Słaby złoty — dobre zakupy i… kłopoty z gospodarką

650
Słabnący kurs złotego i kolejny wzrost cen na Litwie znowu gonią ludzi na zakupy do Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Taniejący złoty stwarza zagrożenie dla litewskiej gospodarki — biją na alarm litewscy ekonomiści. — Jeśli kurs polskiej waluty spadnie do poziomu 60 centów za złotego, to będzie prawdziwa katastrofa!

— Bo tam jest tanio, nawet bardzo tanio w porównaniu z naszymi cenami — odpowiadają szeregowi obywatele i na potęgę kupują w Polsce.

Polskie supermarkety, targi i hurtownie w przygranicznych z Litwą miastach znowu są oblegane przez kupujących z Litwy.

— Mieszkam w Dzukii, ale już zapomniałem o istnieniu litewskich sklepów. W Suwałkach już nie słychać polskiej mowy, w sklepie mnie już poznają, a na targu nawet nie muszę litów wymieniać na złotówki. Same przyjemności!  Nic, tylko śmiać się z tej Litwy, bo nie obchodzi mnie już kto tu rządzi i jak kradnie. (…)” — napisał internauta Agustinas w swoim komentarzu na portalu DELFI pod artykułem o zagrożeniu, jakie dla litewskiej gospodarki stwarza taniejący złoty.

Swoją opinię pod krótkim materiałem zostawiło prawie 300 internautów i okazuje się, że tani złoty łagodzi również obyczaje, bo od dawna Polska i Polacy nie cieszyli się u internautów portalu tak dobrą opinią. Chwalą Polskę za mocną gospodarką, a Polaków za umiejętność przeciwstawiania się kolejnej fali kryzysu, no i oczywiście za niskie ceny w sklepach.

„Prawie wszystko jest tam taniej. A na dodatek nie muszę wysilać się w mowie, bo ekspedienci starają się rozumieć, więc można dogadać się po litewsku” — kolejny internauta przedstawia zalety robienia zakupów w supermarketach tuż za litewską granicą.

— Zresztą nikogo nie trzeba zachęcać — mówi w rozmowie z „Kurierem” kolejny internauta Kęstas, który forum internetowe wykorzystał dla swojej reklamy. Jak napisał, stale organizuje wyjazdy na zakupy do polskich sklepów.

— Opłaca się, na pewno opłaca się, bo na zakupach na sumę 400-500 litów zaoszczędza się około 200 litów — mówi nam Kęstas. Dodaje jednak, że wielu jedzie na zakupy nawet z 200 litami: „Bo ludzie widocznie otrzymują wynagrodzenie w częściach, więc starają się każdego lita zaoszczędzić, a przy takim kursie złotego na pewno taniej zrobią zakupy za granicą”.

Jak wyjaśnia, na zakupy do Polski jadą mieszkańcy Wilna, Kowna i okolicznych miast.

— O przygranicznych Olicie i Mariampolu już nie wspomnę, bo stamtąd jeżdżą masowo — dodaje „przewoźnik”.

Ostatnio tak masowy najazd litewskiego konsumenta był notowany przed prawie trzema laty, kiedy polski złoty miał się również słabiutko wobec przywiązanego do euro litewskiego lita. Wtedy, podobnie jak i dziś, kurs polskiej waluty oscylował w granicach 75 ct za złotego. Litwini nieraz pozostawiali po sobie puste półki w suwalskich, augustowskich i białostockich supermarketach. Dziś muszą konkurować z Białorusinami, których szalejąca inflacja i tamtejsze kłopoty gospodarcze również wygoniły na zakupy do Polski.

— Dużo kupujących z Litwy spotkaliśmy w Suwałkach i Augustowie, natomiast w białostockich sklepach kupują głównie Białorusini — mówi nam Ewa z Wilna, która przed świętami również wybrała się na zakupy do Polski.

Niektórzy kupujący na forach internetowych przekonują, że masowy napływ kupujących zza wschodniej granicy winduje ceny w przygranicznych sklepach i że faktycznie już się nie opłaca kupować w Polsce.

— Nie mogę tego potwierdzić, bo nie zauważyłem, żeby ceny wzrosły. Być może na targowiskach, ale też nie sądzę — zaprzecza tym pogłoskom nasz rozmówca z Internetu. Jak mówi, tamtejsi handlowcy działają w warunkach ostrej konkurencji, dlatego nie każdy zaryzykuje podnieść cenę w nadziei na lepszą marżę, gdy konkurenci stawiają na większy obrót przy niższej marży.

— Działają na zasadach wolnego rynku, więc dobrze sobie obliczą, na czym lepiej zarobić — mówi nam internauta Kęstas.

Jego „kolega” z forum o nicku „the help” pośrednio również zgadza się z tą opinią, bo jak pisze, praktycznie nie odczuwa wzrostu cen, lecz zauważa, że polska podaż nie nadąża za litewskim popytem.

— Kupowałem meble. Mają tam Litwinów wśród ekspedientów. Pierwsze zamówienie nawet sami przywieźli mi na Litwę. Teraz trzeba czekać na zamówienie ze dwa tygodnie, bo nie nadążają z produkcją, a i w sklepie oferta jest mniejsza, bo Litwini sporo wykupili — pisze internauta „the help”.

— Trudno oprzeć się większym zakupom, gdy są takie ceny. Na przykład cukier tam kosztuje nieco ponad 2 zł za kilogram, a u nas w sklepach ponad 4 lity za kilo — mówi nam Ewa i przyznaje, że „słodkiego” towaru przywiozła z Polski nie tylko na swoje potrzeby, ale też odsprzedała swojej bliskiej rodzinie i znajomym.

— Owszem, najczęściej ludzie jeżdżą po zakupy dla siebie, ale niektórzy kupują więcej, żeby wystarczyło również dla całej bliskiej rodziny — zauważa także Kęstas. Według niego, moda na zakupy w Polsce potrwa tak długo, jak długo polska waluta będzie słaba.

Tymczasem według agencji „Bloomberg”, na razie nie należy spodziewać się wzrostu kursu polskiej złotówki, bo według prognoz ekonomistów, złoty czeka kolejny spadek do poziomu 0,22026 euro, po czym nastąpi pewne odbicie, ale zaledwie do poziomu 0,2381 euro pod koniec tego roku. Natomiast na dobre złoty może wzmocnić się dopiero pod koniec 2013 roku.