Ilona Lewandowska: „Danka” to niewątpliwie historia, która porusza. W czasie premiery mówiłaś, że fabuła jest całkowicie zmyślona. Czy jednak w Twoim życiu były osoby, doświadczenia lub spotkania, które skłoniły Cię do stworzenia tej historii?
Dovilė Gasiūnaitė: Muszę przyznać, że niemało osób o to pyta, wskazując na bardzo duży realizm historii i świata Danuty. Jest to jednak postać całkowicie fikcyjna, stworzyliśmy ją, jak również cały jej świat, na potrzeby filmu. Mój poprzedni film był o mężczyźnie w średnim wieku. Myśląc o kolejnym projekcie, chciałam zając się czymś innym tak, by nie pozostawać w podobnym schemacie. Zdecydowałam się więc na przyjrzenie się jednemu z ważniejszych okresów ludzkiego życia — przemianie dziecka w dorosłego. Portret głównej bohaterki, piętnastoletniej Danutė, tworzyłam śledząc rozwój „mądrego dziecka”. Wyznaczają go okoliczności zmuszające nieletniego do przyjęcia odpowiedzialności nieadekwatnej do jego wieku i dojrzałości. Takie dziecko stara się spełniać oczekiwania rodziców, by czuć się docenione i potrzebne. W niepewnym środowisku potrzeba ta przybiera zniekształcone i raniące formy. Przemiana osobowości, jakiej doświadcza się w okresie dojrzewania, przypomina laboratorium, w którym sprawdzane są emocjonalne relacje z otoczeniem. Czasem trudne okoliczności i konieczność przetrwania ujawniają wyjątkową odporność i kreatywność takiego dziecka. Mimo to na sytuacje życiowe reaguje ono doświadczeniem właściwym dziecku — bezpośrednio i intensywnie. Czasem takie reakcje mogą jeszcze bardziej skomplikować istniejącą sytuację lub narazić je na ogromne niebezpieczeństwo.

Czy konsultowałaś się ze specjalistami pracującymi z młodzieżą w trudnych sytuacjach? A może odwiedzałaś placówki opiekuńcze lub wychowawcze, by lepiej zrozumieć rzeczywistość?
Starałam się jak najbardziej zgłębić temat, by świat, który tworzymy był jak najbardziej realny. Najpierw dyskutowaliśmy na ten temat w ramach naszej ekipy, która współtworzyła ten obraz. Musieliśmy omówić tematy, które wydają się pozornie proste, a wcale tak nie jest. Na przykład zdefiniowanie pojęcia „ubóstwa” czy „biedy”. Okazuje się, że dla każdego mają te słowa nieco inny wydźwięk. Konsultowałam się z pracownikami socjalnymi, dowiedziałam się od nich np. że w wielu większych miastach można znaleźć domy czy mieszkania, gdzie tzw. dzieci ulicy mogą spędzić jakiś czas, zanocować, coś zjeść. Tylko pozornie są to miejsca bezpieczne, choć dla nastolatków mogą sprawiać wrażenie azylu. Faktycznie, odwiedzający je nieustannie ocierają się o bardzo poważne niebezpieczeństwo, co również pokazaliśmy w filmie.
Bardzo dużo rozmawialiśmy z ludźmi, którzy wyrośli jako „dzieci ulicy”. To właśnie te rozmowy miały dla mnie ogromną wartość i nieco zmieniły moje wyobrażenia o ich życiu. Wydawało mi się np. że taki nastolatek, który nie ma domu, musi się jakoś ukrywać, by nie wzbudzić podejrzeń policji. Okazuje się jednak, że nie. Tacy nastolatkowie nikogo nie obchodzą, wystarczy, że wyglądają nieco dojrzalej i są w miarę dobrze ubrani. Taką ich niezauważaną obecność w filmie pokazaliśmy poprzez obraz kamer na ulicy. Choć bohaterowie filmu są w miejscach publicznych, stale na widoku, a jednak nikt się nimi nie zajmuje. Był taki dosyć ważny moment, gdy rozmawialiśmy z pewnym młodym człowiekiem, który naprawdę dużo przeszedł i nieraz znajdował się w bardzo trudnych sytuacjach. Zapytałam, czy kiedyś miał poczucie, że dotknął dna. Powiedział, że tak, kiedy zobaczył swoją dziewczynę z innym. Oczywiście to przeżycie było dla wszystkich łatwe do zrozumienia. To był dla mnie bardzo ważny moment, bo zrozumiałam, że te dramaty, które przeżywa młodzież na ulicy, wcale nie różnią się aż tak bardzo od tych, które przeżywają ci z tzw. dobrych domów. Może inny płot, kolor ścian czy samochód, ale wszystkich boli to samo.
Czy na Litwie łatwo jest tworzyć filmy? Co pomaga, a co przeszkadza?
Na pewno, żeby stworzyć film, potrzebna jest ogromna determinacja. Praca trwa zwykle kilka lat, w tym przypadku ok. sześciu lat, więc przez ten czas trzeba utrzymać motywację, by doprowadzić swój projekt do końca. A to naprawdę nie jest łatwe, trudności po drodze jest bardzo dużo i gdybym nie była pewna, że chcę zrobić taki film, że ta historia jest ważna, że jest komuś potrzebna, po prostu nie wystarczyłoby mi sił. Oczywiście, ogromnym wyzwaniem są finanse, gdyż produkcja pełnometrażowego filmu wymaga bardzo dużych środków. W naszych realiach takie pieniądze może zapewnić Lietuvos kino centras. Nie jest łatwo takie środki zyskać, między projektami panuje ogromna konkurencja a wymagania są bardzo duże, ale jest to uzasadnione. Skoro chcemy uzyskać duże finansowanie na projekt, który będzie trwał kilka lat, musimy wykazać się najpierw, że jesteśmy w stanie go zrealizować. Nie jest więc łatwo, ale jeśli wiesz, co chcesz zrobić i masz zapał, którego wystarczy na kilka lat — warto próbować.

Zdecydowałaś się nie angażować nastoletnich aktorów, choć film opowiada o nastolatkach. Co wpłynęło na tę decyzję i kiedy ją podjęłaś?
Zależało mi na tym, by Danka była jak najmłodsza, jednak zaangażowanie nastolatki do tej roli uważałam i nadal uważam za nieodpowiednie. Wydaje mi się, że o wiele lepiej pracuje się z aktorem, który przeszedł już dany okres swojego życia i teraz przeżywa go jakby na nowo, mając refleksje, niż z kimś, dla kogo to są aktualne, żywe problemy. Najważniejsze znaczenie miała dla mnie jednak kwestia etyczna. Danka to bolesna historia. Niemało jest tam momentów, które określiłabym jako drastyczne. Uważam, że byłoby to bardzo nieodpowiedzialne wrzucenie w ten świat, w te problemy, nastolatka, którego osobowość się teraz kształtuje. Praca nad filmem wymaga ogromnego zaangażowania, nie tylko czasu, umiejętności, ale także zaangażowania emocjonalnego. Kto odpowiadałby za samopoczucie i konsekwencje udziału w zdjęciach kilkunastoletnich dzieci? Żaden film nie jest wart tego, by ktokolwiek miał przez niego ucierpieć. Dorosły aktor lepiej odróżnia fikcję od rzeczywistości, inaczej postrzega sytuacje, nie traktuje zdjęć jako bezpośrednich doświadczeń.
Naturalność aktorskich kreacji jest jednym z najmocniejszych elementów filmu. Jak pracowałaś z aktorami, by osiągnąć tak organiczny efekt?
Muszę przyznać, że nie pracowałam z nimi zbyt wiele. Dla mnie kluczowe znaczenie ma sam dobór aktorów. Jeśli uda się znaleźć osoby, które będą bliskie bohaterowi, którego mają zagrać, praca idzie naprawdę dobrze. Szukałam więc osób o wyjątkowym typie urody i ekspresji, którzy potrafiliby oddać charakterystyczne dla dzieci ulicy gesty i sposób poruszania się. Ūlę Liagaitė do głównej roli wybrałam od razu. Jej autentyczność, wielowarstwowa mimika, bezbronność dziecięcych ekspresji oraz dojrzałość wykraczająca poza wiek bohaterki okazały się idealne. Ostateczną decyzję podjęłam po obejrzeniu jej w spektaklu Łukasza Twarkowskiego „Respublika”. To właśnie tam w pełni ujawniła się wyjątkowość jej środków wyrazu — moim zdaniem tworzy jedną z najciekawszych i najprecyzyjniej artykułujących koncepcję reżysera ról, choć z zawodu jest tancerką. W filmie grają zarówno profesjonaliści, jak również nieprofesjonalni aktorzy, który świetnie sobie radzą. Aktor nieprofesjonalny reaguje na najmniejszą zmianę otoczenia, jest bardzo autentyczny. Profesjonalista natomiast dysponuje narzędziami, które pozwalają mu nie tracić równowagi. Każdy coś wnosi. Przy pracy nad tym filmem naprawdę czułam się bardzo dobrze i nie musiałam zbyt wiele tłumaczyć, choć oczywiście czasem pewne korekty są potrzebne. Pamiętam, jak kiedyś Ūla podczas kręcenia jednej ze scen zapytała, dlaczego nic nie komentuję. Powiedziałam wtedy: „Ja oglądam film, dlaczego więc mam coś mówić”. I rzeczywiście tak się czułam. Skoro wszystko idzie dobrze, reżyser nie musi interweniować, może po prostu już na planie cieszyć się efektem pracy.
„Danka” zdobyła Grand Prix na festiwalu Black Nights w Tallinnie jeszcze przed premierą w Wilnie. Czy ten sukces otworzył filmowi nowe możliwości dystrybucyjne lub festiwalowe?
Na razie jeszcze tego nie doświadczyłam, bo minęło niewiele czasu, ale to bardzo ważne wyróżnienie dla nas. Mówimy o naprawdę znaczącym festiwalu, więc samo zakwalifikowanie się na to wydarzenie jest już swego rodzaju sukcesem, a Grand Prix to oczywiście znacznie więcej. Dla mnie osobiście jest to znak, że idziemy w dobrym kierunku i zachęta do dalszej pracy.
W Tallinie film był pokazywany w Międzynarodowym Konkursie Młodzieżowym. Z myślą o jakich widzach tworzyłaś film? O dorosłych czy o rówieśnikach bohaterów?
Robiłam ten film z myślą o dorosłych widzach. Można powiedzieć, że grono odbiorców poszerzyła sama widownia. Nie tylko w Tallinie, ale także w Wilnie po premierze bardzo często słyszałam, że ten film powinna oglądać młodzież. Być może rzeczywiście tak jest, bo poruszamy bardzo ważne tematy. Według mnie to dobry film do obejrzenia wspólnie przez rodziców i dorastające dzieci, powiedzmy również rówieśników głównej bohaterki.

Filmowe losy Danki kończą się w Polsce. Dlaczego właśnie tak zdecydowałaś?
Oczywiście ma to uzasadnienie geograficzne. Tak to już jest, że przez Polskę wiedzie droga Litwinów na Zachód. Gdzieś więc w połowie drogi kończymy naszą opowieść. Ma to również znaczenie symboliczne. Bohaterowie filmu wyruszają kierowani marzeniami i nadzieją na przyszłość, ale jednocześnie znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie. To taka sytuacja, w której dzieci pokroju naszej Danki mogą znaleźć się w każdej chwili. Szukając lepszego jutra, mogą stracić wszystko.
Na podstawie zapowiedzi filmowej widzowie, idąc na seans, mogli spodziewać się kolejnej historii o trudnym dzieciństwie i beznadziei. Tymczasem „Danka”, choć nie brak w tym filmie momentów bardzo trudnych, staje się opowieścią o sile życia i determinacji. Jaka myśl lub przesłanie w tym filmie jest dla Ciebie najważniejsze?
Pewnie, gdybym chciała w ten film włożyć jakieś przesłanie nadziei, gdyby taki był plan, nic by z tego nie wyszło. Po prostu chciałam pokazać historię nastolatki, jej świat i problemy. Pokazać zagrożenia, przed którymi stoi, ale także potencjał, który w sobie ma. Można powiedzieć, że wszyscy pracujący nad filmem odnosiliśmy się do postaci głównej bohaterki z ogromną życzliwością, ciepłem i chyba dlatego w tym filmie jest tyle dobrych emocji.
Każdy młody człowiek nosi w sobie obietnicę dotyczącą przyszłości. Nieważne, czy jest z dobrego domu, czy mieszka na ulicy. Jest młody, więc wszystko jeszcze może się zdarzyć, może zostać artystą, zakochać się, wyjechać nad morze… Ta obietnica, swego rodzaju dar otwartej przyszłości, wynika nie z jakiś szczególnych uwarunkowań, ale z samej młodości. Nieważne, czy nosisz stare, podarte czy nowe buty dobrej firmy. Jeśli jesteś młody, wszystko jest jeszcze przed tobą. I to właśnie jest nadzieja, którą niesie Danka.
Oczywiście rozumiem, że ludzie, idąc do kina, chętnie by odpoczęli, zapomnieli o problemach, niestety, nie możemy im tego zapewnić. Ten film może jednak poszerzyć ich serca, na ile jest to możliwe i taka jest właśnie nasza propozycja.
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” ” Nr 17 (47) 30/04-08/05/2026







