Litewska puszka Pandory nazywa się Snoras

Oburzonych klientów próbujących wyjaśnić sytuację w oddziałach banku, nie mniej oburzeni pracownicy oddziałów odsyłają za wyjaśnieniami „do Kubiliusa” Fot. Marian Paluszkiewicz

Nacjonalizacja przez rząd banku Snoras zaczyna przypominać sytuację z otwarciem puszki Pandory, bo wcale nie musi przebiegać tak sprawnie, jak to wcześniej zapowiadał rząd.

Również właściciele znacjonalizowanego banku zapowiedzieli, że będą dochodzić swoich spraw w sądzie. Na tę informację premier Andrius Kubilius odreagował groźbą, że to rząd w sądzie będzie domagał się od bankowców Snorasa wyrównania spowodowanych przez nich szkód finansowych.

Co prawda prokuratura jeszcze nie postawiła nikomu zarzutów w sprawie wyprowadzenia z banku około 200 mln litów i fałszowania dokumentacji bankowej, która zawyżała aktywa banku o ponad 1 mld litów. Obserwatorzy jednak nie wykluczają, że zarzuty zostaną postawione. Przesłanką do tego jest fakt, że prokuratura już zajęła część majątku byłego szefa i akcjonariusza Snorasa, Raimundasa Baranauskasa oraz współwłaściciela banku, Władimira Antonowa. Widocznie nie bez powodu zarówno Baranauskas, jak też Antonow oraz całe kierownictwo Snorasa przed jego nacjonalizacją znaleźli się raptem za granicą i nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle zamierzają wrócić na Litwę. Prokuratura Generalna nie wyklucza, że za bankowcami Snorasa zostaną wysłane listy gończe, bo prokuratorzy chcieliby co najmniej przesłuchać kierownictwo banku i jego właścicieli.

W piątek zaczęły strajkować bankomaty Snorasa oraz zawiesił się internetowy system bankowy Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem wśród klientów banku szerzy się panika. Bo mimo zapewnień nowego administratora banku oraz władz banku centralnego, jak też przedstawicieli rządu, że Snoras wznawia operacje bankowe, ale na razie do 500 litów dziennie, to jednak nie wszystko działa sprawnie. Jak ustaliliśmy, jeszcze w środę po południu faktycznie zaczęły pracować bankomaty Snorasa, a w oddziałach prowadzono operacje bankowe klientów. Jednak już w piątek zaczęły strajkować bankomaty, bo zamiast po 500 litów, niektórzy klienci otrzymali z bankomatów po 100 euro. Potem w ogóle przestały wydawać jakiekolwiek pieniądze. Oburzonych klientów próbujących wyjaśnić sytuację w oddziałach banku, nie mniej oburzeni pracownicy oddziałów odsyłają za wyjaśnieniami „do Kubiliusa”. Wadliwie działał też internetowy system banku, a niektórzy klienci w ogóle nie mogli wejść do systemu.

W piątek też Raimondas Kuodis z Litewskiego Banku zdradził mediom, że początkowo planowano operację nacjonalizacji Snorasa przeprowadzić w nadchodzący weekend, gdy zazwyczaj nie pracują oddziały i nie działa internetowy system bankowy, a w bankomatach jest nieduży ruch. Jednak wtorkowa publikacja w należącym częściowo do Snorasa dzienniku Lietuvos rytas o rzekomych zamiarach władz przejęcia wszystkich banków z litewskim kapitałem przyśpieszyła decyzję o nacjonalizacji Snorasa. Bo — jak tłumaczą przedstawiciele rządu — brak stanowczej i szybkiej reakcji władz mógłby doprowadzić do ogromnych strat finansowych i dotknąłby całego systemu bankowego Litwy.

Jednak z reakcji rynkowych na nacjonalizację Snorasa wynika, że litewski system bankowy, jak i cały rynek i tak zostały dotknięte. Na wileńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych akcje litewskich banków poszybowały w dół, zaś firmy mające konta w Snorasie codziennie notują straty. Niepewny jest również los firm należących w całości, czy częściowo, do banku Snoras. Największy rezonans, ale nie problem, stanowi sytuacja grupy medialnej Lietuvos rytas. Należąca do niej telewizja już zapowiedziała, że do końca roku zawiesza produkcję nowych programów. Niejasny też jest los największego litewskiego dziennika Lietuvos rytas oraz portalu lrytas.lt. Czarne chmury zbierają się też nad głowami zawodników sztandarowej litewskiej drużyny koszykarskiej Lietuvos rytas.

Nacjonalizacja Snorasa wywołała też spekulacje i problemy finansowe za granicą. Rosyjskie media ujawniają, że największy udziałowiec banku Snoras, Władimir Antonow, wymienił fikcyjne aktywa banku na wartościowe aktywa moskiewskiego dewelopera Mirax Group. Jak podają rosyjskie media, chodzi o setki milionów dolarów.

Tymczasem portal DELFI za WikiLeaks ujawnia, że Snoras oraz łotewski Latvijas Krājbanka, należący częściowo do Snorasa oraz do Władimira Antonowa, mogą być zamieszane w finansowanie irańskiego programu nuklearnego. Jak wynika z notatek amerykańskich dyplomatów sporządzonych w 2005 roku, przez konta w Snorasie i Latvijas Krājbanka były finansowane zakupy sprzętu na potrzeby irańskiego programu nuklearnego. WikiLeaks nie ujawnia jednak, skąd irańskie pieniądze trafiły na konta bankowe na Litwie i Łotwie.

W piątek dotarła też wiadomość z Łotwy, której instytucje nadzoru finansowego ograniczyły w czwartek działalność banku Latvijas Krājbanka należącego częściowo do Snorasa oraz do Władimira Antonowa. Ograniczenie potrwa co najmniej miesiąc i dotyczy obrotów na kontach klientów banku do wysokości 100 tys. euro miesięcznie. Tamtejsze władze tłumaczą, że w ten sposób chcą chronić bank przed paniką klientów, którzy mogliby wyprowadzić swoje pieniądze do innych banków.

Tymczasem na Litwie wyjaśnia się, ile i kto może stracić na nacjonalizacji banku. Rząd zapewnia, że zdecydowana większość klientów trzymających w banku Snoras swoje pieniądze na kontach oszczędnościowych, czy też bieżących, nie ma czego się obawiać, bo ich pieniądze chroni gwarancja państwowa. Obejmuje ona ubezpieczenie kont do wysokości 100 tys. euro. Jak poinformowała w piątek minister finansów Ingrida Šimonytė, takie ubezpieczenie dotyczy 99 proc. klientów Snorasa. W większości są to klienci powyżej 50. roku życia, którzy trzymali w Snorasie swoje oszczędności z całego życia. Prywatne osoby na kontach oszczędnościowych i bieżących w Snorasie miały w sumie około 4 mld litów.

Problem mogą natomiast mieć osoby fizyczne i prywatne, które przechowywały w Snorasie większe sumy niż obejmuje gwarancja państwowa. W opinii Šimonytė, tacy klienci mogą mieć problemy, bo czy odzyskają swoje lokaty powyżej 100 tys. euro, będzie zależało od tego, czy wystarczy pieniędzy w banku albo pieniędzy pochodzących ze sprzedaży majątku bankowego.

Jak podała minister Šimonytė, biznesmeni mieli na kontach w Snorasie około 1,5 mld litów, a kolejne pół miliarda na kontach należały do instytucji państwowych.