Dwulicowość albo triumf liberalizmu

159

Partia Socjaldemokratyczna i Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci to dwie największe partie polityczne, na przemian rządzące Litwą.

Deklarują dwa diametralnie różne światopoglądy. Lewicowy i konserwatywno-chrześcijański.
Ale jest co najmniej jedna rzecz, która łączy te dwa ugrupowania.
To dwulicowość. Najświeższe przykłady.

Socjaldemokraci, którzy deklarują, że dbają o prawa biedniejszych warstw społecznych, bez wahania postanowili znieść ulgową taryfę podatku na energię cieplną. Ich minister finansów Rasa Budbergytė uznała, że od nowego roku będziemy musieli płacić za ogrzewanie 21 proc. podatek PVM, a nie — jak dotychczas — 9 proc. Dzięki temu do budżetu państwa dodatkowo wpłynie 47 mln euro.

Z kolei Gabrielius Landsbergis, lider partii odwołującej się, przynajmniej w nazwie, do chrześcijańskich wartości, opowiada się za legalizacją przez nowy Sejm związków osób tej samej płci.

Oczywiście, Litwa jest krajem wolnym i nikt nie zabroni socjaldemokratom zdzierać ostatnią koszulę z najbiedniejszych, a konserwatystom przepychać przez parlament wartości sprzeczne z nauką Kościoła.
Ale jednak wydaje się, że byłoby znacznie bardziej przyzwoite, gdyby ci politycy uczciwie przyznali się, że nie są ani socjaldemokratami, ani konserwatystami-chrześcijańskimi demokratami.
I jedni, i drudzy są wyznawcami wiary liberalnej.