Druga strona Abu Zabi

0
257

O wizycie ministra komunikacji Jarosława Narkiewicza na konferencji drogowców w Abu Zabi napisano i powiedziano dużo, ale na pewno nie powiedziano wszystkiego, zwłaszcza, jeśli chodzi o wątek obiadu, który minister zjadł, a zapłaciła podwładna mu instytucja, czyli Dyrekcja Dróg Samochodowych.

O ministrze, który ostatecznie zwrócił pieniądze za obiad, trudno powiedzieć coś odkrywczego. Doświadczony polityk, jak Narkiewicz, powinien wiedzieć, że nie ma darmowych obiadów. Czemu pomija się kwestię płatnika – Dyrekcji Dróg – bo przecież ta instytucja też ponosi odpowiedzialność. Moim zdaniem, może to być próba wpływu korupcyjnego. Dyrektor Dyrekcji Dróg Samochodowych mógł mieć interes w przychylności ministra?

Dyrekcja buduje drogi według planu zatwierdzonego w czasach bardzo zamierzchłych, a potem próbuje sobie to kompensować budową radarów, w tym radarów odcinkowych, budząc tym niezadowolenie mieszkańców i marnując ogromne środki. Może należałoby zbadać, czy dyrektorowi, Vitalijusowi Andrejevasowi, zależy na zdobyciu przychylności ministra. I, przede wszystkim, w jakiej sprawie. Takie pytania trzeba stawiać.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.