Wyjątkowi mieszkańcy willi na Portowej. Leopold Tyrmand – postać owiana legendą

W domu Stanisławy i Antoniego Kiaksztów przy dawnej ulicy Portowej (obecnie ul. Pamėnkalnio 34) mieszkało wiele barwnych postaci dawnego Wilna. Właściciele wybudowanej w 1938 r. willi wynajmowali część pokoi.

Czytaj również...

– Wśród mieszkańców było wiele ludzi nieprzeciętnych i szanowanych, dziś zapomnianych. Mieszkali tu znani artyści oraz przedstawiciele świata kultury – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Justina Juozėnaitė, kuratorka placówki kulturalnej „Pamėnkalnio vila”, zarządzanej przez instytucję „Vilnius – UNESCO literatūros miestas”.

Pokoje w nowoczesnej jak na owe czasy willi wynajmowali: Leopold Tyrmand (1920–1985), pisarz i publicysta, popularyzator jazzu w Polsce; jego przyjaciel architekt Leszek Zawisza (1920–2014); litewski aktor Juozas Siparis (1894–1970): reżyser Romualdas Juknevičius (1906–1963). W pobliżu, przy ulicy Podgórnej 5 (obecnie ul. Pakalnės) mieszkał Czesław Miłosz (1911–2004).

Podziemna działalność antysowiecka

Leopold Tyrmand i Leszek Zawisza przybyli do Wilna w 1939 r. Obaj studiowali na Uniwersytecie Stefana Batorego. Leszek, który w tym czasie działał w Komitecie Pomocy Uchodźcom i stopniowo angażował się w działalność antysowiecką, wspominał okoliczności ich znajomości i pierwsze wrażenie:

„Po raz pierwszy spotkaliśmy się gdzieś pomiędzy domami akademickimi, Komitetem Pomocy Uchodźcom a kawiarnią Czerwony Sztrall, licznie odwiedzaną przez wilnian i przybyłych Polaków. Tyrmand wyróżniał się elegancją, kulturą osobistą i żywą inteligencją, a także pragmatyzmem, który podkreślał lekko ironiczny, lecz sympatyczny uśmiech”.

Przyjaźń młodych ludzi zacieśniło podobne spojrzenie na świat – fascynacja kulturą Zachodu. Interesowali się modą, boksem i jazzem. Obaj ubierali się bardzo modnie, urządzali treningi bokserskie w garderobie willi, a w wileńskich sklepach poszukiwali płyt jazzowych. Udało im się znaleźć nagrania Duke’a Ellingtona i Benny Goodmana, dlatego w willi rozbrzmiewały rytmy ówczesnego jazzu.

Nazywali się nawzajem amigos i stopniowo zaangażowali się w podziemną działalność antysowiecką. W dzień Tyrmand pracował w redakcji „Komjaunimo tiesa”, odpowiadał za rubrykę humorystyczną. Swoich tekstów nie podpisywał. Po latach przyzna, że była to konspiracja.

Nocami przyjaciele, wraz z Andrzejem Korniłowiczem, drukowali na powielaczu w pokoju Leszka konspiracyjną gazetkę „Za waszą i naszą wolność”, jako członkowie antysowieckiej organizacji Związek Walki Zbrojnej. Ich działalność została wykryta. Rankiem 16 kwietnia 1941 r. funkcjonariusze NKWD przeprowadzili rewizję w pokojach Zawiszy i Tyrmanda. W pokoju Zawiszy znaleziono mapy ZSRS, Europy Środkowej i Bałkanów, amerykańską chorągiewkę oraz portret Zawiszy narysowany przez artystkę Krystynę Wróblewską.

Ze wspomnień Zawiszy nie dowiadujemy się, co odkryto w pokoju Tyrmanda, jednak autor podkreśla, że najbardziej niebezpiecznych materiałów ukrytych w garderobie NKWD nie znalazło. Podobno, przezornie, dzień przed nalotem część z przedmiotów zakopali na tyłach domu.

Przyjaciele zostali aresztowani, osadzeni na Łukiszkach i skazani na osiem lat łagru. Okazało się, że ktoś wsypał całą polską siatkę konspiracyjną, aresztowano wówczas tysiące Polaków. Wszystkich sądzono z tego samego paragrafu: udział w kontrrewolucyjnej, antysowieckiej organizacji niepodległościowej.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 r. Tyrmandowi, podobnie jak Leszkowi Zawiszy, udało się uciec z wagonu pociągu jadącego na Wschód. Drogi przyjaciół się rozeszły (ponownie spotkają się dopiero po wojnie), ponieważ wagon Zawiszy dotarł do łagru.

We wrześniu 1941 r. Leszek Zawisza został zwolniony z łagru na mocy układu Sikorski-Majski pomiędzy polskim rządem emigracyjnym a ZSRS, dotyczącego amnestii dla obywateli polskich więzionych w Związku Sowieckim. Znaczna część objętych amnestią, w tym również Zawisza, trafiła do szeregów Armia Andersa, utworzonej do walki przeciw nazistowskim Niemcom.

muzeum-2026-05-30-2
Legitymacja Studencka Leopolda Tyrmanda | Fot. archiwum KGB Wilno

Dzięki sprytowi oraz szczęściu…

Leopold Tyrmand, pochodzenia żydowskiego, pozostał na terenach okupowanych przez nazistów i dzięki sprytowi oraz szczęściu uniknął śmierci. Początkowo, z kolegą Remigiuszem Szczęsnowiczem, szmuglowali na teren wileńskiego getta nielegalną prasę antyniemiecką. Z czasem przebywanie w Wilnie okazało się dla Tyrmanda, polskiego Żyda, zbyt niebezpieczne. Ukrywał się w lasach w okolicach Oszmiany. Do dziś żyją potomkowie dwojga ludzi, którzy mieli tam z Tyrmandem kryjówkę. Opowiadają, że ten zapierał się, że nie jest Żydem, lecz… Francuzem.

Historię tę Tyrmand opisze po latach w powieści „Filip”, a od 2023 r. możemy oglądać w serwisie Netflix film „Filip”, opowiadający jego losy. Zmieniono jednak kilka szczegółów: w filmie wileńskie getto zastąpiono warszawskim, a z kolei w książce – pisanej w komunistycznej Polsce w roku 1960 – Tyrmand nie wspomina, że główny bohater jest Żydem.

A losy potoczyły się następująco: nie mogąc nigdzie znaleźć schronienia, Tyrmand wyrobił sobie na czystym blankiecie dowodowym nową tożsamość. Podał tam, że jest Francuzem, bezpaństwowcem, katolikiem, architektem z wykształcenia. Przed przyjazdem do Wilna studiował architekturę w Paryżu – znał i język i rzemiosło. Z tymi dokumentami zgłosił się niemieckiego biura pracy i wyjechał… do Niemiec. Jako Żyd – na roboty przymusowe. Z powodzeniem pracował tam jako kreślarz, tłumacz, a w końcu kelner w hotelu „Park” we Frankfurcie nad Menem.

W kwietniu 1946 r. wrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę jako dziennikarz w Agencji Prasowo-Informacyjnej. Szybko zyskał opinię błyskotliwego publicysty. Publikował recenzje teatralne, muzyczne i sportowe. W 1948 r. ukazał się zbiór opowiadań wojennych Tyrmanda pt. „Hotel Ansgar”, a następnie kolejne książki: „Zły”, „Gorzki smak czekolady Lucullus”, „Filip” i inne.

Na emigracji założył rodzinę

Leopold Tyrmand urodził się 16 maja 1920 r. w Warszawie. Wybuch II wojny światowej zastał go podczas wakacji. Z Warszawy przedostał się do Wilna, gdzie szybko stał się rozpoznawalną postacią wśród uchodźców.

Losy jego rodziny były tragiczne. Ojciec zginął w obozie na Majdanku, matka ocalała i po wojnie wyemigrowała do Izraela. Z rodziny ojca przeżyło jedynie czworo rodzeństwa, natomiast cała rodzina matki została zamordowana w warszawskim getcie.

W 1965 r. Tyrmand opuścił Polskę i osiedlił się w Stanach Zjednoczonych. Publikował tam „Dziennik amerykański”, współpracował z paryską „Kulturą” wydawaną Jerzego Giedroycia oraz Instytut Literacki. Nawiązał też współpracę z prestiżowym tygodnikiem „The New Yorker”. W 1971 roku poślubił Mary Ellen Fox, doktorantkę iberystyki na Uniwersytecie Yale. Dziesięć lat później przyszły na świat ich bliźnięta: Rebecca i Matthew. Leopold Tyrmand zmarł nagle na zawał serca w 1985 r. podczas wakacji na Florydzie.


W czasach sowieckich dom rodziny Kiaksztów został znacjonalizowany i podzielony na dwa mieszkania. W 1946 r. na parterze zamieszkała rodzina pisarza Antanasa Venclovy, która mieszkała tam przez ćwierć wieku. O historii tej rodziny w kolejnych wydaniach magazynowych „Kuriera Wileńskiego”.


Artykuł opiera się na fragmentach książek autorstwa Marcela Woźniaka: „Tyrmand. Pisarz o białych oczach” (Warszawa 2020) oraz „Biografia Leopolda Tyrmanda. Moja śmierć będzie taka jak moje życie” (Warszawa 2016)


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 21 (59) 30/05-05/06/2026

Afisze

Więcej od autora