Czerwony alarm powietrzny nad Litwą. Władze wyciągają wnioski, podjęto decyzje

We środę 20 maja mieszkańcy Litwy otrzymali powiadomienia o czerwonym alarmie zagrożenia powietrznego. Aktywowano procedury. Dowiadujemy się też, jak zareagowali mieszkańcy.

Czytaj również...

We środę rano wschodnia Litwa otrzymała komunikat, że istnieje ryzyko zagrożenia powietrznego. Wkrótce podniesiono stopień zagrożenia do czerwonego, oznaczającego, że mieszkańcy muszą niezwłocznie udać się do schronów. Idealnie jednak nie było. W wielu rejonach Wilna schronów po prostu nie ma, a aplikacja LT72 zawieszała się. Władze już odniosły się do zarzutów.

Pierwszy komunikat o ostrzeżeniu wysłanym do mieszkańców wschodniej Litwy pojawił się o godz. 9:37. Początkowo zagrożenie ogłoszono w rejonach ignalińskim, uciańskim, święciańskim i jezioroskim. Później — w rejonach wileńskim i olickim. O godz. 11:09 obiekt zniknął z radarów w pobliżu Mereczy w rejonie olickim, a komunikat o odwołaniu alarmu w całym kraju został rozesłany około godz. 11:40.

Jak poinformowano po alarmie, o obiekcie lecącym w kierunku Litwy, prawdopodobnie o dronie, poinformowała Białoruś za pośrednictwem specjalnej gorącej linii. Taką informację otrzymała też Łotwa. Zostały uruchomione siły policyjne NATO, z bazy Ämari w Estonii wystartowały dwa myśliwce, jednak w powietrzu nie wykryto wrogiego statku powietrznego. Szef litewskiego Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysami Vilmantas Vitkauskas twierdzi, że najprawdopodobniej dron przyleciał ze strony Białorusi.

„Zmierzanie się z nową rzeczywistością”

Wstrzymano działalność lotniska w Wilnie, ruch pociągów, przerwano posiedzenia sądów w stolicy. W klinice Santaros kontynuowano zaplanowane operacje, ale nie rozpoczęto nowych. W ciągu godziny do Ogólnego Centrum Pomocy (BPC) zadzwoniło prawie półtora tysiąca zaniepokojonych osób.

„Doszło do prawdziwego zmierzenia się społeczeństwa z nową rzeczywistością” — tak podsumował sytuację minister ochrony kraju Robertas Kaunas.

Pałac prezydencki traktuje ten incydent jako lekcję.

„Algorytm zadziałał, ludzie zostali ostrzeżeni o potencjalnym zagrożeniu. (…) System działa tak, jak działa” — czytamy słowa doradcy prezydenta Gitanasa Nausėdy, Frederika Jansona.

Podkreślił, że podobne incydenty mogą się powtarzać, dopóki nie zakończy się wojna na Ukrainie: „Kilkaset kilometrów od Litwy od pięciu lat trwa wojna (…). Są to kwestie obrony wojskowej, były i będą w przyszłości, dopóki wojna się nie skończy, zagrożenie będzie istnieć”.

Minister Kondratowicz: nie wszystko zadziałało

Minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz przyznał, że podczas informowania mieszkańców i poszukiwania przez nich schronienia nie wszystko zadziałało. „Sprawdzaliśmy, czy wszystko zadziałało w zakresie informowania. Sprawdzaliśmy, jak działały schrony: czy ich otwarcie przebiegło bez problemów” — powiedział minister.

Jak dowiadujemy się, zostanie wyjaśnione, dlaczego u części mieszkańców zawieszała się aplikacja LT72 przeznaczona na sytuacje ekstremalne — planowane są rozmowy z dostawcą usług.

„Nieco skorygujemy przekaz: nie tylko schron stanowi bezpieczne miejsce przed ewentualnym atakiem drona, ale także zamknięte pomieszczenie bez zewnętrznych ścian i okien. Tak jest na przykład w tej samej Finlandii, gdzie schronów jest mnóstwo, ale takie komunikaty mają szerszy zasięg” — wyjaśnił minister.

— Trochę paniki było. Nieprzyjemna informacja, bo gdzie uciekać? — pytała retorycznie w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Magda (imię zmienione), pracująca w okolicach Rossy. Na rządowej mapie nie ma w tej okolicy kropek wskazujących lokalizację schronu.

Inna nasza rozmówczyni twierdziła, że „schowała się w pomieszczeniu bez okien, otulona dwoma kocami, tak jak uczą poradniki”.

— To była okazja posiedzieć razem z moją córeczką, porozmawiać, chociaż okoliczności nie były przyjemne — próbowała rozładować sytuację Anna (imię zmienione).

Sądy w czasie wojny — na poziomie ustawy

Minister sprawiedliwości Rita Tamašunienė oświadczyła, że po tym incydencie ministerstwo podejmie inicjatywę, aby ustawowo określić funkcjonowanie sądów w przypadku wojny.

„Warto mieć ustawę na wypadek, gdyby nadeszła godzina X, jak należy zapewnić sprawiedliwość, ponieważ wtedy pojawiają się zupełnie inne kwestie. Jak wiemy, w takich przypadkach działają maruderzy lub osoby uchylające się od służby wojskowej” — przekazała Rita Tamašunienė.

Aby zdobyć informacje, Departament Stosunków Międzynarodowych Ministerstwa Sprawiedliwości postanowił zwrócić się do Ukrainy, której sądy działają w warunkach stanu wojennego.

Afisze

Więcej od autora

Ukraina opłakuje ofiary nalotu na Kijów. W odwecie sięgnęła obwodu moskiewskiego

Po jednym z najtragiczniejszych rosyjskich ataków na Kijów, ukraińskie drony w odwetowym uderzeniu przełamały jedną z najgęstszych tarcz przeciwlotniczych na świecie. Moskiewska kopuła uznawana była za nieprzepuszczalną.

Wycieczka z Czarnego Boru w redakcji „Kuriera Wileńskiego”

W dniu 8 maja redakcję „Kuriera Wileńskiego” odwiedziła wycieczka uczniów z Czarnego Boru. To druga redakcyjna wycieczka Czarnoborzan w tym sezonie. Jednak, jak to bywa we wrzącym kotle informacji i zmian, jakim jest redakcja — każda wycieczka jest trochę inna.