzyszenie Naukowców Polaków Litwy. O tym pokrewieństwie decyduje przede wszystkim fakt, że stowarzyszenie regularnie wydaje swój rocznik, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do działalności dawnego TPN, które w okresie międzywojennym publikowało prestiżowe „Ateneum Wileńskie”, pismo poświęcone głównie dziejom Wielkiego Księstwa Litewskiego – wyjaśnia.

– Innym depozytariuszem tej spuścizny była Fundacja im. Józefa Montwiłła, powołana do życia przez śp. Henryka Sosnowskiego oraz śp. Władysława Korkucia. Ich nadrzędnym celem było zainicjowanie akcji gromadzenia różnorodnych zbiorów. To właśnie ich niezłomnej postawie zawdzięczamy obecność w Wilnie polskojęzycznych tablic pamiątkowych – m.in. poświęconych Adamowi Mickiewiczowi, Józefowi Ignacemu Kraszewskiemu czy Janowi Pawłowi II na murach Kościoła pw. Świętego Ducha. Ich działalność koncentrowała się wokół szeroko pojętego upamiętniania polskiego dziedzictwa – przywołał zasłużonych nasz rozmówca. Zaznaczył też, że działalność TPN należy rozpatrywać w trzech kategoriach.

– Aktywność dawnego towarzystwa należy rozpatrywać w trzech równorzędnych aspektach: naukowym, bibliotecznym oraz muzealnym. Każdy z tych sektorów wymaga osobnego omówienia, zwłaszcza że ogromna część zgromadzonych tam dóbr uległa rozproszeniu. Przyglądając się zaniedbaniom współczesności, warto przypomnieć, że Towarzystwo Przyjaciół Nauk dysponowało unikatowym księgozbiorem, liczącym 120 tys. woluminów. Gdzie znajduje się on dzisiaj? Czy zasilił zasoby Akademii Nauk, czy też trafił do Biblioteki Republikańskiej? Kolekcja ta zawierała bezcenne druki pochodzące nawet z XVI w. w różnych językach – zastanawia się Czesław Malewski.

– Równie imponujące było zaplecze muzealne, w którym przechowywano płótna i rzeźby mistrzów tej miary co Rembrandt, Rubens czy Dürer. Te wybitne dzieła sztuki oraz cenne zbiory numizmatyczne stanowiły dary rodów magnackich: Ogińskich, Tyszkiewiczów i Kossakowskich. Była to prawdziwa skarbnica narodowa. Gdzie dzisiaj podziały się te zbiory, jaki los je spotkał?

Bez TPN muzea byłyby skromniejsze

Czesław Malewski dodaje, że gdyby nie TPN, to wileńskie muzea miałyby mniejsze zbiory. – Śladów tej kolekcji należy szukać we współczesnych wileńskich instytucjach muzealnych. Wybitne dzieła Ferdynanda Ruszczyca czy obrazy Kanutego Rusieckiego, które dziś podziwiamy w Galerii Obrazów, pochodzą właśnie z dawnych zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że gdyby nie przedwojenna spuścizna TPN, współczesne muzea wileńskie byłyby znacznie skromniejsze – wskazuje i od razu wyjaśnia, jakie problemy dotykają dzisiejszych polskich środowisk naukowych na Litwie.

– Niestety, w dzisiejszych realiach polskie środowiska na Litwie borykają się przede wszystkim z brakiem odpowiedniego lokalu. Nie istnieje żadna polska biblioteka o profilu stricte naukowym. Choć w przeszłości czyniłem starania w tym kierunku przy zarządzie miejskim Związku Polaków na Litwie, profesjonalna książnica naukowa wciąż pozostaje w sferze postulatów. Brakuje centralnego ośrodka, który konsolidowałby dorobek intelektualny Polaków na Litwie XX i XXI w. Miejsca, które budziłoby dumę i świadomość skali polskiego wkładu w naukę i kulturę współczesnej Litwy – ubolewa.

Opisuje własny prywatny zbiór wcześniej wspomnianych wydań „Ateneum Wileńskiego” i zastanawia się, gdzie może to przekazać.

towarzystwo-2026-10-24-3
Depozytariuszem dziedzictwa TPN była także założona przez Henryka Sosnowskiego i Władysława Korkucia Fundacja im. Józefa Montwiłła. To dzięki nim dziś w Wilnie mamy polskie tablice pamiątkowe, chociażby dotyczące Adama Mickiewicza | Fot. Apolinary Klonowski

Gdzie można przechować dziedzictwo?

– Pojawia się też problem zabezpieczenia prywatnych, rozproszonych księgozbiorów, w przypadku których często brakuje naturalnych sukcesorów. Sam posiadam kompletne wydanie „Ateneum Wileńskiego” – pozycję niezwykle rzadką i wartościową. Komu w przyszłości powinienem ją przekazać? Podobny dylemat dotyczy wielu unikalnych wydawnictw, które ludzie przechowują w domach, a które po ich śmierci nierzadko lądują na śmietnikach – mówi Malewski.

– Żywiłem nadzieję, że instytucja o takim charakterze powstanie w strukturach Domu Kultury Polskiej w Wilnie, jednak tak się nie stało. Pierwszy gmach DKP nie dysponuje pomieszczeniami przystosowanymi do wymogów bibliotecznych – woluminy generują wszak ogromny ciężar, wymagający stropów o podwyższonej nośności i specjalistycznych przestrzeni magazynowych. Jestem przekonany, że gdyby taki profesjonalny ośrodek powstał, wielu Polaków na Litwie chętnie przekazałoby mu swoje prywatne archiwa, powtarzając gesty swoich przodków wobec Towarzystwa Przyjaciół Nauk – wyraża nadzieję Czesław Malewski.

Zdaniem rozmówcy „Kuriera Wileńskiego” dziś tego rodzaju instytucji nie można opierać jedynie na społecznym zapale. Jak zauważa, entuzjazm z początku lat 90. należy już do przeszłości, a tak ambitne przedsięwzięcie wymaga planowej i dobrze zorganizowanej pracy.

Za najważniejsze uznaje uratowanie dorobku naukowego i kulturalnego poprzez utworzenie wyspecjalizowanej biblioteki. Podkreśla przy tym, że nie chodzi mu o kolekcjonowanie beletrystyki, ale o konsekwentne zabezpieczanie i udostępnianie piśmiennictwa literackiego i naukowego Polaków na Litwie w nowocześnie urządzonej czytelni.

Czesław Malewski sugeruje też, by rozważyć nawiązanie współpracy z polskimi placówkami dyplomatycznymi i ośrodkami naukowymi. Zaznacza jednak, że pomysł ten nie trafił dotąd pod szerszą publiczną dyskusję.

Towarzystwo Przyjaciół Nauk zatem żyło, w innej formie żyje też dziś, ale czy będzie żyło i w jakiej formie – na to pytanie odpowie przyszłość i sama społeczność Polaków na Litwie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 42 (122) 24-30/10/2026

Afisze

Więcej od autora

Sejm: wyższe kary za uchylanie się od podatków

Sejm RL podejmie decyzję, czy zaostrzyć odpowiedzialność za uchylanie się od podatków poprzez rozszerzenie kryteriów określających podatników budzących wątpliwości oraz wprowadzenie nowych środków oddziaływania, takich jak tymczasowe ograniczenie działalności.

Prezydent reanimuje temat metra w Wilnie. Tym razem z nieco innej perspektywy

Prezydent Litwy „odkopał” temat metra w Wilnie. Temat tak długo drążony, że gdyby z taką konsekwencją drążono tunele dla metra, to mielibyśmy już co najmniej 50 km linii. Niemniej, prezydent temat przedstawił z nowej perspektywy, bardziej „aktualnej geopolitycznie”.

Litwa chce przestać, a nie może. Czeka nas kolejna zmiana czasu

W nocy z soboty na niedzielę na Litwie przekręcamy wskazówki zegara o godzinę do tyłu. Wiecznie podłączone do internetu telefony oczywiście zrobią to w większości bez naszej pomocy. Niemniej, Litwa chce zerwać z tym zwyczajem — ale nie może. A powodów do zerwania jest sporo.