Po co Rosja ukrywa morderców z OMON-u?

31 lipca Litwa będzie obchodziła 27. rocznicę tragicznych wydarzeń na posterunku granicznym w Miednikach. 31 lipca 1991 roku sowieccy milicjanci z jednostki specjalnej OMON w podstępny sposób zamordowali siedmiu funkcjonariuszy litewskiej policji i służby celnej. Napad przeżyła tylko jedna osoba.

W toku śledztwa, które trwało 17 lat, ustalono sprawców tego przestępstwa – czterech komandosów z jednostki specjalnej milicji w Rydze. Jednego z nich sąd w 2011 roku skazał na dożywocie. Odsiaduje wyrok w więzieniu na Łukiszkach. Trzech innych, w tym dowódcę ryskiego OMON-u, Czesława Młynnika, w 2016 roku również skazano na dożywocie. Skazano zaocznie. Federacja Rosyjska do dziś odmawia Litwie wydania przestępców.

Kreml chroni nie tylko bezpośrednich morderców, ale również nie pozwala na wyjaśnienia prawdy – kto wydał rozkaz zabicia litewskich funkcjonariuszy. Konsekwentnie chronią swoich, absolutnie nie licząc się z tym, co zrobili. A być może właśnie chronią dlatego, że mordowali ratując w ten sposób rozpadający się Związek Sowiecki. Putinowska Rosja chroni nie tylko morderców z Miednik. Chronią wszystkich, którzy od rozpadu ZSRR z bronią w ręku próbują odbudować dawne imperium.