Budżet prawdę nam powie?

682

Uchwalanie budżetu Litwy w tym roku wywołało mnóstwo emocji – rzec by można, jak nigdy od czasów niesławnych nocnych reform podatkowych Kubiliusa, które wznieciły nawet zamieszki przed Seimasem. Tym razem zamieszek nie było, chociaż protestowali funkcjonariusze policji, straży granicznej i pożarnej oraz innych służb.

Protestowali bezskutecznie (ich postulaty parlamentarzyści zignorowali), protestowali pokojowo, ale mogą i tak zostać ukarani – za użycie zupełnie niewinnych rac świetlnych, które jednak są u nas złośliwie traktowane jako pirotechnika na równi z niebezpiecznymi petardami. Byłby to dopiero chichot historii, gdyby się okazało, że ukaranych za pokojowy protest funkcjonariuszy będzie więcej niż ukaranych za pamiętne zamieszki. Emocje towarzyszące uchwalaniu budżetu wynikają jednak nie z użycia rac i ich prawnego potraktowania, ale z tego, że politycy zasiadający w parlamencie i rządzie jak nigdy dotąd zgłaszali dużo pomysłów na wszelkiego rodzaju podwyżki podatków i nowe daniny. Podatek od nieruchomości niekomercyjnych, od nieekologicznych rzekomo samochodów, akcyza, podatek bankowy i inne.

Poza podatkiem bankowym – wszystkie dotkną przede wszystkim tych mieszkańców, którzy nie mogą się przed tymi podatkami obronić. Oligarchowie, wielkie koncerny, aferzyści, przemytnicy – oni i tak nie zapłacą, im i tak będzie dobrze. Czy zatem godziwe jest wprowadzanie takich podatków, które po raz kolejny uderzą w zwyczajnych, pracujących obywateli, którym i tak jest najciężej? Zwłaszcza jeśli koszt administrowania takich podatków może być wyższy niż potencjalny dochód z nich do budżetu? Paradoksalnie może to być opłacalne dla partii zielonochłopskiej (przeciw skutkom rządów której ostatnio zaczęli protestować właśnie rolnicy) – obłożenie podatkiem od nieruchomości znienawidzonych „miastowych” może teoretycznie przysporzyć im głosów na prowincji.

Ale czy naprawdę musimy żyć ciągle takimi stereotypami? Czy warto w imię błędnie i krótkowzrocznie rozumianego interesu politycznego ugrupowania politycznego skłócać ludzi i sprawiać, że obywatele czują się niczym w państwie rozbójniczym – które bezbronnych łupi, zamiast ich chronić? Wzbudzający emocje budżet będzie przedmiotem licznych jeszcze analiz i komentarzy, ale to nie on jest w tych dniach najważniejszy. Drodzy Czytelnicy: zdrowych, radosnych i dostatnich świąt Bożego Narodzenia!


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 50(243) 21/12/ 2019-03/01/2020