„Zwyczajny proces demokratyczny”

103

W relacjach polsko-litewskich wre, bo, wiadomo, wybory. Głos zabrał też — na łamach polskiego dziennika „Rzeczpospolita” — dyrektor polityczny Ministerstwa Spraw Zagranicznych Litwy Rolandas Kačinskas. Napisał dużo rzeczy ładnych i prawdziwych, o potrzebie współpracy i przyjaźni, które popieram. Niestety, napisał też rzecz nieładną i nieprawdziwą.
W tekście „Nie stwarzajmy sztucznych barier” czytamy, że „kwestie reformy szkolnictwa zostały uzgodnione, gdy partia polityczna reprezentująca polską mniejszość była w koalicji rządzącej i była ona wdrażana w porozumieniu ze społecznością polską”.
Otóż — nie. Reforma szkolnictwa została przeforsowana przez rząd Związku Ojczyzny i liberałów — a „porozumienie” wyglądało w ten sposób, że minister oświaty Gintaras Steponavičius ignorował wszelkie argumenty i propozycje polskiej społeczności, a zebrane 60 tysięcy podpisów przeciw reformie zostały zwyczajnie „zmielone”. W nowszym artykule na litewskim portalu Kačinskas pisze, że w sprawie polskiej oświaty trwa „zwyczajny proces demokratyczny” — i to jest prawda, bo tak samo „buldożerem” są na Litwie traktowane i szkoły litewskie (także i litewscy pedagodzy protestowali przeciw reformie). To może czas na demokrację nadzwyczajną — dla odmiany, opartą na prawdzie i rzeczywistym dialogu?