Internetowe „działactwo”

92

Gdy ogłoszono plany o przywróceniu poboru do wojska i loterii, której drogą miał się odbywać, w internecie wybuchła burza. Jedni krytykowali idiotyczny pomysł robienia losowania z ludzkiego życia, inni krytykowali krytyków.
Popularność zdobył wpis jakiejś kobiety, która krytyków uspokajała, że do żadnej loterii nie dojdzie, bo całą kwotę poborowych wypełnią na ochotnika „nasi synowie i mężowie” — ludzie to sobie udostępniali jako przykład patriotyzmu.
Dyskusje ucichły, poboru jeszcze nie ma, ale na ochotnika się już można zgłaszać. Jak dotąd — zgłosiły się tylko 32 osoby. Można zatem, a nawet trzeba, ten słomiany „patriotyzm” popierających pobór wpisać do kategorii internetowego „działactwa”.
W internecie bowiem działa się łatwo i bezboleśnie. „Polubieniem” obrazka karmimy dzieci w Afryce, udostępnieniem go znajomym — ratujemy sympatyczne koale w Australii, a deklaracjami o tym, jak to będziemy wojować, zachwycają się znajomi. Tylko jaki to ma wpływ na rzeczywistość? Żaden.
Zaczyna się wiosna. Okres tłok i porządków. Zamiast więc pohukiwać w internecie i wysyłać swych synów na facebookowe wojny, wybierzmy się lepiej na akcję sprzątania okolicy czy cmentarza na Rossie. Zbierając śmieci może i nie nakarmimy afrykańskich dzieci, ale na pewno zmienimy świat na lepsze.