Związki zawodowe protestowały przeciwko „wyżywaniu się na zwykłych ludziach”

92
Jednym z żądań protestujących było podniesienie minimalnego wynagrodzenia miesięcznego Fot. Marian Paluszkiewicz

„Wstyd!”, „Wystarczy niewolniczych zarobków!”, „Chcemy żyć a nie żebrać!”, „Premierze, socjalnej sprawiedliwości!” — w sobotę w organizowanym przez związki zawodowe pochodzie skandowali niezadowoleni z socjalnej i gospodarczej polityki rządu premiera Andriusa Kubiliusa mieszkańcy Litwy.

Około 2 tys. osób: jedni głośno wyrażając swoje niezadowolenie, drudzy w milczeniu przeklinali stale windowane ceny na produkty żywnościowe i usługi komunalne oraz stojące w miejscu wynagrodzenie minimalne.

Protestujący gromadzili się na Placu Niepodległości przy Sejmie, skąd aleją Giedymina ruszyli na Plac Kudirki pod siedzibę rządu. Skandując „wstyd!” nieśli plakat z napisem: „Głodny człowiek — zwierz, głodny biedak — rewolucjonista”. Na twarzach protestujących panowała złość i rozpacz, chociaż wiele osób maszerowało w milczeniu, wielu nie mogło skrywać niezadowolenia. Oburzeni pikietujący przeklinali prowadzoną przez władze politykę ekonomiczną, finansową oraz społeczną.

Protestujący gromadzili się na Placu Niepodległości przy Sejmie, skąd aleją Giedymina ruszyli na Plac Kudirki Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wystarczy tego! Wypędzili naszych dzieci za granicę! Osierocili naszych wnuków! I wyżywają się teraz na nas, emerytach i pracujących za minimum. Niech spojrzą wreszcie na zwykłych ludzi! Jak mamy żyć, jeżeli podstawowa żywność zdrożała i dale drożeje, rachunki za usługi komunalne wciąż rosną?! — skarżyła się 52-letnia Stefanija z Kłajpedy.

— Nie chcą widzieć dalej swego nosa! Jeżeli Kubilius twierdzi, że kryzys minął, to dlaczego my żyjemy nadal źle? — retorycznie pytał emerytowany Henrikas z Wilna.

Jak powiedział Artūras Černiauskas, przewodniczący Litewskiej Konfederacji Związków Zawodowych (LKZZ), właśnie wzrost wynagrodzenia minimalnego, wprowadzenie podatków progresywnych, powrót do przedkryzysowych emerytur, tworzenie nowych miejsc pracy, zmniejszenie wartości podatkowej, zmniejszenie cen na produkty żywnościowe i usługi komunalne są podstawowymi żądaniami protestujących.

— Potrzeby naszych władz dzielimy na potrzeby wyborców i sponsorów. Przed wyborami do Sejmu bardziej były zaspokajane potrzeby sponsorów. Pokładamy nadzieje, że obecnie władze odwrócą się do ludzi, którzy głosują na władzę — powiedział Černiauskas.

Organizatorzy protestu przed zgromadzonymi na Placu Kudirki przeczytali listę żądań, która później została zaniesiona i złożona w rządzie na ręce Stanisława Widtmana, doradcy rządu RL.

— Obecnie większość rządząca w Sejmie dyskutuje na temat wprowadzenia podatków progresywnych, zwiększenia wynagrodzenia minimalnego. Myślę, że realizacja naszych żądań rozpocznie się jeszcze tej jesieni — zapytany, czy wymagania protestujących są realne, odpowiedział przewodniczący LKZZ.
Przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė żądania protestujących określiła jako uzasadnione i dla niej zrozumiałe, jednak z powodu braku możliwości w budżecie trudno urzeczywistniane.

Z kolei premier Andrius Kubilius, rządy którego przynoszą niezadowolenie wśród protestujących, twierdzi, że związki zawodowe same złożyły podpisy pod Porozumieniem Narodowym.

Porządek podczas protestu zapewniało ponad 300 funkcjonariuszy policji Fot. Marian Paluszkiewicz

— Złożonymi podpisami zgodzili się na zmniejszenie emerytur na okres 2 lat. Dlatego protestują przeciwko swoim decyzjom. Powinni od siebie potrzebować, ponieważ podpisali Porozumienie Narodowe. Termin zmniejszenia kończy się w końcu tego roku, a więc z powodu tego nie trzeba protestować — wyjaśnił premier Kubilius.

Po czym dziwił się, dlaczego pracodawcy i większość przedstawicieli związków zawodowych nie zwiększają wynagrodzenia minimalnego w sektorze prywatnym, skoro widzą taką możliwość.

— Dlaczego tego nie robią, nie wiem. W sektorze państwowym naprawdę nie możemy się spieszyć — dodał premier.

W pochodzie i wiecu protestacyjnym udział wzięło ok. 2 tys. osób. Porządek podczas protestu zapewniało ponad 300 funkcjonariuszy policji.