Klęska polityki jednego dziecka

Państwo chińskie zaczyna płacić za tzw. politykę jednego dziecka. Dane opublikowane przez Narodowy Urząd Statystyczny w Pekinie pokazują, że liczba ludności w tym państwie spada już czwarty rok z rzędu, mimo że od 2016 r. władze dokonały korekty, wprowadzając… politykę drugiego dziecka.

W przyszłym roku oczekuje się, że po raz pierwszy liczba urodzin będzie niższa niż liczba zgonów. Zaniepokojeni są zwłaszcza przedstawiciele elit ekonomicznych, którzy widzą, że krajowi dramatycznie zaczyna brakować rąk do pracy. Jeszcze w kwietniu, przed opublikowaniem tych danych, Bank Ludowy Chin, tamtejszy bank centralny, zwrócił się do rządu z propozycją porzucenia dotychczasowej polityki antydemograficznej. Bez tego – jak argumentowano – Państwo Środka straci przewagę gospodarczą nad Stanami Zjednoczonymi i nie będzie w stanie zbudować światowej potęgi. Głównym problemem staje się bowiem starzenie się społeczeństwa. 

W porównaniu z 2010 r. populacja osób w wieku produkcyjnym spadła aż o 6,79 proc. Oznacza to mniej podatników wpłacających pieniądze do budżetu oraz więcej emerytów wspieranych przez państwo. Ten stan jest konsekwencją polityki wprowadzonej w 1979 r. przez Deng Xiaopinga, który obawiał się, że wzrost demograficzny może hamować wzrost dobrobytu ludności: mniej dzieci oznaczało, że więcej będzie środków do podziału dla obywateli. Ta zasada została nawet w 1982 r. wpisana do konstytucji. Przez lata prawo było twardo egzekwowane przez komunistyczny reżim, w związku z czym rocznie w Chinach przeprowadzano kilkanaście milionów aborcji (niemal jedną czwartą wszystkich na świecie), w tym bardzo wiele przymusowych. Okazało się jednak, że ktoś musi na wymarzony dobrobyt zapracować. W dłuższej perspektywie nie da się bowiem osiągnąć pomyślności gospodarczej podczas trwałej stagnacji demograficznej. W fabrykach zaczęło brakować siły roboczej. Od 2013 r. w niektórych regionach, a od 2016 r. w całym kraju zezwolono więc na posiadanie drugiego dziecka. Było już jednak za późno: 35 lat konsekwentnego wprowadzania mentalności antykoncepcyjnej sprawiło, że Chińczycy nie chcą mieć już dzieci, nawet wtedy, kiedy mogą. Demografowie ostrzegają, że może być za późno, ponieważ według najnowszych prognoz do 2050 r. jedna trzecia ludności Chin będzie liczyła ponad 60 lat. Tak szybko starzejące się społeczeństwo nie da natomiast rady stworzyć potęgi konkurującej o dominację nad światem.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 21(57) 22-28/05/2021