Kolejny „wyskok” Skvernelisa

179

Przykład Sauliusa Skvernelisa, byłego szefa litewskiej policji, a obecnie ministra spraw wewnętrznych, dowodzi, że dobry fachowiec niekoniecznie będzie fachowym politykiem. Człowiek doskonalący się całe życie w jednym zawodzie siłą rzeczy staje się upośledzony zawodowo. Dlatego też stanowisko wymagające spojrzenia menadżerskiego, a twórczego na pewno, staje się zdominowane przez szablonowe odruchy zawodowe.
Już nieraz komentowaliśmy inicjatywy policjanta-ministra, które zbliżają nas do standardów państwa policyjnego, ale pomysłowość Skvernelisa nie przestaje zaskakiwać. Tym razem minister zabronił szefom sobie podwładnych instytucji jakichkolwiek kontaktów z politykami bez jego zgody. Tego okazało się za wiele nawet dla prezydent Dali Grybauskaitė, choć dotąd miała policjanta-ministra na swojej bardzo krótkiej liście lubianych polityków. Krytyka prezydent, która zresztą sama często daleka jest od przestrzegania zasad demokratycznych i wolnościowych, świadczy, że tym razem policjant-minister mocno przesadził. Nie wiadomo, czy będą tego konsekwencje i czy policjant-minister zostanie niebawem znowu tylko policjantem. Skvernelis musi jednak pamiętać, że stanowisko polityczne nie jest wieczne i z niego powrócić do zawodu jest tak samo trudno, jak po fachu zostać dobrym politykiem. Rzesze błąkających się bez przytułku zawodowego byłych polityków jest tego dowodem.