Gazowy „piernik” i ekonomiczny „knut” rosyjskiego premiera

Rosyjski premier Władimir Putin kusił litewską prezydent Dalię Grybauskaitė tańszym gazem, ale pod warunkiem zwiększenia objętości dostaw gazu oraz przy większym otwarciu się Litwy na rosyjski kapitał inwestycyjny Fot. ELTA

„Putin wyznaczył dla Grybauskaitė miejsce spotkania w Helsinkach” — ten najczęściej spotykany w rosyjskich mediach tytuł zapowiedzi o planowanym spotkaniu rosyjskiego premiera z litewską prezydent w dużej mierze określał też przyszły charakter rozmowy.

I chociaż litewskie media przed spotkaniem ripostowały tytułami „Grybauskaitė chce porozmawiać w Helsinkach z premierem Rosji” przebieg rozmowy Dali Grybauskaitė z Władimirem Putinem wyraźnie dowodził, kto zadaje ton rozmowom, a nie tylko wskazuje miejsce na spotkanie. Zresztą nawet zachowanie się spotykających wskazywało, kto przychodzi rozmawiać, a kto będzie uważnie słuchał — żujący gumę i rozwalony w fotelu premier Rosji i przykucnięta, pochylona do przodu z rękoma grzecznie złożonymi na kolanach litewska prezydent.

Girl in a jacket

Pierwsze oceny pierwszego od długich lat spotkania liderów Rosji i Litwy są dalekie od optymizmu. Jak zauważył zaprzysiężony wczoraj na nowego ministra spraw zagranicznych Audronius Ažubalis, to spotkanie może stać się przyczynkiem do polepszenia relacji litewsko-rosyjskich, natomiast bardziej konkretnych zmian w tych relacjach na razie nie należy spodziewać się.

— Bo wszystkie mechanizmy polepszenia stosunków między Rosją i Litwą pozostają w rękach Moskwy — podpowiada nam Vytautas Sirijos Gira, analityk wydziału analiz i badań politycznych z Centrum Studiów Europy Wschodniej. — Litwa jako małe państwo nie ma realnych możliwości na zmianę relacji litewsko-rosyjskich, które jak na razie są podporządkowane konkretnym ekonomicznym bądź politycznym rosyjskim interesom — bądź to budowa elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim, czy też projekt Nord Stream. Ostatnio Rosja stara się normalizować swoje stosunki z sąsiadami, ale na podstawie właśnie swoich interesów. Spotkanie premiera Putina z prezydent Grybauskaitė można właśnie oceniać jako zalążek procesu normalizacji relacji z Litwą — wyjaśnia analityk Centrum Studiów Europy Wschodniej. Jego zdaniem, Litwa nie powinna jednak bezapelacyjnie iść na ustępstwa wobec Rosji, bo nie gwarantują one wzajemności ze strony rosyjskiej.

— Należy wspomnieć ostatnio prowadzone przez Rosję „wojnę mięsną” z Polską, z litewskimi przewoźnikami, czy też z fińskimi eksporterami drewna. Dowodzi to, że strona rosyjska w relacjach dwustronnych dba o swoje interesy — mówi „Kurierowi” Vytautas Sirijos Gira. Analityk uważa, że Litwa może wpływać na układ relacji z Rosją poprzez wzmocnienie swojej pozycji w Unii Europejskiej.

W rozmowie z Grybauskaitė Putin poruszył niemalże wszystkie ważne dla Rosji w kontekście wzajemnych relacji tematy, zaś litewska prezydent ledwo potrafiła zaakcentować sprawy ważne dla Litwy, a niektóre sprawy, jak na przykład tzw. kwestia odszkodowania za okupację sowiecką, czy też sprawa zakupu przez Rosję francuskiego krążownika „Mistral” dla rosyjskiej floty wojennej na Bałtyku.

Prezydent Grybauskaitė akcentowała w 15-minutowej rozmowie głównie sprawy gospodarcze. Zabiegała o zmniejszenie ceny rosyjskiego gazu do poziomu cen dla innych państw UE, gdyż Litwa płaci dziś za gaz najdrożej z większości europejskich odbiorców rosyjskiego surowca. Tak jest częściowo z powodu istnienia pośredników handlowych, którzy eksportują rosyjski gaz na Litwę. Rzecznik prasowy litewskiej prezydent Linas Balsys powiedział, że ta informacja wydała się Putinowi „ciekawą”, toteż obiecał on zająć się tą sprawą. Warto jednak zaznaczyć, że sprawa pośredników raczej nie była nowością dla Putina, bo właśnie to jego decyzją (za czasów jego pierwszego „premierowania”) zostały powołane spółki córczyne „Gazpromu”, które miały pośredniczyć w handlu surowcem z państwami na postsowieckiej przestrzeni. Część wygenerowanego zysku spółki te miały przeznaczać na wsparcie w tych krajach diaspory rosyjskiej, a litewski przykład pokazuje, że pieniądze te szły również na finansowanie partii politycznych.
W sprawie ceny na gaz rosyjski prezydent niczego nie obiecywał. Tylko tyle, że zainteresuje się tą sprawą. Zasugerował jednak, że cena może ulec zmniejszeniu, jeśli Litwa znacznie zwiększy objętość dostaw rosyjskiego gazu. Według rosyjskich obliczeń, zapotrzebowanie na ten surowiec na Litwie w najbliższych latach wzrośnie dwukrotnie na skutek wyłączenia elektrowni atomowej w Ignalinie. Putin powiedział, że rosyjska strona gotowa jest rozpatrzyć kwestie zwiększenia dostaw gazu na Litwie „po atrakcyjnej cenie”. Zaznaczył przy tym, że nie jest upoważniony przez „Gazprom” do prowadzenia negocjacji, szczególnie w kwestii ceny.

Obecnie Litwa zużywa rocznie nieco ponad 3 mld m3 rosyjskiego gazu. Jego cena wynosiła w ubiegłym roku 240 USD za 1000 m3 gazu.

Propozycję „atrakcyjnych cen” premiera Putina rosyjskie media jednogłośnie określili „piernikiem” zaproponowanym Litwie. Nie zdefiniowano natomiast przysłowiowego „knuta” w kontekście tematów rozmów litewskiej prezydent z rosyjskim premierem.

Określenie to pasuje natomiast do tematów poruszanych przez Grybauskaitė. Mówiła ona o ujednoliceniu wymogów fitosanitarnych oraz norm standaryzacyjnych, których różnica często jest dziś przeszkodą dla eksportu litewskich produktów i towarów do Rosji. Putin wykazywał zrozumienie dla litewskich problemów, lecz podsumowując te problemy, zaznaczył, że byłyby one znacznie mniejsze, gdyby Litwa byłaby mniej oporna wobec rosyjskiego kapitału i potencjału ekonomicznego. Putin powiedział, że rosyjskie inwestycje na Litwie są warte około 1,5 mld USD i wyraził przekonanie, że gdyby Litwa stworzyła przyjazne warunki, to te inwestycje mogłyby wzrosnąć kilkakrotnie. Nie wiadomo, czy ta sugestia była przyczynkiem do perspektywy przejęcia przez rosyjski kapitał rafinerii w Możejkach, która dziś należy do PKN Orlen. W każdym razie Putin potwierdził informacje, że jego kraj jest zainteresowany przejęciem od Orlenu udziałów w Możejkach i że z Orlenem są już prowadzone rozmowy na ten temat. Problem polega na tym, że rafineria w Możejkach, jako obiekt o znaczeniu strategicznym nie może być sprzedany inwestorowi spoza Unii bez zgody litewskiego rządu. Putin sugerował też, że w przypadku przejęcia litewskiej rafinerii Rosja rozważyłaby możliwość wznowienia dostaw ropociągiem „Drużba” surowca do zakładów w Możejkach.

Tymczasem PKN Orlen wczoraj zaprzeczył słowom Putina, że prowadzone są rozmowy w sprawie sprzedaży rafinerii w Możejkach. Rzecznik prasowy płockiego koncernu Dawid Piekarz oświadczył, że koncern nie prowadzi z Rosjanami ani też z kimkolwiek innym żadnych rozmów w sprawie sprzedaży rafinerii na Litwie. Piekarz zaznaczył jednak, że w przyszłości takie rozmowy mogą być prowadzone.

Putin złożył litewskiej prezydent propozycję udziału Litwy w budowie elektrowni jądrowej w obwodzie kaliningradzkim, na co usłyszał od Grybauskaitė stanowcze „niet”. Putin z Grybauskaitė rozmawiali bowiem po rosyjsku. Grybauskaitė zapewniła rosyjskiego premiera, że Litwa jest zdeterminowana wybudować elektrownię atomową u siebie. Według litewskich planów nowa elektrownia atomowa ma powstać na miejsce zamkniętej z końcem 2009 roku elektrowni w Ignalinie. Zakłada się, że zostanie ona wybudowana do 2018-2020 roku przy współpracy trzech państw bałtyckich oraz Polski. Tymczasem Rosja już rozpoczęła przygotowania do budowy elektrowni w obwodzie kaliningradzkim. Eksperci oceniają, że będzie ona konkurencją dla litewskiej siłowni, a nawet może pokrzyżować plany jej budowy. Grybauskaitė zapewniła premiera Putina, że elektrownie na Litwie na pewno powstanie, gdyż jak zaznaczyła prezydent, „jest to koniecznością” dla litewskiej gospodarki.

Vytautas Sirijos Gira zauważa, że Litwa i tak jest mocno uzależniona od rosyjskich zasobów energetycznych, dlatego pozytywnie ocenia stanowisko prezydent Grybauskaitė wobec rosyjskiego zaproszenia do udziału w budowie elektrowni w obwodzie kaliningradzkim.

— Wydaje się, że Rosja zaczyna mieć problemy związane z tymi planami. Próbuje więc rozwiązać je kosztem Litwy — mówi nam Vytautas Sirijos Gira. — Niedawno wybudowana nowa elektrociepłownia oraz już działająca w pełni zabezpieczają zapotrzebowanie obwodu na energię elektryczną. Produkcja z elektrowni atomowej byłaby tam zbędna, a jedyna droga eksportu prowadzi na Litwę, gdyż tylko z naszym krajem obwód ma łącze energetyczne. Dlatego też słusznie prezydent odrzuciła propozycję rosyjskiego premiera do udziału w budowie elektrowni atomowej. Litwa jest uzależniona od rosyjskiego „Gazpromu” — również od energetycznego dostawcy RAO JES, toteż „związanie się” z elektrownią w obwodzie kaliningradzkim potęgowałoby tę zależność — wyjaśnia analityk.