Dzielna dziesiątka „Polaka Roku 2009”

Wideo: Marian Paluszkiewicz

 

Girl in a jacket
Tegoroczna dziesiątka była bardzo różnorodna pod względem przedstawianych zawodów Fot. Marian Paluszkiewicz

W niedzielę, 24 stycznia, w wileńskim Domu Kultury Polskiej odbyło się uroczyste uhonorowanie dziesiątki Polaków XII już plebiscytu czytelników „Kuriera Wileńskiego” — „Polak Roku 2009”.

Na wstępie relacji warto przypomnieć pomysłodawcę i właściwie autora pierwszego tego rodzaju konkursu. A był nim śp. Jerzy Surwiło — wieloletni pracownik naszego dziennika, człowiek o wspaniałym, ostrym piórze, mnóstwie (czasem nawet trochę szalonych) pomysłów, o niespożytej energii i pracowitości.

— To on jako pierwszy zainicjował ten konkurs, choć nikt jeszcze wówczas nie wiedział, czy idea chwyci. Ale wówczas postanowiliśmy spróbować. I udało się! — wspomina dziś Krystyna Adamowicz, była zastępczyni redaktora naczelnego.
Czytelnicy bardzo chętnie włączyli się do wyborów. Z każdym rokiem plebiscyt rozrastał się, a tegoroczna edycja przeszła wszelkie oczekiwania, bo redakcja otrzymała aż ponad 8 tysięcy kuponów–głosów.

Dotąd zwycięzcami tego plebiscytu byli już politycy i działacze społeczni (3 osoby), przedstawiciele oświaty (4 osoby) duchowni (2 osoby). Warto też chyba nadmienić, że  3 osoby, które zdobyły zaszczytny tytuł „Polaka Roku” , pochodziły z rejonu solecznickiego.

„Puchar z każdym rokiem nabiera większej wagi” — powiedział prezes Zygmunt Klonowski wręczając go Leonardowi Talmontowi Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak już informowaliśmy, zwycięzcą XII konkursu „Polak Roku 2009” został poseł na Sejm RL oraz wieloletni mer rejonu solecznickiego Leonard Talmont. Tegoroczny plebiscyt czytelników był poniekąd wyjątkowy i to z kilku powodów.

Tegoroczna dziesiątka była bardzo różnorodna pod względem przedstawianych zawodów jak też bardzo silna osobowościami kandydujących. Jak nigdy dotąd znalazły się w niej — przedstawicielka braci dziennikarskiej oraz przedstawicielka sfery medycznej.

Krystyna Adamowicz w ciągu 50 lat była skromnie pochylona najpierw nad kartką papieru, potem — klawiaturą komputera, dzień w dzień pisząc o sprawach i problemach polskiego szkolnictwa, o zasłużonym dla Wileńszczyzny zespole „Wilia” i o wielu, wielu innych naszych bolących sprawach.
Bronisława Siwicka też prawie tyleż lat z miłością pochylała się nad chorymi. 20 lat kierowała Stowarzyszeniem Medyków Polaków na Litwie.

W tegorocznej dziesiątce tacy byli wszyscy — skromni i z dużym doświadczeniem zawodowym. Nikt z nich nie dbał o własny wizerunek dla oklasków, nie mówił zbyt głośno o polskości i Bogu. Nie, to nie tego pokroju ludzie. Wszyscy oni swoje życiowe credo pielęgnowali w sercach i urzeczywistniali w życiu w swoich czynach. Po prostu wykonywali sumiennie swoje obowiązki.

Cała dziesiątka otrzymała pamiątkowe upominki oraz kwiaty, które wszystkim wręczył redaktor naczelny Robert Mickiewicz. Natomiast tradycyjny puchar Polakowi Roku 2009 Leonardowi Talmontowi wręczył prezes „Kuriera Wileńskiego” Zygmunt Klonowski. Nagrody otrzymało też 10 najbardziej aktywnych czytelników, którzy włączyli się do głosowania na Polaka Roku 2009.

W pewnym momencie zrobiło się aż za ciasno, gdy na scenę weszli wszyscy ci, co chcieli uściskać zwycięzców, wręczyć im kwiaty. Ludzie dziękowali nie tylko zwycięzcom, ale też dziennikowi „Kurier Wileński”, jego kierownictwu, a szczególnie dyrektorowi ds. promocji Zbigniewowi Markowiczowi za wysiłki i trud od lat wkładane w organizację różnego rodzaju święta i konkursy.

— Najpierw trzeba dać, a potem można otrzymać. Najpierw otworzyć się na ludzi, a potem oni się otworzą na ciebie — powiedział zagajając imprezę wieloletni wspaniały prowadzący Stanisław Michalkiewicz.

I do takich ludzi właśnie należy Leonard Talmont. Człowiek ten całe dotychczasowe życie poświęcił pracy w rejonie solecznickim, w którym się urodził i wyrósł. Całe też swoje życie był związany z jedyną polską gazetą na Litwie. Przypomniał właśnie, jak to jego matka uczyła pierwszych liter i czytania z ówczesnego „Czerwonego Sztandaru”. O sobie mówi, że jest pod szczęśliwą gwiazdą urodzony:

— Na swojej drodze życiowej spotkałem wyjątkowo dobrych ludzi i za to dziś jestem im bardzo wdzięczny!

— Ogromną wdzięczność wyrażam wszystkim tym, którzy głosowali na mnie. W życiu miałam to szczęście, że pracowałam w „Kurierze”. Miałam to szczęście, że pracowałam z ludźmi Wileńszczyzny. Polak Wileńszczyzny całe życie chodził po cierniach, ale jego mottem życiowym zawsze było: „Bóg, Honor, Ojczyzna” i to właśnie tym byliśmy i jesteśmy silni — tymi słowami zwróciła się do zebranych Krystyna Adamowicz z trudem hamując wzruszenie.

— Przez pół wieku byłam z „Kurierem” i do końca życia z nim będę, bo kocham moją gazetę i kocham was wszystkich — powiedziała już po uroczystości do „kurierowców”.

Na dawnym „Czerwonym Sztandarze” wychował się i do dziś jest wierny dziennikowi również ksiądz Tadeusz Jasiński. Pamięta nawet, jak w tamtych latach chodził do kółka fotograficznego, które wówczas prowadził (dziś już śp.) Michał Rebi.

— Dziękuję Panu Bogu za to, że łączy nas Miłość, bo Miłość to Bóg. I właśnie w tym tkwi nasza moc i siła — powiedział ks. Tadeusz oraz podziękował tym wszystkim, którzy za niego oddali swoje głosy.

Każda, nawet najbardziej poważna akademia, powinna się kończyć wesołą zabawą Fot. Marian Paluszkiewicz

Słowem, nie brakowało wzruszeń, szczerych słów i podziękowań ze strony osób uhonorowanych, ale nie brakowało ich także na sali, która pomimo mrozu, była pełna. Obdarowywano laureatów gorącymi uściskami i (pomimo mrozu) mnóstwem kwiatów zarówno od tych najbliższych, jak też od mniej znanych, ale wiernych swoim fanom, osób.

— Tak bardzo potrzebujemy tego rodzaju konkursów. Dziś w czasach ciężkiego kryzysu czujemy się często osamotnieni i zagubieni, tak bardzo spragnieni dobrego słowa, życzliwego uśmiechu i tu właśnie to wszystko mamy. Poza tym, poznajemy nowych ludzi — powiedziała Helena z Druskiennik, zapytana co dla niej znaczy takie święto.

Z kolei pani Alicja z Wilna była po raz pierwszy na tego rodzaju uroczystości i jest bardzo zadowolona. Dotąd nie tylko nie znała tych wyróżnionych ludzi, ale też nie spodziewała się, że dziś w dobie tak wielkiej konsumpcji, trudności życiowych są jeszcze osoby, które bezinteresownie i bez reszty poświęcają się swojej pracy na rzecz miłości bliźniego.

— Mam trochę czasu i energii i muszę się zastanowić, może też mogę się włączyć do jakiejś np. pracy społecznej, by pomagać ludziom — powiedziała nam.
Ale Polak Roku nie byłby Polakiem, gdyby impreza nie była urozmaicona śpiewem i tańcem Tym razem wystąpili: Katarzyna Miłto, Wiktor Dulko, zespół młodzieżowy „Plotki” ze szkoły im. J. I. Kraszewskiego oraz zespół taneczny „Melodia” z Centrum Kultury w Nowej Wilejce.


PODZIĘKOWANIE ZA SPONSOROWANIE
I PATRONAT MEDIALNY

Sieć sklepów „IKI
„Lisenas”, produkcja cukierków
Piekarnia „Kamion”
Kwiaciarnia „Ola”
Firma „Dalida”
Dom Kultury Polskiej w Wilnie
Salon „Olesna”
Telewizja Litewska — Album Wileńskie
oraz Radio Litewskie (Program Polski)


Redakcja jeszcze raz gratuluje dzielnej dziesiątce, dziękuje swoim czytelnikom, przybyłym gościom(Januszowi Skolimowskiemu, ambasadorowi RP w Wilnie, Stanisławowi Kargulowi, I radcy ambasady RP w Wilnie, kierownikowi wydziału konsularnego, Waldemarowi Tomaszewskiemu, europosłowi, prezesowi AWPL, który specjalnie przyleciał na uroczystość z Brukseli, Apolonii Skakowskiej, dyrektor Centrum Kultury Polskiej im. Stanisława Moniuszki i wielu innym dostojnym gościom) i sponsorom imprezy oraz ma nadzieję, że wspólnie z czytelnikami jeszcze niejedną taką imprezę zorganizuje.