„Planujesz misję, a dron sam wykonuje lot”. Kulisy pracy z bezzałogowcami

Od zabawkowego drona w akademiku po skanowanie zabytków w całym kraju — tak wyglądała droga Waldemara Borkowskiego, kierownika ds. sprzedaży dronów GeoNovus na Litwie, w branży bezzałogowych statków powietrznych. W rozmowie opowiada o pierwszych lotach, stresujących sytuacjach w powietrzu i kulisach pracy przy digitalizacji 3D dziedzictwa kulturowego.

Czytaj również...

Wioleta Salwińska: Wiadomo ze jesteś od trzech lat w tej branży, pamiętasz swój pierwszy lot dronem? Co wtedy czułeś?

Waldemar Borkowski: Bardzo dobrze pamiętam swój pierwszy lot dronem. To był prosty, zabawkowy model za około 70 euro, który kupiłem od kolegi z akademika podczas studiów kartografii i GIS na Uniwersytecie Wileńskim. Pierwsze próby robiłem w pokoju. Dron był bardzo niestabilny — trudno było utrzymać go w miejscu, reagował z opóźnieniem i „pływał” w powietrzu. Ale właśnie to mnie najbardziej wciągnęło. Chciałem zrozumieć, jak to działa i nauczyć się nad nim panować. Nie obyło się bez przygód — już na początku zaliczył spotkanie z oknem. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Bardziej się wtedy śmiałem niż stresowałem. Mimo trudności czułem ogromną satysfakcję — to było coś nowego i trochę magicznego. Już wtedy wiedziałem, że chcę iść w tym kierunku bardziej profesjonalnie.

Jaka była najbardziej stresująca sytuacja, jaką przeżyłeś z dronem w powietrzu?

Chyba zeszłego lata, podczas jednego z projektów. Skanowaliśmy kościoły i inne zabytkowe obiekty. Jeden z budynków trzeba było zeskanować ręcznie ze wszystkich stron, a warunki były trudne — dużo drzew, ludzi, kabli i anten. Spędziłem praktycznie cały dzień latając bardzo ostrożnie, żeby niczego nie zahaczyć. No i oczywiście na sam koniec, kiedy już prawie wszystko było gotowe, dron zahaczył o antenę i utknął na dachu. To był moment dużego stresu — to jednak sprzęt do pracy, a nie zabawka. Musiałem wejść na dach, żeby go ściągnąć. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i dron działał dalej, ale serce biło mocniej jeszcze przez chwilę. od tamtej pory jeszcze bardziej uważam w takich miejscach i zawsze dokładnie oceniam przeszkody wokół budynków.

Czy zdarzyło Ci się rozbić drona?

Tak — i to nie raz. Najdziwniejsza sytuacja wydarzyła się podczas szkolenia dla wojska. Po około dwóch godzinach latania zimą dron nagle spadł z powietrza bez żadnego ostrzeżenia. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale sam sprzęt został poważnie uszkodzony. Do dziś nie mam 100 proc. pewności, co było przyczyną — możliwe, że temperatura wpłynęła na baterię albo elektronikę. Od tamtej pory dużo bardziej zwracam uwagę na warunki pogodowe i mam świadomość, że technologia czasem potrafi zawieść.

Nowe technologie zawsze najpierw budzą ciekawość, potem obawy. Jaki jest największy mit o dronach, który ciągle słyszysz od ludzi?

Hmm, jest ich kilka. Jednym z największych jest to, że z dronem można latać wszędzie. W rzeczywistości jest dużo ograniczeń — strefy lotów, przepisy, zgody i bezpieczeństwo ludzi. To nie jest tak, że po prostu włączasz drona i lecisz, gdzie chcesz. Drugi mit to, że pracuję na zabawkowych dronach. Jasne, są małe modele, ale w pracy często używamy dużo większego sprzętu — takie drony potrafią ważyć kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilogramów. To już poważna technologia. Trzecia rzecz — ludzie myślą, że cały czas latam ręcznie. A prawda jest taka, że dziś większość pracy jest zautomatyzowana. Planujesz misję a dron sam wykonuje lot. Ręczne sterowanie wykorzystuje się raczej w trudniejszych sytuacjach albo przy bardziej specyficznych ujęciach. No i jeszcze kwestia uprawnień — wiele osób myśli, że nie są potrzebne. A w praktyce wymagane jest coś w rodzaju samochodowych praw jazdy, trzeba zrobić szkolenie, zdać egzamin i mieć odpowiednie certyfikaty, szczególnie przy lotach komercyjnych.

wywiad-Borkowski-2026-04-28-4
„Jednym z największych mitów jest to, że z dronem można latać wszędzie. W rzeczywistości jest dużo ograniczeń — strefy lotów, przepisy, zgody i bezpieczeństwo ludzi” – mówi Waldemar Borkowski | Fot. z archiwum Waldemara Borkowskiego

Są jakieś ograniczenia wiekowe?

Tak, w większości przypadków trzeba mieć ukończone 16 lat, żeby legalnie latać dronami wymagającymi rejestracji lub certyfikatów. Młodsze osoby mogą korzystać tylko z bardzo lekkich, „zabawkowych” modeli bez kamer.

Na czym polega największy projekt digitalizacji 3D dziedzictwa kulturowego na Litwie?

Szczerze mówiąc, to największy projekt, przy którym pracowałem. Robiliśmy to zeszłego lata i całość trwała prawie pół roku. Jeździłem praktycznie po całym kraju, żeby skanować kościoły, zamki i inne chronione obiekty. Polega to na tym, że dokładnie skanowaliśmy budynek z każdej strony, a potem tworzyliśmy jego model 3D w komputerze. Najciekawsze jest to, że taki obiekt można zachować cyfrowo. Jeśli coś się stanie — na przykład pożar czy inna katastrofa — można go bardzo dokładnie odtworzyć. To też jest bardzo przydatne przed remontami. Widać to teraz np. w Ukrainie, gdzie dużo takich obiektów się dokumentuje, żeby w przyszłości dało się je odbudować. Jeszcze parę lat temu coś takiego na taką skalę było trudne do zrobienia, a dziś to już realnie działa — i to chyba jest w tym wszystkim najbardziej wyjątkowe.

Ile danych potrafi wygenerować jedno skanowanie zabytku i co się z nimi dzieje później?

To zależy od wielkości budynku i tego, jak dokładny model chcemy uzyskać. Przy skanowaniu optycznym może to być od kilku tysięcy do nawet kilkudziesięciu tysięcy zdjęć. W praktyce zbiera się naprawdę dużo danych — czasem nawet kilka terabajtów. Później wszystko jest obrabiane: tworzymy ortofoto, mapy, modele 3D, tekstury i różne wizualizacje. Dzięki temu powstaje kompletny cyfrowy zapis obiektu, który można analizować, mierzyć i wykorzystać np. do odbudowy w razie potrzeby.

„Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie” — powiedział Peter Drucker. Waldemarze, wyobraź sobie drony za 10 lat – jak Twoim zdaniem będą wyglądały?

Myślę, że za 10 lat drony będą znacznie bardziej zaawansowane i przede wszystkim autonomiczne niż dzisiaj. Wyobrażam sobie, że większość misji będzie w pełni zautomatyzowana — dron sam zaplanuje trasę, wykryje przeszkody, dobierze parametry lotu i zdecyduje, jak najlepiej wykonać skanowanie czy zdjęcia, bez ciągłej ingerencji operatora. Pewnie pojawią się też drony wielozadaniowe, które będą łączyć różne technologie — optykę, lidar i czujniki multispektralne w jednym urządzeniu. Do tego analiza danych w czasie rzeczywistym i przesyłanie gotowych modeli czy map od razu do biura. Możliwe też, że będą działać w zespołach, wymieniać się informacjami i uzupełniać swoje loty. Myślę, że to właśnie w tym kierunku to wszystko pójdzie.

Na koniec: bezpieczeństwo. Co najważniejszego trzeba wiedzieć o lataniu dronem? Czy są jakieś zakazy?

Najważniejsze przy lotach dronem jest bezpieczeństwo — zarówno swoje, jak i innych ludzi. Trzeba pamiętać, że nie można latać wszędzie. Są strefy zakazane, np. w pobliżu lotnisk, lądowisk dla helikopterów, nad tłumami ludzi czy nad niektórymi obiektami chronionymi i prywatnymi. Obowiązują też przepisy dotyczące wysokości — w Europie zwykle do 120 metrów. Ważna jest też widoczność drona — trzeba mieć go w zasięgu wzroku, chyba że masz specjalne pozwolenia. Trzeba też dbać o sprzęt i baterie. W trudnych warunkach, np. zimą, elektronika potrafi zawieść — sam miałem sytuację, że dron nagle spadł. No i najważniejsze: zdrowy rozsądek. Szanuj innych, nie lataj nad ludźmi czy balkonami i nie wkurzaj sąsiadów — dron potrafi być głośniejszy, niż się wydaje.


Rozmawiała Wioleta Salwińska, studentka I roku filologii polskiej na Uniwersytecie Wileńskim

Afisze

Więcej od autora

Zdjęcia barwnej Parady Polskości 2026 w Wilnie [GALERIA]

Na paradzie obecni byli dziennikarze i fotoreporterzy „Kuriera Wileńskiego”. Pewną nowością byli konni rekonstruktorzy, których drogę na to wydarzenie opiszemy w najbliższym reportażu.Radosną i pulsującą biało-czerwoną paradę udokumentował nasz...

Trwa rekrutacja dla studentów do Summer University Warsaw 2026

Trwa rekrutacja do Summer University Warsaw 2026. Najbliższa edycja szkoły letniej SGH odbędzie się w dniach 6-17 lipca 2026 r. w gmachach Szkoły Głównej handlowej w Warszawie. Kurs jest skierowany do międzynarodowych i polonijnych studentów spoza warszawskiej uczelni, którzy w ciągu dwóch tygodni będą mieli możliwość uczestnictwa w szeregu wykładów i warsztatów poświęconych tematyce działalności gospodarczej w dynamicznym, nowoczesnym i globalnym otoczeniu rynkowym.

Wystawa „Forma i myśl”

Rzeźbiarze z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku przybliżają na międzynarodowej arenie różnorodność dokonań grona artystów i obecnych wykładowców, zwracając uwagę na proces twórczy. Pokaz ujawnia bogactwo możliwości wyrażania idei...