Nie każda „tradycja” jest dobra

885

Na portalach społecznościowych zawrzało, jakoby Pałac Prezydencki kazał szkołom umieszczać w klasach portrety prezydenta Gitanasa Nausėdy. Prezydentura plotki dementuje i wyjaśnia, że żadnego przymusu nie ma, zaś wydrukowane 3200 portretów jest wysyłane tylko do instytucji, które się o to zwracają, a wywieszanie w pomieszczeniach portretu prezydenta wynika z „wieloletniej tradycyj”.

Nie ma co się sprzeczać — istotnie, taka „tradycja” u nas w kraju istnieje. Zaszczepiona została w czasach współpracującego z sowiecką Rosją reżimu Antanasa Smetony, zaś podczas okupacji sowieckiej wszędzie wisiały staliny i inne breżniewy. Mogę się domyślać, czemu jako część tradycji taki obyczaj mogłaby traktować Dalia Grybauskaitė, ale po zmianie głowy państwa ta rzecz też się powinna zmienić. Gitanas Nausėda, jako reprezentant zachodniej kultury politycznej, mógłby zakazać (prośba w podążających za taką „tradycją” instytucjach by mogła nie zadziałać) wywieszania wizerunków głowy państwa, zaś zaoszczędzone na produkcji portretów pieniądze przeznaczyć choćby na zupę maltańską dla najuboższych. Budowa państwa dobrobytu w praktyce zaczyna się od rezygnacji ze zbytków i zabobonów minionej epoki.