Ostrobramskie „cuda” — złoto srebrem się staje?

Proces „cudownej” przemiany wotów w Kaplicy Ostrobramskiej Fot. Marian Paluszkiewicz, Teresa Worobiej

Po skandalicznym remoncie schodów, prowadzących do Kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej, kiedy zabytkowe wyrzeźbione kolanami pątników schody nakryto imitacją marmuru, „cudowne” przemiany zaczęły się dziać również w samej Kaplicy.

Wota dziękczynne umieszczone przy świętym obrazie zaczęły znikać, a po jakimś czasie na ich miejscu pojawiły się inne. Przemiana podobna do cudu z Kany Galilejskiej, gdzie woda w sposób cudowny zamieniała się w wino, z tą tylko różnicą, że wota pojawiające się na miejsce tych, które znikły, są z kruszcu podlejszego gatunku.

Girl in a jacket

Administracja kaplicy nie potrafi wytłumaczyć genezy tego cudu. Rektor kaplicy ks. prałat Jan Kasiukiewicz pytany przez „Tygodnik Wileńszczyzny” o okoliczności zniknięcia wotów powiedział, że „o niczym nie wie”. Niemniej po materiale w „Tygodniku” o dziwnym zniknięciu wotów, dary dziękczynne w „cudowny” sposób (co prawda nieco innego koloru i nawet innych kształtów) znowu pojawiły się na ścianach kaplicy. Gdy wczoraj w imieniu Czytelników „Kuriera” chcieliśmy zapytać ks. Kasiukiewicza, tym razem o okolicznościach pojawienia się innych wotów, ks. prałat był podenerwowany i nie chciał mówić na temat domniemanej kradzieży wotów z Kaplicy Ostrobramskiej.

— Nie mam nic do powiedzenia „Kurierowi” — oświadczył duchowny i rzucił słuchawkę.

Tymczasem, jak wynika z naszych ustaleń, przed ponad tygodniem ze ściany po lewej i prawej stronach obrazu Matki Bożej zniknęło kilka wotów w formie serca koloru złotego. Że tam takie były wynika chociażby ze zdjęć archiwalnych redakcji zrobionych we wrześniu ubiegłego roku, czyli wtedy, kiedy Kuria Wileńska decydowała o remoncie galerii prowadzącej do cudownego obrazu. Jak wiadomo, po tej decyzji kaplica była zamknięta dla wiernych i tam gospodarzyli budowlańcy. Wtedy też „Kurier” pisał o zaniepokojeniu wiernych, którzy obawiali się, że bezcenne wota znajdujące się w kaplicy oraz na jej zapleczu mogą zostać przekazane do prywatnych kolekcji. Wtedy też to uzyskaliśmy zapewnienia duchownych, że wota zostaną na miejscu i nic im nie zagraża.

Tymczasem po skandalicznym remoncie galerii, na zdjęciach zrobionych w kaplicy w ubiegłym tygodniu — dosłownie z 28 lutego — widoczne jest kilka ubytków na ścianie z wotami po prawej oraz lewej stronie obrazu. Na wcześniejszych zdjęciach widać, że w tym miejscu znajdowały się wota w kolorze złota. Niestety, nie dowiemy się, czy były to szczerozłote, pozłacane, czy też wota miedziane, bo administrator kaplicy ks. Jan Kasiukiewicz albo „o niczym nie wie”, albo „nie ma nic do powiedzenia”.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy być może duchownego wiąże tzw. tajemnica śledztwa w sprawie domniemanej kradzieży wotów. Tymczasem Donatas Malaškevičius, naczelnik 3–go Komisariatu Policji Komendy Głównej Policji w Wilnie powiedział „Kurierowi”, że nikt z administratorów kaplicy ani też z kościoła św. Teresy, ani też z Kurii nie zgłaszał się na policję w sprawie kradzieży.

— 28 lutego mieliśmy zgłoszenie o kradzieży z kościoła, ale z innej świątyni. Tam ukradziono skarbonkę z ofiarami. Ale z Ostrej Bramy nie mieliśmy zgłoszenia — poinformował nas naczelnik komisariatu. Zauważył też, że — być może — tam nie było żadnej kradzieży. Być może. Bo okazuje się, że ustalić dokładnie jakich wotów brakuje i czy brakuje, może wyjaśnić administracja kaplicy, a ta jak już wiemy albo „o niczym nie wie”, albo „nie ma nic do powiedzenia”.

Zwróciliśmy się więc do Departamentu Zabytków Kultury z zapytaniem, czy wota znajdujące się w kaplicy są pod ochroną jako zabytki. Dyrektorka Departamentu okazała się jednak na urlopie, a jej zastępca „na posiedzeniu”. Skierowano nas do Wileńskiego Wydziału Terytorialnego, gdzie nas chciano skierować z powrotem do kierownictwa Departamentu. Gdy wytłumaczyliśmy, że właśnie stamtąd nas dopiero skierowali, poinformowano nas, że pod opieką Departamentu znajduje się kaplica jako obiekt zabytkowy, natomiast wota są pod opieką Kurii i administracji kaplicy.

— Nie posiadamy materiałów z inwentaryzacji wotów. Zresztą byłoby to niemożliwe, gdyż są to stale uzupełniane zbiory darów dziękczynnych. Większość z nich raczej nie ma wartości zabytkowej, lecz materialną i głównie sakralną. Toteż ich katalogowaniem powinni zajmować się duchowni opiekuni kaplicy — powiedziano nam w Departamencie.

W Departamencie zasugerowano nam, że skoro doszło do zniknięcia wotów to należałoby sprawę zgłosić na policję, „gdyż może tu chodzić o kradzież”. Specjalistka wydziału wileńskiego zastrzegła jednak przy tym, że Departament nie ma możliwości sprawdzenia, czy faktycznie doszło do zniknięcia wotów. Toteż zgłoszenie kradzieży, zdaniem urzędniczki, ewentualnie musi złożyć zarządca obiektu, w tym przypadku ks. prałat Jan Kasiukiewicz, który powinien znać faktyczny stan rzeczy. Powinien, ale jak już wiemy „o niczym nie wie”, albo wie, tylko „nie ma niczego do powiedzenia”.