Tylko o co ta walka?

222

Tysiące spalonych samochodów, setki obrabowanych sklepów, pół tysiąca policjantów w szpitalach — takie są efekty walki „europejskiej” psycholewicy z przemocą, biedą i globalnym ociepleniem podczas szczytu G20 w Hamburgu.
Internautami wstrząsnęły nagrania robione przez mieszkańców Hamburga. Widzimy na nich zamaskowanych ludzi wchodzących w ulice dzielnic mieszkalnych i podpalających stojące tam samochody.
Można sobie wyobrazić, jak się musieli czuć ich właściciele. Proszę sobie wyobrazić: wstaje człowiek rano w Wilnie, gdzieś na Nowym Świecie, Karolinkach czy Zameczku, i widzi przez okno, jak mu podpalają samochód bandyci „protestujący” przeciw odbywającemu się w śródmieściu spotkaniu polityków.
Proszę sobie wyobrazić, drogi Czytelniku, iż to Twój samochód. Nie do pomyślenia? A raptem tysiąc kilometrów od nas to się dzieje. Z Wilna do Hamburga samolotem leci się parę godzin. Identycznie z Hamburga do Wilna — czy do Londynu, Rygi lub Krakowa. To jest, między innymi, globalizacja, przeciw której tak walczy międzynarodówka terrorystów, podpalających samochody niczemu ani nikomu winnych obywateli i rabujących ich sklepiki.
Pytanie: Jaka jest ta ich wizja świata, w imię której podpala się życie prostego człowieka?