„Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” w konkursie Miss Polonia 2010

Justyna Hajdukiewicz

W poniedziałek w Warszawie rozpoczęły się przygotowania do finałowej gali konkursu Miss Polonia 2010.

W poniedziałkowy poranek wszystkie finalistki pojawiły się w programie „Pytanie na śniadanie” na antenie TVP 2.  Następnie wzięły udział w konferencji prasowej organizowanej w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej, a na zakończenie dnia udały się do Władysławowa, gdzie w ciągu prawie dwóch tygodni będą się szykować do finałowej gali konkursowej.

Girl in a jacket

Niezmiernie jest miło odnotować, że wśród uczestniczek konkursu jest także Justyna Hajdukiewicz — „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” — Miss Polka Litwy 2010”, która kilka dni przed wyjazdem udzieliła mini wywiadu dla naszego dziennika.



Wróćmy do okresu poprzedzającego oba konkursy — to znaczy organizowanego przez nasze pismo, czyli „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” a zbliżającego się Miss Polonia. Jak ten czas upłynął dla ciebie i czy stałaś się znana?

Z chwilą, kiedy zdobyłam tytuł najpiękniejszej Polki Litwy, a tym samym „Dziewczyny „Kuriera Wileńskiego”, nie zostałam przecież innym człowiekiem i moje życie się nie zmieniło. Owszem, przeżyłam niezwykle wzruszające chwile, kiedy trafiłam do finału konkursu „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” — Miss Polka Litwy”, a potem ten konkurs wygrałam. Doprawdy nie mogłam uwierzyć, że to moją głowę upiększyła korona zwyciężczyni! Otrzymałam moc gratulacji od znajomych i nieznajomych. A ponieważ studiuję wśród Litwinów (prawo na Uniwersytecie im. Michała Romera), to myślałam, że moi koledzy o tym konkursie nie będą wiedzieć. Było wręcz odwrotnie — i wiedzieli, i szczerze gratulowali!

No, a dalej to już — kolejny dzień — czyli nauka, już na trzecim roku. Wybrałam poważny zawód, a więc muszę sporo popracować.

Widzę, że podchodzisz do nauki poważnie, czy już wybrałaś specjalizację?

Konkretnie nie wiem, mam jeszcze trochę czasu do namysłu. Jedno wiem, że prawo cywilne mnie nie pociąga, marzy mi się międzynarodowe, ale czas pokaże, jak będzie.

Jak udało się ci wykroić czas na udział w konkursie?

Sądzę, że te dwa tygodnie nadrobię i cieszę się, że moi wykładowcy poszli mi na rękę — bo przez ten okres będę nieobecna na wykładach — i życzyli mi powodzenia w konkursie Miss Polonia.

Wyjazd to prestiż, ale taki udział w podobnych konkursach — to też spore wydatki. Czy miałaś sponsorów?

Niestety, tak dobrze, jak w konkursie „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” nie będzie. Bo tu mieliśmy zapewnione nie tylko stroje, ale też uczesanie, makijaż. W Polsce muszę radzić sama.

To znaczy wieziesz walizki wypełnione własnymi strojami?

Tak. Wynajęcie na taki okres (dwa tygodnie) byłoby droższe od kupienia sukienek, dlatego wszystkie absolutnie stroje są moje. Zawdzięczam to rodzicom, którzy mnie wsparli finansowo.

Może więc uchylisz rąbka tajemnicy i powiesz, jaką sukienkę przygotowałaś na galę?

Długą — koloru złocisto-pomarańczowego.

Prawdopodobnie jesteś jedyną Polką spoza Macierzy.

Tak, nawet sama się dziwię, bo w latach poprzednich w podobnych konkursach Miss Polonia były przedstawicielki innych krajów. No, jak żartuję, już z tej racji jestem jedyną, wyróżnioną.

Nieszczerze by było mówić, że nie zależy mi, by dobrze wypaść, ale sam udział w takiej imprezie — to ogromne wyróżnienie i zaszczyt. Udziały w konferencjach prasowych (jedna jest przewidziana także u prezydenta — to przecież o tym tylko marzyć trzeba. W dniach 1-2 grudnia będziemy mieli sesję zdjęciową. Zdjęcia te zostaną zamieszczone w „Wirtualnej Polsce” i każdy internauta będzie mógł głosować na swoją kandydatkę. Sądzę, że Wilno i Wileńszczyzna doda mi otuchy, bym się dobrze zaprezentowała 11 grudnia podczas gali finałowej, która między innymi będzie transmitowana bezpośrednio przez TVP 2. Telewidzowie wybiorą następczynię Miss Polonia 2009 Marii Nowakowskiej.


Laureatka konkursu Miss Polonia 2010, oprócz zaszczytnego tytułu i korony najpiękniejszej, otrzyma wiele cennych nagród.

Dla mnie najcenniejszą nagrodą byłoby poparcie moich rodaków!

Rozmawiała Helena Gładkowska