(Gu)Antaviliai — tajne więzienie CIA na Litwie

Według naszych ustaleń, tajne więzienie kryje się za fasadą byłego ośrodka jeździeckiego, pod którego dachem Amerykanie prawdopodobnie wybudowali budynek w budynku z kilkoma kondygnacjami pod ziemią Fot. Stanisław Tarasiewicz
Według naszych ustaleń, tajne więzienie kryje się za fasadą byłego ośrodka jeździeckiego, pod którego dachem Amerykanie prawdopodobnie wybudowali budynek w budynku z kilkoma kondygnacjami pod ziemią Fot. Stanisław Tarasiewicz

W podwileńskiej miejscowości Antaviliai, w latach 2004-2005 działało tajne więzienie CIA. Przynajmniej w to nie wątpią amerykańska telewizja „ABC News” oraz wpływowy dziennik „Washington Post”, którzy jeszcze w 2005 roku wysunęli przypuszczenie, że w nowych krajach NATO w Europie Środkowej amerykańskie służby specjalne więziły oraz torturowały osoby schwytane za terroryzm i które w większości były więzione w Guantanamo. Fakt ten amerykańskim mediom potwierdził odpowiedzialny za walkę z terroryzmem były współpracownik Białego Domu Richardas Clarke oraz nie wymieniony z nazwiska przedstawiciel litewskiego rządu.

O tym, że amerykańskie więzienie znajdowało się w Antaviliai w byłym ośrodku jeździeckim należącym dziś do litewskich służb specjalnych „Kurier Wileński” pisał jeszcze 7 listopada. Ustaliliśmy wtedy, że bardziej niż prawdopodobnie litewskie Guantanamo mogło działać właśnie w Antaviliai. Uważnie przyjrzeliśmy się wtedy ośrodkowi jeździeckiemu i ustaliliśmy, że poszukiwane przez amerykańskich dziennikarzy miejsce tortur więźniów mogło znajdować się w hangarze oraz w jego podziemiach, które prawdopodobnie zostały tu wybudowane w 2004 r. po przejęciu ośrodka przez amerykańską firmę „Ellite L.L.C.”.

Girl in a jacket

Telewizja „ABC News” podała, że zarejestrowana w Panamie i działająca w Waszyngtonie firma ta była kontrolowana przez amerykańskie CIA. Właśnie „Ellite L.L.C.” w 2004 r. nabyła nieruchomość w Antaviliai. Potwierdził to „Kurierowi” jeden z byłych właścicieli podwileńskiej stadniny Dalius Endriukaitis. Powiedział też, że po przejęciu nieruchomości przez Amerykanów, została ona przebudowana przez sprowadzonych specjalnie z zagranicy budowlańców.

— Faktycznie pomieszczenia zostały zrekonstruowane według starych parametrów, dlatego niewiele tu się zmieniło. Wygląda na to, że jedynie hangar podzielono na piętra. Ale nie powiem na pewno, bo nigdy nikogo tam nie wpuścili — powiedział nam Dalius Endriukaitis. Jak powiedział, pomieszczenia, w których wcześniej mieściła się pracownia mechaniczna, nabył razem z partnerem jeszcze w latach 90. Otworzyli tu ośrodek jeździecki. Powoli rozwijali się. W sumie było nie najgorzej.

— W pewnym momencie partner postanowił wycofać się biznesu. Przekonywał też mnie do tego. W końcu namówił, że jeśli znajdzie się nabywca, to sprzedamy ten ośrodek. Nie spodziewałem się, że znajdzie się ktoś chętny. Aż tu raptem zgłosiła się ta amerykańska firma komputerowa, więc podpisaliśmy umowę sprzedaży — wyjaśnia nam Dalius Endriukaitis.

Od strony fasady domniemane miejsce torturowania więźniów bardziej uchodzi za ośrodek wypoczynkowy niż więzienie Fot. Stanisław Tarasiewicz
Od strony fasady domniemane miejsce torturowania więźniów bardziej uchodzi za ośrodek wypoczynkowy niż więzienie Fot. Stanisław Tarasiewicz

Jak opowiadają miejscowi mieszkańcy, Amerykanie nikomu nie pozwalali wejść na teren ośrodka. Gdy prowadzili prace budowlane, nie zatrudniali miejscowych robotników. Prawdopodobnie całą siłę roboczą sprowadzili z zagranicy, w każdym razie wszyscy pracujący na budowie mówili po angielsku. Pracowali za wysokim ogrodzeniem, często też po nocach, szczególnie gdy wywozili gruz budowlany i ziemię. Uwadze miejscowych nie uszedł też głęboki wykop, według niektórych relacji nawet na kilkanaście metrów w głąb. Okoliczni mieszkańcy podejrzewają, że właśnie pod ziemią powstała „przybudówka” ośrodka, gdzie, jak podaje amerykańska telewizja, byli głównie więzieni terroryści.

Informacji tej nie potwierdza żadne oficjalne źródło na Litwie ani też byli i obecni liderzy. Jedynie prezydent Dalia Grybauskaitė powiedziała przed miesiącem, że „podejrzewa, a Zachód w to nie wątpi”, że na Litwie działało tajne więzienie CIA.

Sejm poręczył Komitetowi Obrony Narodowej i Bezpieczeństwa przeprowadzić śledztwo w sprawie domniemanego więzienia terrorystów na Litwie. Przewodniczący Komitetu poseł Arvydas Anušauskas kategorycznie odmawia dziennikarzom komentarzy na temat doniesień amerykańskiej prasy. Mówi, że zanim Komitet nie przedstawi wniosku w tej sprawie, to nie będzie żadnych komentarzy. Niemniej członkowie komitetu przed dwoma tygodniami odwiedzili budynek w Antaviliai, gdzie dzisiaj znajduje się ośrodek szkoleniowy Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego. Posłowie nie zdradzają jednak, co zobaczyli w ośrodku. Tymczasem miejscowi mieszkańcy są przekonani, że posłowie nie zobaczyli wszystkiego. Jak udało się nam ustalić z relacji niektórych świadków, w przeddzień wizyty komisji śledczej w ośrodku, służby specjalne wywiozły stamtąd kilka, bądź nawet kilkanaście transportów bliżej nieokreślonych ładunków.

Swój wniosek komisja śledcza ma przedstawić Sejmowi do 22 grudnia. Prezydent Grybauskaitė zapowiedziała, że jeśli podejrzenia o istnieniu tajnego więzienia CIA potwierdzą się, to Litwa będzie musiała przeprosić międzynarodową społeczność za łamanie praw człowieka oraz naruszenie międzynarodowych porozumień w tym zakresie.