Znowu zbezczeszczono miejsce masowej zagłady Żydów

Tym razem nieznani sprawcy zbezcześcili pomniki w miejscu masowej zagłady Żydów w podwileńskich Ponarach Fot. Stanisław Tarasiewicz

Na Litwie nieznani sprawcy znowu zbezcześcili miejsce masowej zagłady Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Jak podaje policja, wandale tym razem zaatakowali dwa żydowskie pomniki Memoriału w Ponarach, gdzie w latach 1941-1944 oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej zamordowały 100 tys. osób. W tym około 70 tys. litewskich Żydów oraz około 20 tys. wileńskich Polaków.

Girl in a jacket

Nieznani sprawcy czerwonym sprayem namalowali na pomniku męskiego członka, a obraz dopełnili wulgarną treścią po rosyjsku, co prawdopodobnie oznaczało „figę wam, a nie 128 milionów”. Na jednym z pomników żydowskich w Ponarach sprawcy napisali też „Hitler miał rację”.

Bandyckie malowidła na pomnikach zauważono w niedzielę po południu. W poniedziałek pracowniczki samorządowej spółki przez cały dzień próbowały usunąć napisy z pomników, co szło im z trudem.

— Ciężko daje się usunąć to, bo prawdopodobnie użyto farby w sprayu. Więc najpierw farbę zmywamy rozpuszczalnikiem, a potem wodą — wyjaśniły nam pracujące w poniedziałek przy pomniku kobiety.

Dyrektor Muzeum Memorialnego w Ponarach, Algis Karosas, w rozmowie z „Kurierem” zauważył, że jest to pierwszy przypadek wandalizmu w kilkudziesięcioletniej historii muzeum.

— Czegoś takiego wcześniej nie było — powiedział Karosas. Poinformował nas, że na miejsce zdarzenia została wezwana policja.

— Funkcjonariusze zbadali teren. Pobrali próbki laboratoryjne i prowadzą dochodzenie — poinformował nas dyrektor muzeum w Ponarach. Dodał też, że sprawców dałoby się wykryć szybciej, gdyby teren Memoriału w Ponarach byłby monitorowany, jednak, jak zaznaczył dyrektor, na zainstalowanie kamer monitoringu wciąż brakuje środków.

Przypominamy tymczasem, że za każdym razem, kiedy dochodziło do wandalizmu przeciwko miejscom pamięci zagłady Żydów, policja nigdy nie potrafiła wykryć sprawców. A tylko w tym roku, który, między innymi, na Litwie jest ogłoszony Rokiem Holokaustu, doszło już do kilku przypadków zbezczeszczenia miejsc pamięci w Kownie, Poniewieżu czy też w Wilnie.

— Czas najwyższy, żeby policja wreszcie znalazła sprawców tych ataków, bo raczej nie jest to sprawą jakichś tam wandali. W moim przekonaniu, jest to konsekwentne działanie zorganizowanej grupy. Więc powinno być wszczęte dochodzenie wobec wszystkich ataków, a ich sprawcy powinni być znalezieni — powiedział nam Simonas Alperavičius, prezes Wspólnoty Żydowskiej na Litwie. Dodał też, że we wtorek zamierza o tym rozmawiać z nadkomisarzem wileńskiej policji.

— Wyraźnie nie są to odosobnione przypadki, więc powinno też być wszczęte dochodzenie obejmujące całość — uważa Alperavičius.

Prezes Wspólnoty Żydowskiej ubolewał też, że chociaż informacja o ataku na pomniki w Ponarach pojawiła się jeszcze w niedzielę po południu, to do w poniedziałek nikt z liderów państwa nie odreagował na to zdarzenie.

Policja nie komentuje sprawy. Jak po każdym ataku na pomniki żydowskie odpowiada lakonicznie, że „prowadzone jest śledztwo”. Funkcjonariusze nie komentują też treści napisów na pomnikach. Tymczasem nie trudno ustalić, że dotyczą one przyjętej niedawno ustawy, na mocy której państwo litewskie zobowiązało się do wypłaty 128 mln litów tytułem rekompensaty Żydom za utracone w okresie wojny mienie żydowskie. Rekompensaty będą wypłacane w ciągu najbliższych 20 lat z konta specjalnie powołanej do tego celu fundacji.