Rosyjskie „anschluss” unijnej Austrii

728
Austriackiej Temidzie rzekomo zabrakło dowodów uzasadniających potrzebę zatrzymania i przekazania Litwie oficera sowieckich służb specjalnych Michaiła Gołowatowa Fotomontaż Stanisław Tarasiewicz

„Małe zas.ane państwo” „plunęło w twarz Europie”, bo „zlekceważyło zasadę europejskiej solidarności”. Te epitety litewskich komentatorów politycznych oraz przywódców kraju tylko częściowo oddają niezadowolenie, jakie na Litwie wywołała wieść o uwolnieniu z aresztu austriackiego byłego dowódcy sowieckich komandosów Michaiła Gołowatowa.

Były dowódca radzieckiego KGB, który w 1991 r. dowodził szturmem oddziału „Alfa” na wieżę telewizyjną w Wilnie, został aresztowany w Wiedniu w ubiegły czwartek na wniosek litewskiej prokuratury. Jednak po kilkunastu godzinach został zwolniony z aresztu i uciekł do Moskwy. Austriackiej Temidzie rzekomo zabrakło dowodów uzasadniających potrzebę zatrzymania i przekazania Litwie oficera sowieckich służb specjalnych, który jest jednym z głównych oskarżonych w prowadzonym na Litwie śledztwie w sprawie tragicznych wydarzeń stycznia 1991 roku.  Decyzja Austrii o puszczeniu wolno dowódcy sowieckich komandosów, którzy, według litewskiej prokuratury, są winni zabójstwa kilkunastu cywilów, wywołało oburzenie na Litwie oraz zdumienie austriackich władz i konsternację sił opozycyjnych.

Michaił Gołowatow był dowódcą oddziałów „Alfa” radzieckiego KGB, które w 1991 r. szturmowały wieżę telewizyjną w Wilnie Fot. ELTA

— Oczekujemy, że to splunięcie Europie w twarz będzie ocenione przez naszych partnerów w Unii Europejskiej i NATO — powiedział w poniedziałek dziennikarzom szef sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych, poseł Emanuelis Zingeris.

W związku z austriacką „aferą KGB”, jak austriackie media ochrzciły sprawę wypuszczenia z aresztu szefa sowieckiego „specnazu”, na Litwie zwołano w poniedziałek kilka narad, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało Austrii notę dyplomatyczną. Litewski resort w niej domaga się od austriackiej strony wyjaśnień w sprawie okoliczności uwolnienia Gołowatowa. Wiceminister spraw zagranicznych, Asta Skaisgirytė-Liauškienė, poinformowała w poniedziałek, że wezwany do MSZ pełnomocnik ambasady Austrii w Wilnie nie mógł wytłumaczyć przyczyn pośpiesznego wypuszczenia Gołowatowa z aresztu. Jak podają austriackie media, te przyczyny miał przedstawić litewskiej stronie minister spraw zagranicznych Austrii, Michael Spindelegge. Spotkał się on z litewskim kolegą, Audroniusem Ažubalisem na odbywającym się w Brukseli szczycie szefów państw unijnych.

— Jesteśmy państwem prawa, w którym niezależne sądy podejmują niezależne decyzje — austriackie media cytują słowa ministra Michaela Spindelegge’a. Austriacka strona tłumaczy się, że decyzja o zwolnieniu Gołowatowa z aresztu ma wyłącznie prawne uzasadnienie. Minister Spindelegge wyjaśnił swemu litewskiemu koledze, że strona litewska nie dostarczyła na czas dodatkowych informacji potrzebnych do podjęcia decyzji o przedłużeniu terminu zatrzymania Gołowatowa, dlatego też prokuratura kraju podjęła decyzję o zwolnieniu Rosjanina z aresztu, po czym zatrzymany natychmiast wrócił na Litwę.

Tymczasem litewska prokuratura zaprzecza słowom Austriaków i twierdzi, że wszystkie dokumenty, w tym międzynarodowy nakaz aresztowania Gołowatowa były przekazane w terminie. Litewscy prokuratorzy nie odrzucają możliwości, że decyzję o zwolnieniu zatrzymanego strona austriacka podjęła pod presją Moskwy.

Pośrednio potwierdzają to doniesienia mediów rosyjskich. Na stronie internetowej „Echo Moskwy” cytowany jest anonimowy przedstawiciel rosyjskiego MSZ, który otwarcie przyznaje, że po zatrzymaniu Gołowatowa Moskwa interweniowała w Wiedniu.

W poniedziałek w południe pikietujący domagali się wyjaśnień ze strony austriackiej i potępili bezczelną decyzję władz tego kraju o uwolnieniu "rosyjskiego faszysty" Fot. ELTA

„Rosyjscy dyplomaci uważają, że austriaccy partnerzy przeanalizowali ich wytłumaczenia o polityzacji sprawy (wydarzeń 13 stycznia — przyp. autor) i podjęli decyzję” — pisze „Echo Moskwy”.

Tymczasem premier Litwy, Andrius Kubilius uważa, że Austria zignorowała europejską solidarność w sprawie, która ma ogromną wagę dla Litwy. Dlatego też litewska strona zamierza z całą stanowczością nie tylko domagać się od oficjalnego Wiednia wyjaśnień w sprawie okoliczności uwolnienia Gołowatowa, ale też będzie zabiegała w instytucjach europejskich i międzynarodowych o ocenę austriackiej decyzji.

W poniedziałek przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė zwróciła się w tej sprawie do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Jerzego Buzka. Degutienė nazwała zachowanie się Austrii „bezczelnym policzkiem” wymierzonym europejskiej solidarności.

„Działania Austrii są wielkim naruszeniem prawa Unii Europejskiej i międzynarodowych norm. Tym samym Austria zademonstrowała, że nie uznaje decyzji litewskich instytucji praworządności podjętych w sprawach przestępstw wojennych i przeciwko ludzkości” — czytamy w oświadczeniu przewodniczącej Sejmu, Ireny Degutienė, która też retorycznie pyta przewodniczącego PE, czy wobec tego można jeszcze uważać, że Europę łączy ogólne pojęcie sprawiedliwości.

Strona litewska podkreśla, że podejmując pośpieszną decyzję o zwolnieniu Gołowatowa, Austria naruszyła wiele europejskich aktów prawnych, a nawet jeden swój, który mówi o 48-godzinnym tymczasowym areszcie, tymczasem Gołowatow był zatrzymany zaledwie na kilkanaście godzin i jak piszą austriackie media, nie był nawet w areszcie. Wobec tego Litwa zamierza zgłosić te naruszenia do unijnej organizacji Eurojust.

Skandaliczną decyzję Austrii przedstawią swoim europejskim kolegom minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis, który przebywa na szczycie dyplomatycznym w Brukseli oraz litewski minister sprawiedliwości, Remigijus Šimašius, który z kolei uczestniczy w Sopocie (Polska) w spotkaniu unijnym resortów sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych.

W poniedziałek też specjalne oświadczenie wystosował sejmowy Komitet Spraw Zagranicznych. Jak poinformował media przewodniczący komitetu, Emanuelis Zingeris, ostatecznie ton oświadczenia został złagodzony, bo w początkowej wersji mówiono w nim o zamrożeniu stosunków dyplomatycznych z Austrią. Wobec takich sformułowań zaprotestowali członkowie Komitetu z Partii Socjaldemokratów oraz „Porządku i Sprawiedliwości”. W końcu postanowiono złagodzić ton oświadczenia, ale jak podkreślił Zingeris, sprawa zerwania stosunków dyplomatycznych może wrócić później, gdy zostaną wyjaśnione wszystkie okoliczności austriackiej decyzji. Poseł Zingeris nie wykluczył też, że Litwa będzie domagała się na forum europejskim ukarania Austrii, włącznie z ograniczeniem udziału Austrii w strukturach władz unijnych.

Litewska prokuratura do dziś prowadzi dochodzenie i ściga winnych masakry w 1991 roku Fot. archiwum "Kuriera Wileńskiego"

Tego też domagali się protestujący, którzy w poniedziałek w południe pikietowali przed placówką dyplomatyczną Austrii w Wilnie. Domagali się oni wyjaśnień ze strony austriackiej i potępili bezczelną decyzję władz tego kraju o uwolnieniu „rosyjskiego faszysty”.

Uczestnicząca w pikiecie posłanka Vilija Aleknaitė-Abramikienė ubolewała, że w mentalności austriackich władz „anschluss” wciąż jest obecny. W opinii wielu litewskich komentatorów i polityków decyzja Austrii była podyktowana niechęcią władz tego kraju do „psucia relacji z Rosją, jako strategicznego partnera Austrii, która ma plany zostać europejskim centrum dystrybucji rosyjskiego gazu w Europie”.

W miarę jak na Litwie rosło oburzenie wobec działań Austrii, w tamtejszych mediach nabierał rozgłosu temat zatrzymania Gołowatowa. Większość austriackich mediów poświęciło temu tematowi główne miejsce.

Na narastający skandal dyplomatyczny odreagowała też austriacka opozycja, głównie Partia Zielonych. W wydanym w poniedziałek oświadczeniu zażądała ona przeprowadzenia dochodzenia w sprawie okoliczności związanych ze zwolnieniem Gołowatowa.

Jak napisano w oświadczeniu „zielonych”, takie dochodzenie pomoże uratować wizerunek Austrii, żeby nie była ona kojarzona „z państwem tranzytowym czy też przytułkiem dla zbrodniarzy wojennych i dyktatorów”.


ŚCIGANI

Michaił Gołowatow był dowódcą oddziałów „Alfa” radzieckiego KGB, które w 1991 r. szturmowały wieżę telewizyjną w Wilnie. Zginęło wtedy kilkanaście bezbronnych cywilów, którzy stanęli w obronie wieży. Litewska prokuratura do dziś prowadzi dochodzenie w tej sprawie i ściga winnych masakry w 1991 roku. O udział w niej podejrzane są 23 osoby. 21 z nich posiada obecnie obywatelstwo rosyjskie, pozostałe białoruskie.