Akredytacja — interpretacja

146

„Akredytacja — dyskredytacja” — takie hasło zabrzmiało na pikiecie pod ambasadą litewską w Warszawie zorganizowanej przez członków Stowarzyszenia „Memoriae Fidelis” oraz Federacji Organizacji Kresowych. Uczestnicy pikiety zgromadzili się, by wyrazić swój sprzeciw przeciwko dyskryminującym działaniom władz litewskich wymierzonym w szkolnictwo polskie na Litwie. Protestowali przeciwko wdrożeniu nieprzygotowanej ustawy oświatowej oraz najnowszym planom degradacji statusu kilkunastu polskich szkół, które to posunięcia władz litewskich dźwięcznie się nazywa akredytacją.

W jednym przypadku powodem tzw. reorganizacji szkół jest zbyt niska liczba uczniów w szkole (choć na przykład w litewskiej szkole w Sejnach w klasach 1-12 kształci się 67 uczniów i szkoła ta bynajmniej nie jest zagrożona likwidacją). W przypadku Szk. Śr. im. Wł. Syrokomli w Wilnie pretekstem do braku zgody na akredytację jest, o zgrozo, zbyt wiele elementów… kształcenia katolickiego! W liście z 8 maja eksminister oświaty Dainius Pavalkis tłumaczy, że „szkoła możliwie nie odpowiada idei szkoły świeckiej, zatwierdzonej w Konstytucji”. Czyli przeciągana decyzja o akredytacji ostatecznie zależy od interpretacji: możliwie odpowiada, a możliwie „nie odpowiada”. Zaś hasło „akredytacja — dyskredytacja” może brzmieć inaczej: „akredytacja — interpretacja”. Co na jedno wychodzi.