Żeby zwierzętom było lepiej

Kiedy w szkole pojechaliśmy — było to dawno temu — do ogrodu zoologicznego w Kownie, było mi bardzo smutno widzieć przygnębione zwierzątka, bytujące w rzeczywiście niedobrych warunkach. Sowiecka filozofia i tutaj była nadto widzialna — nie dbało się o ludzi, nie dbało się i o zwierzęta. Myślałem wówczas, że lepiej by takie zoo zamknęli, niż żeby trwało takie urągowisko.

Bardzo by to był smutny koniec tego dziedzictwa Tadasa Ivanauskasa-Iwanowskiego, brata polskiego oficera i białoruskiego budziciela narodu z rodziny o losach jakże charakterystycznych dla ziem Rzeczypospolitej.

Niezmiernie mnie ucieszyła wiadomość, że kowieńskie zoo zostanie poddane renowacji, by jego podopieczni żyli w, nomen omen, ludzkich warunkach. Ogrody zoologiczne, zwierzyńce i parki są ludziom potrzebne, zwłaszcza mieszkańcom miast. Kontakt ze zwierzątkami uczy dzieci współczucia i pomaga w rozwoju osobowości, dorośli wśród zieleni się odstresowują — korzyści nie trzeba udowadniać.

Praktyka pokazuje, że ludzie, którzy są okrutni wobec zwierząt, także i z ludźmi nie żyją dobrze. Z drugiej strony, bez realnego kontaktu z przyrodą, łatwo jest też popaść w fałszywie rozumiane jej bronienie, stawiając zwierzęta i drzewa ponad ludzi, nie mając pojęcia o równowadze ekosystemów i miejscu człowieka w świecie.

Dlatego się cieszę, że kowieńskie zoo się odnowi i będzie można w nim poznawać lepiej przyrodę. Dzięki zwierzętom wobec siebie jesteśmy bardziej ludźmi.