Letnie wakacje dzieci bólem głowy rodziców

81
Jedną z alternatyw spędzenia wakacji dla dzieci jest pobyt na wsi u dziadków, jeśli ich mają Fot. Marian Paluszkiewicz

Zbliżające się lato — to dla dzieci upragnione wakacje, a dla rodziców niewątpliwie też ból głowy. Stają przed dylematem, w jaki sposób zająć dzieci, żeby nie spędzały całych dni przed ekranem telewizora czy monitorem komputera.

Kolonie i obozy, a także półkolonie dla dzieci i młodzieży — to doskonała alternatywa wakacji „na asfalcie”. Co prawda, przebogata oferta takiego spędzenia letnich wakacji bardzo często przerasta możliwości finansowe rodziców.

Nawet koszty obozów na Litwie mogą być wyższe niż miesięczne wynagrodzenie niektórych rodziców.

Choć samorząd stołeczny na finansowanie kolonii i półkolonii w tym roku przeznacza więcej środków, nadal pozostają one mało dostępne dla ogółu.

— W tym roku na ten cel przeznaczono ponad 200 tys. Lt, o 100 tys. więcej niż w roku ubiegłym. Mamy ponad 150 podań od różnych placówek — zarówno szkół, jak i innych placówek budżetowych. W najbliższym czasie będą podjęte decyzje, w jaki sposób pieniądze zostaną rozdysponowane. W pierwszej kolejności pokrywamy koszta związane z posiłkiem i programem kulturalnym. Niewątpliwie, naszym priorytetem są dzieci z rodzin wspieranych socjalnie — poinformowała „Kurier” Dalia Normantienė, główny specjalista pododdziału wychowania nieformalnego Departamentu Oświaty, Kultury i Sportu Samorządu m. Wilna.

Jak wstępnie podała specjalistka samorządu, koszty pobytu na koloniach czy półkoloniach w tym roku zostaną pokryte dla ok. 5 tys. dzieci.

— Na razie trudno jest podać dokładną liczbę, bo podania są dopiero rozpatrywane. Ale uwzględniając statystyki z lat ubiegłych, można przypuszczać, że samorząd opłaci pobyt na koloniach i półkoloniach ok. 5 tys. dzieci — dodała.
Pobyt uczniów w szkole latem w ciągu dnia z zajęciami, wycieczkami i wyżywieniem umożliwia większość szkół, jednak są zmuszone raczej do pozyskania środków we własnym zakresie. Często rodzice muszą dopłacić z własnej kieszeni.

Placówki szkolne na wypoczynek letni dzieci mają możliwość wykorzystać środki z tytułu koszyczka ucznia, przeznaczone na działalność poznawczą.

— Z tytułu koszyczka ucznia na każde dziecko w celu działalności poznawczej przeznacza się 10 Lt w ciągu roku, które można wykorzystać w ciągu roku szkolnego czy gromadzić na lato. Każda szkoła ma do dziesięciu dni, przeznaczonych na różne projekty związane z nietradycyjną działalnością wychowawczą. Nauczyciele w czerwcu nie mają urlopów, dlatego działalność w szkolnych obozach dziennych może być organizowana właśnie ze środków przeznaczonych na działalność poznawczą, z tytułu bezpłatnego żywienia (na jedno dziecko — ok. 8 Lt dziennie), wykorzystując infrastrukturę szkoły — wyjaśniono nam w MON.

Uczniowie klas początkowych Szkoły Podstawowej na Lipówce w Wilnie co roku mają możliwość spędzić letnie dni na obozie szkolnym.

— Co roku w czerwcu organizujemy dwutygodniowy obóz dla uczniów początkówki. Rodzice bardzo go sobie chwalą. Kilka lat z rzędu mieliśmy środki z samorządu na organizowanie takich półkolonii. W tym roku jeszcze czekamy na odpowiedź. Jeśli nie ma finansowania, staramy się koregować koszta w ten sposób, by rodzice musieli jak najmniej dopłacać. Dzieci wspierane socjalnie mają zawsze nieodpłatne wyżywienie. Zazwyczaj rodzice muszą dla swoich dzieci pokryć tylko koszta związane z przejazdem, gdy dzieci jadą na wycieczki. To najczęściej kwota nie przekraczająca 10 litów — powiedziała Helena Gasperska, dyrektor szkoły na Lipówce.

Na wydatki związane z wypoczynkiem letnim dla dzieci samorząd rejonu wileńskiego co roku przeznacza ok. 100 tys. Lt.

— Pokrywamy koszty związane z półkoloniami i wyjazdy dzieci. Ostatnio nie mamy scentralizowanych wyjazdów na kolonie do Polski, ale uczniowie wyjeżdżają w ramach wymiany czy współpracy szkół — powiedziała w rozmowie z naszym dziennikiem Lilia Andruszkiewicz, kierownik wydziału oświaty Samorządu rejonu wileńskiego.

Na Litwie pozostało zaledwie kilkadziesiąt obozów wypoczynkowych, jednak wakacje letnie w nich spędza tylko nieliczna część dzieci. O tym, żeby podarować dziecku letni wypoczynek na koloniach, zapewne marzy większość rodziców, jednak cena — pół tysiąca litów czy większa za 10-dniowy pobyt przerasta możliwości finansowe bardzo wielu rodziców na Litwie.

Od 2010 r. wcielenie letnich programów edukacyjnych finansowane jest z budżetu  państwowego i Europejskiego Funduszu Socjalnego. Jak „Kurier” poinformowano w Ministerstwie Oświaty i Nauki (MON), na ten cel ogółem dotąd przeznaczono 2,3 mln Lt (1 mln Lt — w 2010 r., 1,3 mln Lt — w 2011 r.). Pieniądze przeznacza się na stacjonarne obozy letnie.

Wspieranym socjalnie dzieciom z funduszy projektu jest pokrywany pobyt na koloniach w 100 proc., innym — w 30 proc.

„W tym roku na letni wypoczynek dzieci przeznaczy się 1 mln Lt. Obecnie trwa przetarg. Przypuszczalnie, w edukacyjnych programach na koloniach letnich udział weźmie ponad 4 000 dzieci, w tym 10 proc. dzieci z rodzin ryzyka socjalnego, które w programach uczestniczyć będą nieodpłatnie” — podaje resort oświaty.

Z funduszy europejskich finansowane są również inne projekty, poświęcone zajęciom dzieci latem, na przykład w ramach rozbudowania systemu usług oświatowych dla dzieci specjalnej troski.

Prześcigają się w ofertach obozów dla dzieci — zarówno na Litwie, jak i za granicą — biura podróży. Sektor prywatny proponuje nawet jednodniowe — na przykład, spędzenie dnia w parku wodnym. Za taki pobyt dziecka rodzice będą musieli zapłacić ok. 80 Lt. Spektrum proponowanych przez organizatorów kolonii usług jest ogromne. Za pobyt dziecka na koloniach w kraju rodzice będą musieli zapłacić sumę w granicach 500-700 Lt. W niektórych przypadkach należy też doliczyć koszty dojazdu. Ale, co prawda, wybierać też można według zainteresowań dziecka — na przykład obozy sportowe, zwłaszcza popularne koszykarskie dla młodzieży, militarne, rozwijające różne talenty albo nawet w stylu indiańskim, i co więcej — zorientowane na doskonalenie osobowości. Niektóre placówki nawet proponują rodzicom czy dziadkom dołączyć do swoich latorośli i wspólnie spędzić czas na obozie.

Alternatywą dla kolonii są półkolonie, najczęściej tańsze, które organizują — poza szkołami — różne placówki wychowania nieformalnego. Oferujące takie dzienne obozy organizacje również proponują treściwe spędzenie czasu. Zachęcają wycieczkami, wypadami, sportowymi i innymi rozrywkami.

Na przykład największa na Litwie placówka wychowania nieformalnego — Litewskie Centrum Dzieci i Młodzieży przygotowuje sześć programów na lato. W tym roku ośrodek proponuje dzieciom wypróbować siebie w różnych zawodach, dziedzinach sportu, pomoże odkryć i rozwijać talenty. Zajęcia są planowane na czerwiec i lipiec. Co prawda ta opcja nie jest tańsza niż obóz wyjazdowy. Jak nas poinformowała Jūratė Janavičienė, specjalistka z Litewskiego Centrum Dzieci i Młodzieży, 10-dniowe zajęcia z dwukrotnym wyżywieniem kosztują prawie 500 Lt, pięciodniowe — odpowiednio — dwukrotnie mniej.

Zająć dziecko latem proponują nawet teatry. W ofercie mają zajęcia z plastyki, muzyki czy sztuki teatralnej. Dzień takich zajęć kosztuje blisko 30 Lt.

Rodzice o zasobniejszym portfelu mogą przebierać w ofertach kolonii na przykład w Niemczech, Włoszech, Francji, Bułgarii, Chorwacji, Turcji. Za takie obozy międzynarodowe przyjdzie zapłacić od 1 tys. Lt do 3 tys. Co prawda, do ceny trzeba jeszcze doliczyć prawie zawsze ok. 100 euro na płatne wycieczki i w niektórych przypadkach również 100 Lt opłaty paliwowej.

Wielu spośród uczniów 120 szkół polskich na Litwie głównie dzięki funduszom z Macierzy i szkołom partnerskim część lata spędzi w Polsce. W ciągu ostatnich trzech lat nie było scentralizowanych wyjazdów dzieci z Litwy na kolonie do Polski, którymi się opiekowało Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich nas Litwie „Macierz Szkolna”. Sytuacja może się zmienić, bo się zmieniły instytucje, które rozdysponowują środki, co zainicjował minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski.

— Na razie nie możemy twierdzić, że „Macierz Szkolna” nie otrzyma środków na kolonie dla naszych uczniów. Decyzja ma zapaść w końcu maja. A więc nadzieja istnieje. Jedyne co jest pewne, że uczniowie będą wyjeżdżali do Polski w ramach współpracy partnerskiej szkół, gmin czy samorządów. Choć to nie będą liczne grupy — poinformowała nas Krystyna Dzierżyńska, wiceprezes „Macierzy Szkolnej”.