O naiwności

149

Znany litewski ekonomista i bankowiec Nerijus Mačiulis wpadł na oryginalny pomysł, jak można byłoby zmniejszyć koszty utrzymania miejsc pracy, które u nas relatywnie są jedne z najdroższych w Europie.
Otóż Mačiulis proponuje wprowadzić zerową stawkę podatku dochodowego dla pracujących. Jak tłumaczy, zniesienie podatku dochodowego nie tylko zmniejszyłoby koszty miejsc pracy, ale zwiększyłoby też siłę nabywczą ludzi pracujących. A to przełożyłoby się na wzrost popytu, tudzież wzrost gospodarczy, tłumaczy ekonomista. Wydaje się, w pomyśle Mačiulisa jest wiele racji, ale tylko do momentu, w którym mówi o wzroście siły nabywczej ludzi pracujących. Bo to, że pracodawca będzie zwolniony z odliczania do budżetu państwa 15-procentowego podatku dochodowego od osób fizycznych, wcale nie oznacza, że o tę sumę wzrośnie wynagrodzenie pracowników. Tradycją litewskiej ekonomiki jest bowiem to, że jeszcze żadne obniżenie podatków automatycznie nie przełożyło się na wzrost wynagrodzeń, ani też na tańsze usługi i towary. Bo tradycją jest, że tam, gdzie litewski pracodawca i biznesmen nie ma obowiązku dzielić się z państwem czy robotnikiem zaoszczędzonymi na podatkach środkami, to raczej nie podzieli się. Oszczędności zachowa dla siebie. I o tym ekonomista Mačiulis powinien raczej wiedzieć, bo pracuje na Litwie, choć i w skandynawskim banku.