Czy mamy jeszcze ochronę zdrowia?

258

Litwą wstrząsnęło samobójstwo młodego lekarza ze szpitala pogotowia w wileńskich Leszczyniakach. Wstrząsnęło dlatego, że mówiono o nim głośno, lecz historia młodego medyka, mającego rodzinę, który się zabił na skutek wypalenia i konfliktów z kierownictwem, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Góry patologii, które trawią system ochrony zdrowia, bo państwo nie działa.

Pracownicy sektora medycznego mogą opowiedzieć takich historii więcej. O stanowiskach kierowniczych, o których obsadzeniu nie decydują kompetencje menedżerskie, umiejętności pracy z ludźmi czy organizacyjne, tylko znajomości lub polityczne nominacje. O brakach kompetencji, które nie są uzupełniane, a jedynie nadrabiane krzykiem i terrorem w stosunku do podwładnych. O „oszczędnościach”, które polegają na cięciu wydatków na personel medyczny, tak aby były środki na przeloty kadry zarządzającej na konferencje do np. Singapuru. O mobbingu, korupcji, kumoterstwie.

Tylko czy zdamy egzamin jako społeczeństwo i po wysłuchaniu tych opowieści poszukamy rozwiązań? Czy też będziemy zbiorowiskiem ludzi, którzy dadzą „lajka” pod tekstem o samobójstwie, napiszą emocjonalny komentarz i skierują uwagę na inne podsuwane przez media tematy?