Orlen Lietuva pod „obstrzałem” mediów

Urzędnicy instytucji państwowych stawiają zarzuty Orlenowi na podstawie materiałów z jeszcze niedokończonego dochodzenia antymonopolowego Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

Polski Orlen gnębi państwo litewskie, bo dla Litwy ustala najwyższą w porównaniu z krajami bałtyckimi cenę hurtową paliw, a polskie spółki pracujące dla Orlenu w Możejkach nie płacą podatków — te i podobnej treści informacje pojawiły się ostatnio w niektórych mediach litewskich.

Nikt tych treści nie nazywa nagonką na polski koncern, ale jak wynika z naszych obserwacji, o podobnym charakterze prawie zawsze poprzedzają one następujące po nich decyzje dotyczące kwestii ekonomicznych w relacjach polskiego koncernu z władzami litewskimi.

Girl in a jacket

Na początku tygodnia niektóre litewskie media jednoznacznie ogłosiły, że Orlen szereg lat ustalał większą cenę hurtową paliwa na rynek litewski, niż na przykład dla Łotwy czy Estonii. Media podchwyciły informację ogłoszoną z trybuny Sejmu przez szefa litewskiej służby antymonopolowej Jonasa Rasimasa. Poinformował on, że z wyników prowadzonego dochodzenia antymonopolowego ustalono, że cena hurtowa paliw dla z Możejek na litewski rynek jest o kilka centów wyższa niż cena na rynki Łotwy i Estonii. Szef antymonopolu wyjaśnił wprawdzie, że taką cenę kształtuje rynek, gdyż Litwa ma bardziej rygorystyczne wymagania dla importerów paliwa niż stosują wobec nich Łotysze i Estończycy, toteż rafineria w Możejkach kształtuje swoje ceny na poziomie tzw. opłacalności importu. Sugerował też, że jeśli litewskie władze złagodzą wymagania importu, to Orlen będzie zmuszony do obniżenia cen hurtowych na swoją produkcję. Na zakończenie Jonas Rasimas przyznał jednak, że na ostateczne ustalenia dochodzenia antymonopolowego należy jednak zaczekać, bo jest ono jeszcze w trakcie.

Informacjami z niedokończonego jeszcze dochodzenia tym razem finansowego operował wczoraj w mediach wiceszef terenowego oddziału Inspekcji Podatkowej w Taurogach Vaclovas Dikontas. Poinformował on media, że inspekcja „przyłapała polskie firmy remontujące rafinerię w Możejkach na niepłaceniu podatków”. Zdaniem inspektora, pracujące dla rafinerii firmy zewnętrzne zostały dłużne 11 mln litów z tytułu niezapłaconych podatków. Nie wszystkie jednak media wdały się w szczegóły tej „afery”, a te, które sprawdziły, wyjaśniły, że wśród przyłapanych na niepłaceniu 10 firm są nie tylko polskie, ale też rosyjskie, holenderskie i niemieckie. Ich przykłady, jak też to, że te wszystkie firmy mają coś wspólnego z Orlen Lietuva tylko tyle, że podpisały z koncernem kontrakty na wykonanie prac remontowych w rafinerii w Możejkach.

Przedstawiciele rafinerii w Możejkach Orlen Lietuva, nijak nie komentują te doniesienia prasowe. Dziwią się tylko, że w obydwu przypadkach urzędnicy państwowi stawiają wnioski na podstawie materiałów wciąż prowadzonych dochodzeń.

— Nie możemy komentować tych informacji, gdyż w przypadku cen paliw informacje są oparte o materiały dochodzenia prowadzonego przez urząd antymonopolowy, zaś w drugim przypadku trudno byłoby nam cokolwiek komentować, ponieważ firmy, które dokonały nadużyć podatkowych, nie są związane z naszą spółką — powiedział nam Jan Jacek Komar, rzecznik prasowy Orlen Lietuva.

Nieprzychylna kampania medialna towarzyszy Orlenowi od samego początku, od kiedy to polski koncern sprzątnął spod nosa Lukoil litewską rafinerię, odkupując od Yukos udziały w Mažeikių nafta oraz dokupując udziały w niej skarbu państwa. Wtedy niektóre litewskie media prawie codziennie pisały o kłopotach finansowych, które polski koncern niby to miał u siebie w kraju. Po przejęciu rafinerii, te same media pisały o rzekomej dyskryminacji miejscowych litewskich pracowników przez nowych polskich gospodarzy. Opisywano nawet, jak doszło do bójki między Polakami i Litwinami w zakładowej stołówce, bo rzekomo ci pierwsi uważali, że nie muszą stać w kolejce, aczkolwiek jak się później okazało, ten cały polsko-litewski konflikt o kompot został wydumany.

Ostatnio, delikatnie mówiąc, nieprzychylne Orlenowi informacje pojawiają się zazwyczaj przed kolejnymi rozmowami polskiego koncernu z litewskimi władzami w sprawie przejęcia udziałów przez Orlen w terminalu naftowym w Kłajpedzie, czy też w sprawie sporu wokół odbudowy rozebranych wcześniej przez litewskie koleje państwowe torów bezpośrednio z Możejek na Łotwę, co sprawiło, że rafineria musi eksportować swoją produkcję na łotewski rynek drogą objazdową, dając przy tym dobrze zarobić tym samym kolejom państwowym.