Najstarsza nekropolia wileńska woła o pomoc

Jeden z najpiękniejszych w Europie cmentarzy bezpowrotnie niszczeje.<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Jeden z najpiękniejszych w Europie cmentarzy bezpowrotnie niszczeje.<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz

„Każde pójście na cmentarz przypominam z grozą i serce mi się kraja na widok niszczejącej naszej nekropolii. Nie wiem, jak również tym razem potrafiłam wybrnąć z tego gąszczu. Trawa sięgała mi do szyi… Wróciłam do domu cała poparzona pokrzywą i obolała. Przecież państwo powinno zadbać o to, by przynajmniej raz do roku cmentarz został sprzątnięty i ludzie mogli tu przejść! — oburzała się nasza czytelniczka, emerytka Danuta Pieszko.

 

Girl in a jacket

Jak nam powiedziała 74-letnia kobieta, przyjeżdża na Starą Rossę, najstarszą nekropolię wileńską, prawdziwą skarbnicę pamiątek kultury polskiej w Wilnie, by posprzątać groby rodzinne. Bywa tu od wielu lat i jest naocznym świadkiem, jak upada cmentarz i jak państwo nie potrafi zadbać o swoje dziedzictwo kulturalne.

— Czy kiedyś będzie jakiś porządek z tą Rossą? Nie mówię o Nowej Rossie. Tam jest posprzątane. Ale kiedy idziesz w dół, zanurzasz się w prawdziwe gąszcze. Nikogo nie obchodzi ta część cmentarza — nikt nie kosi tu nawet trawy. Trzeba się przedzierać przez pokrzywy, żeby trafić na groby. Nawet nie wiadomo, czy nie depcze się po grobach! Za kilka lat tu w ogóle nie będzie nic widoczne. Dlaczego nikt nie myśli o tych ludziach, głównie w starszym wieku, którzy jeszcze tu przychodzą i opiekują się tymi grobami. Przecież można przynajmniej jakieś przejścia tu zrobić, wykosić trawę — nie ukrywała emocji pani Danuta.

Rossa — podobnie jak warszawskie Powązki, krakowski Rakowicki czy lwowski Łyczakowski — jest jednym z najstarszych europejskich cmentarzy.

Stara Rossa pojawiła się w 1796 r., Nowa — po I wojnie światowej.

Zaliczany do jednych z najpiękniejszych w Europie cmentarz bezpowrotnie niszczeje i porasta trawą, a Sejm tymczasem dopiero rozważa propozycję sejmowego Komitetu ds. Oświaty, Nauki i Kultury, żeby cmentarzowi na Rossie nadać status obiektu narodowego dziedzictwa kulturowego. Bo ta historyczna nekropolia jest poważnie zagrożona i wymaga niezwłocznej opieki państwa. O tym, że zwleka się z nadaniem tego statusu cmentarzowi, komitet sejmowy alarmuje do rządu i Ministerstwa Kultury. Zwrócił się do rządu z prośbą o przygotowanie osobnego programu o badaniu, uporządkowaniu i nadaniu odpowiedniego statusu cmentarzowi oraz o zobowiązanie Samorządu Wileńskiego do przeznaczania większej ilości środków na sprzątanie i uatrakcyjnienie Rossy.

Obecnie cmentarz leży w gestii samorządu stołecznego, który zbyt mało środków przeznacza na jego uporządkowanie. Władze miasta rozkładają ręce, argumentując, że nie ma pieniędzy na renowację.

Od dwóch dziesięcioleci o cmentarz troszczy się głównie Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Za pieniądze, zbierane na Powązkach odnawiane są kolejne pomniki. Przed dziesięciu laty do akcji ratowania Starej Rossy włączyli się poznaniacy. Za pieniądze, zebrane podczas kwest w Dniu Wszystkich Świętych i w Zaduszki, odnowiono niejeden pomnik i kapliczkę.