Dobrali się świniom do ogonów…

Choć na Wielkanoc trzeba jeszcze trochę poczekać, ale komisja unijna już rozdaje swoje kolejne dyrektywne jaja. Tym razem z odnośnikami do… ogonów i innych narządów świń.

Dyrektywa 120/WE określa „amputację ogonów, przycinanie i ścieranie zębów, a także kastrację” jako sprawianie „trzodzie chlewnej bezpośredniego długotrwałego bólu”. Ten niecny proceder został wypomniany Litwie, wskazując, że już 4 kraje (szkoda, ale nie podano prymusów) całkowicie zaprzestały takich działań.
Odłóżmy kastrację, że tak powiem – na bok, a skupmy się na obcinaniu ogonów.
W centrali unijnej napatrzyli się chyba obrazków z bajek, gdzie wesołe prosiaczki merdają figlarnie zakręconymi końcówkami, więc postanowili (i grożą sądami!), że takie muszą być i przed trafieniem na stoły.

Otóż prawda jest taka, że w przemysłowej hodowli amputacja ogonów jest robiona nie ze względów estetycznych (nie o to unii chodzi?), ale z powodu kanibalizmu – wzajemnego obgryzania się wieprzaków.
Cypryjska polityk Stella Kyriakides, obecna unijna komisarz ds. zdrowia, ma aż 6 rekomendacji na zwalczenie tego „problemu”. Jak się okazuje, żeby świniaki nie wnerwiały się, trzeba im po prostu dorzucić więcej słomy, dać więcej wilgoci, oświetlenia…
Chrum!