„Polen raus”?

679
Na Litwie coraz głośniej mówi się, że polska mniejszość nie może liczyć na zasadę parytetu praw mniejszości narodowych, jakie ma litewska mniejszość w Polsce, zaś tym Polakom, którzy z tym się nie zgadzają, radzi się wynosić do Polski Fotomontaż Marian Paluszkiewicz

W odwecie za twarde polskie stanowisko w sprawie przestrzegania praw polskiej mniejszości na Litwie, litewskie media rozniecają antypolskie fobie, a politycy otwarcie mówią: „Polacy wynocha!”.

„Polacy znacznie gorzej niż, powiedzmy, Rosjanie integrują się w życie polityczne i kulturalne Litwy. Oni nie znają litewskiego. Jeśli chcą mieszkać na Litwie, to powinni zbliżać się do niej, a nie oddalać się. Ci, którzy chcą inaczej, niech jadą do Polski, przecież ruch jest wolny” — mówi wiceprzewodniczący sejmowego komitetu spraw zagranicznych poseł Justinas Karosas w komentarzu dla dziennika „Vilniaus diena”. W rozmowie z „Kurierem” poseł z rozbrajającą szczerością przyznaje się, że swoją opinię o integracji litewskich Polaków opierał na własnym „widzimisię”, a nie na jakichkolwiek badaniach socjologicznych.

— Nie, nie mam wyników badań na ten temat, po prostu z własnej obserwacji sądzę, że Polacy są mniej zintegrowani niż Rosjanie. Rosjanie, wydaje się, pogodzili się, że mieszkają na Litwie i są obywatelami Litwy, dlatego są bardziej zintegrowani. Rosjanie lepiej rozumieją te sprawy. Oni nie spoglądają w stronę Rosji, nie zachowują się jakby byli obywatelami tego kraju. Tymczasem Polacy mają inne podejście. Ale nie można uważać się za obywatela jednego kraju, a tolerować inne państwo. Tak nie może być. To nie sprzyja integracji. Przecież Polacy żyją w zamkniętej społeczności i głosują tylko na polską partię. Inaczej Rosjanie. Są bardziej otwarci, a w głosowaniu biorą udział według swoich poglądów politycznych, głosując na różne partie” — tłumaczy nam wiceprzewodniczący sejmowego komitetu.

— Może inne, tzw. litewskie partie nie potrafią zaoferować polskiej mniejszości atrakcyjnego programu i przekonać Polaków do siebie? — pytamy posła.

— A jak przekonać, jeśli oni nie rozumieją po litewsku i głosują tylko na Polaków — twierdzi poseł Karosas i argumentuje: „Przecież żaden Litwin w tych okręgach nie wygrał”.

Zdaniem posła litewscy Polacy powinni brać przykład postawy obywatelskiej z polskich Litwinów.
— Są oni lojalnymi obywatelami Polski, a zarazem czują się Litwinami. Są w pełni zintegrowani z polskim społeczeństwem. Czasami nawet czują się bardziej Polakami niż Litwinami — mówi nam poseł.

Tymczasem, przodujący w rozniecaniu antypolskich fobii na Litwie dziennik „Vilniaus diena”, w jednym z ostatnich antypolskich artykułów zatytułowanym „Prawa Litwinów w Polsce są chronione podobnie jak w rezerwacie indiańskim?” twierdzi, że Litwini w Polsce są zaszczuci i boją się polskiej dyskryminacji z powodu swojej narodowości.

„Polacy chwalą się, że polscy Litwini, przeciwnie niż polska mniejszość na Litwie, mają prawo do używania pisowni swego języka w dowodach osobistych. Jest to jednak dalekie od prawdy. Jak tłumaczy „Vilniaus diena” wiceprzewodniczący wspólnoty litewskiej w Polsce Petras Maksimavičius, rzadko który rodak w Polsce odważy się skorzystać z tego prawa. Zwyczajnie, temu przyczyna — Litwini boją się dyskryminacji z powodu swej narodowości” — pisze dziennikarz gazety Šarūnas Černiauskas, który jest również autorem wielu innych antypolskich materiałów chętnie i często zamieszczanych na pierwszych łamach „Vilniaus diena”.

Litewski dziennik zarzuca też władzom polskim, że chociaż działa tam przychylna mniejszościom ustawa o mniejszościach narodowych, to jednak nie obejmuje ona 90 proc. społeczności litewskiej w Polsce. Bo jak tłumaczy, ustawa obowiązuje tylko w miejscowościach, gdzie litewska mniejszość stanowi ponad 20 proc. lokalnej ludności, gdy tymczasem, większość polskich Litwinów jest rozproszona i nie może w pełni korzystać z praw zagwarantowanych w ustawie.

„Przestrzeganie tej ustawy wygląda nie najlepiej. Nie ma bowiem tak, że w całym kraju można swobodnie pisać swoje nazwisko. Jest bardzo mało osób, które mają w dowodach osobistych litewskie imiona i nazwiska. W tej kwestii jest też psychologiczny problem polskich Litwinów. Niektórzy bowiem nie chcą zmieniać nazwiska, bo obawiają się, że będą mieli problemy z zatrudnieniem, lub gdzie indziej. Różne są nastroje. W niektórych miejscowościach, szczególnie na prowincji, polska społeczność jest nastawiona patriotycznie. Toteż dla pracy, czy zapewnienia gwarancji socjalnych, Litwini często muszą zrzec się swej narodowości i legitymować się spolszczonym nazwiskiem” — „Vilniaus diena” cytuje wiceprzewodniczącego wspólnoty litewskiej w Polsce, Petrasa Maksimavičiusa. Jego zdaniem, w sytuacji, gdy tylko co dziesiąty Litwin w Polsce może korzystać z praw mniejszości narodowych, oświadczenia polskich polityków o rzekomych krzywdach polskiej mniejszości na Litwie nie są uzasadnione.

Gazeta konkluduje, że w sytuacji, kiedy litewska mniejszość w Polsce stanowi nieduży odsetek, zaś Polacy na Litwie około 7 proc. społeczności, polskie władze powinny bardziej pieczołowicie dbać o potrzeby polskich Litwinów i mniej zwracać uwagi na ograniczające prawa polskiej mniejszości decyzje władz litewskich, które w ten sposób rzekomo dbają o zachowanie tożsamości narodowej Litwinów.