Litwa rośnie w potęgę… wśród dłużników

219
Żeby sprostać zobowiązaniom finansowym w tym roku, nasz kraj będzie potrzebował dodatkowo około 10,5 mld litów Fot. Marian Paluszkiewicz

Litwie z powodzeniem udało się sprzedać obligacje skarbowe o wartości 1,5 mld USD (około 3,975 mld litów). O tym z triumfem w środę ogłosili rządzący.

Opozycja oburzyła się na rządzących, że nadal zadłużają państwo. Eksperci zauważają, że każda ze stron sporu ma prawo do swoich emocji, bo bez kolejnej pożyczki Litwa nie mogłaby obsługiwać bieżących rachunków, w tym dotyczących spłaty już zaciągniętych pożyczek. Z kolei nowa pożyczka zwiększa zadłużenie państwa, co też nie najlepiej wpływa na wskaźniki gospodarcze.

— Nie widzę żadnych powodów do radości, no bo i z czego możemy się cieszyć, skoro zadłużyliśmy państwo na kolejne miliardy litów? — oburza się w rozmowie z „Kurierem” poseł Julijus Veselka, wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Gospodarki. Posła jednak najbardziej oburza nie sama pożyczka, bez której żaden rząd nie mógłby zachować płynności finansowej kraju, lecz fakt, że rząd Andriusa Kubiliusa nadal zapożycza się na światowych rynkach finansowych, a nie w instytucjach strukturalnych, jak na przykład, w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.

— Zaskakuje upartość naszego rządu zapożyczać się u bankierów światowych przy odsetkach na poziomie prawie 7 proc., gdy z MFW czy Bankiem Światowym możemy negocjować pożyczki na poziomie 3-3,5 proc. odsetek — mówi Julijus Veselka. Nie przekonują jego tłumaczenia rządzących, że międzynarodowe instytucje, jak chociażby MFW, pożyczając pieniądze, stawia pewne warunki, na które rząd Kubiliusa rzekomo nie chce się zgodzić.

— MWF owszem stawia warunki, ale zobaczmy, jakie to warunki. Po pierwsze, ewentualne odwiązanie lita od euro. Ale taka decyzja w dzisiejszych warunkach ekonomicznych byłaby dla nas jak najbardziej logiczną i korzystną. Po drugie, wprowadzenie podatków od nieruchomości. Ale te podatki nasz rząd wprowadza i bez nalegania Funduszu Walutowego. Jeżeli więc zobaczymy ogólnie, to widzimy, że nasz rząd i tak idzie w kierunku, jaki wyznaczałby MFW, ale pożycza u bankierów i to znacznie drożej niż w MFW! — zauważa poseł Veselka.

Jak podają nieoficjalne źródła, 10-letnie obligacje o stopie dochodu na poziomie 6,75 proc. Litwie udało się sprzedać, bo pobyt na nie był trzykrotnie większy niż podaż. Toteż chęć inwestorów zarobienia na litewskich obligacjach przezwyciężyła obawy przed ryzykiem kupowania papierów wartościowych kraju, który nie cieszy się najlepszą oceną agencji ratingowych — Baa1 (Moody’s), BBB (S&P) i BBB (Fitch). Litwa będzie musiała wykupić obligacje do 1 lutego 2022 r.

Jak wynika z zapowiedzi rządu, środowa pożyczka nie była ostatnią w tym roku, bo według ocen ekspertów Ministerstwa Finansów, żeby sprostać zobowiązaniom finansowym w tym roku, nasz kraj będzie potrzebował dodatkowo około 10,5 mld litów. Ponad połowa z nich pójdzie na obsługę wcześniejszych zadłużeń, bo już w maju Litwa będzie musiała wykupić swoje euroobligacje o wartości 1 mld euro (3,45 mld litów). Pozostałe miliardy zostaną przeznaczone na łatanie dziury budżetowej oraz na dofinansowanie zakładu ubezpieczeń socjalnych SoDra, która w tym roku będzie potrzebowała ponad 3 mld litów dodatkowych wpływów.

Ostatnio Litwa sprzedała swoje obligacje w listopadzie ubiegłego roku. Ich wartość wynosi 750 mln USD, czyli prawie 2 mld litów.