„Nauczyciel powinien słyszeć ucznia…”

„Nauczyciel powinien dać dzieciom do zrozumienia, że jest takim samym człowiekiem jak one, a nie jakimś nieomylnym nadczłowiekiem” — uważa Regina Wojtkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz
„Nauczyciel powinien dać dzieciom do zrozumienia, że jest takim samym człowiekiem jak one, a nie jakimś nieomylnym nadczłowiekiem” — uważa Regina Wojtkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

W dniu 5 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Nauczyciela. W związku z tym świętem o refleksje związane z zawodem nauczyciela, jego zaletami i wadami, trudnościami, z jakimi się dziś styka nauczyciel, poprosiliśmy świeżo upieczonego pedagoga Reginę Wojtkiewicz, nauczycielkę choreografii i sztuki teatralnej w Gimnazjum im. Parczewskiego w Niemenczynie.


Jest Pani absolwentką pierwszej promocji kierunku edukologii teatru na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym. Czy wybór zawodu nauczyciela był od dawna przesądzony? Dlaczego właśnie ten kierunek?
.
Zawód nauczyciela pociągał mnie od dawna. Mogę z całą pewnością powiedzieć — to moje powołanie. Jeśli chodzi o kierunek — to raczej sprawa przypadku. Chciałam połączyć pedagogikę i taniec. Ale taniec współczesny. Uniwersytet Pedagogiczny oferuje wykształcenie w zakresie nauczania tańca ludowego. Dowiedziałam się, że akurat na tej uczelni pojawił się nowy kierunek — powiązany z teatrem. Postanowiłam spróbować.

Girl in a jacket

Ukończyłam studia licencjackie na kierunku edukologii teatru. Obecnie jestem studentką studiów magisterskich. Mam już trochę doświadczenia w pracy pedagogicznej. Pracować zaczęłam jeszcze na II roku studiów, w Zujuńskiej Szkole Średniej. Potem pracowałam z dziećmi z rodzin problematycznych w Centrum Dziennym w Domu Nauczyciela. Pracowałam również w Studio Teatralnym. Nauczałam dzieci tańca, trochę teatru. Obecnie pracuję jako nauczycielka w Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie, które, a propos, sama ukończyłam.

Jak wyglądało pierwsze spotkanie z uczniami?

O, strasznie! Niesamowicie się bałam. To byli uczniowie 2 klasy — a to dzieci, które nie potrafią wysiedzieć w miejscu dłużej niż pięć minut. Trzeba potrafić je czymś zainteresować. Jeżeli nauczyciel ma nawet w „arsenale” piętnastominutową grę, oj, nie wiadomo, czy się nie znudzą… Ale dzieci w tym wieku mają też to do siebie, że ich niesamowicie interesuje sama osoba nauczyciela, zwłaszcza gdy do klasy przychodzi nowy nauczyciel. Najważniejsze jest nawiązanie tego pierwszego kontaktu. Myślę, że mi się udało…

Jest trudniej czy łatwiej pracować w swojej szkole?

Trochę trudniej, bo nie da się tak łatwo przełamać barier w komunikowaniu się ze swoimi byłymi nauczycielami. Na razie nie mogę traktować swoich pedagogów jako kolegów czy koleżanek z pracy. Ale bardzo ciepło mnie przyjęli i chętnie służą pomocą. To mi dodało otuchy.

Co sprawia, Pani zdaniem, że jeden nauczyciel łatwo znajduje wspólny język z uczniem, inny — nie potrafi?

O wszystkim decyduje otwartość i prostolinijność.  O wiele łatwiej zdobędzie autorytet wśród uczniów nauczyciel, który nie stwarza dystansu między sobą a dziećmi. To, że jest nauczycielem, wcale nie oznacza, że jest mądrzejszy. Pedagog powinien dać dzieciom do zrozumienia, że jest takim samym człowiekiem jak one, a nie jakimś nieomylnym nadczłowiekiem. Zaskarbi sobie sympatię uczniów, kiedy będzie potrafił się przyznać do błędów, do tego, że czegoś też nie umie. Kategoryczność i żądanie bezapelacyjnego podporządkowania się na nic się nie zdadzą.

Jak znaleźć ten przysłowiowy „złoty środek” — stworzyć luźną atmosferę, która by nie przekształciła się w bałagan na lekcji?

Te granice, których uczniowie przekroczyć nie mogą, nauczyciel powinien wytyczyć już na samym początku. Zawsze podkreślam podczas pierwszego spotkania z uczniami: „Możecie sobie rozmawiać, ale tak, żebyście również słyszeli to, co ja do was mówię”. Jeśli chodzi o metody uciszania uczniów na lekcji, mam niezawodny sposób — mówić ciągle ściszając głos. Zapewniam, skutkuje w stu procentach!

Idealny nauczyciel to…

Powinien być przede wszystkim bardzo współczesny, nadążać za dziećmi. Interesować się również tym, czym żyje dzisiejsza młodzież szkolna. Musi starać się znaleźć kompromisy z uczniami. Obecnie się wprowadza nowe metody, mianowicie, by uczniowie po części współtworzyli program nauczania. Nauczyciel powinien słyszeć to, co mówi uczeń, a nie ignorować go i nauczać według z góry ustalonego planu. Dla mnie idealną nauczycielką była moja lituanistka w szkole. Bardzo szanowaliśmy ją. Myślę, że również dlatego, że dawała nam zawsze możliwość wypowiedzieć swoje zdanie. Bardzo nam również podobały się jej lekcje, które często przeprowadzała w nietradycyjnej scenerii, nie w klasie. Przecież nauka w murach szkoły może się tak znudzić…

Z jakimi trudnościami Pani, jako młody specjalista, się styka?

Nie jest łatwo, jeśli chodzi o wdrażanie nowych metod nauczania. Szkoła jeszcze nie zawsze jest na nie przygotowana. Zresztą sami uczniowie też jeszcze nieśmiało wypowiadają swoje zdanie. Staram się ich przekonać, że jestem chętna do dyskusji.

Przedmiot, którego Pani naucza, jest zapewne bardzo wdzięczny, jeśli chodzi o stosowanie nietradycyjnych metod nauczania…

Podczas swoich zajęć przeplatam praktykę z teorią. W miarę możliwości zamierzam również z uczniami odwiedzać teatry. Mam też taki pomysł, by wprowadzić formy teatru, które by również ułatwiły dzieciom rozwiązanie ich problemów, znalezienie odpowiedzi na niektóre pytania. Chcę, by się uczyły teatru nie tylko jako sztuki, ale również jako źródła wiedzy o życiu, o świecie. Mam zielone światło od kierownictwa gimnazjum i mam nadzieję, że nowe metody się sprawdzą w praktyce.

Rozumiem, że praca przeplata się z zainteresowaniami…

Zdecydowanie tak! Moją pasją są też filmy, tworzenie filmu. Na studiach bardzo polubiłam również pisanie recenzji. Obecnie noszę się z zamiarem, żeby z uczniami tworzyć krótkometrażowe filmy. Nie trzeba dużych nakładów pieniężnych, a dla dzieci na pewno sprawi dużo radości. Chodzi mi po głowie nawet taka myśl, żeby w przyszłości stworzyć w szkole kółko filmowe.

Jak w gimnazjum będzie się obchodziło Dzień Nauczyciela?

Ostatnio tradycje w naszej szkole się zmieniły. Kiedy ja się uczyłam, wcielaliśmy się w tym dniu w role nauczycieli, prowadziliśmy lekcje w różnych klasach. Obecnie uczniowie przygotowują wieczorki tematyczne, wystawiają spektakle. Wiem, że nasi 10-klasiści przygotowują właśnie taki wieczorek.

Czego by Pani w tym dniu życzyła wszystkim nauczycielom?

Przede wszystkim — cierpliwości. Życzę też wszystkim nauczycielom, by potrafili usłyszeć ucznia.

Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w pracy.

Rozmawiała Edyta Szałkowska