Co ma Eurowizja do laktozy

115

Od Eurowizji minęło już kilka dni, lecz ten temat u nas wciąż jest na topie. Irytuje nas jednak nie zwycięstwo przedstawiciela Szwecji, lecz zajęte przez Rosję drugie miejsce. Na ten temat wypowiedziała się też prezydent Dalia Grybauskaitė. Zapytana znienacka, co sądzi o sugestiach, że jej antyrosyjska retoryka udzieliła się litewskiemu jury konkursu, prezydent tym razem nie przerwała rozmowy, lecz wręcz podręcznikowo zbyła pytanie żartem i zeszła na temat zastępczy. Była jednak wyraźnie zadowolona, że litewskie jury wybrakowało Rosję z konkursu. Tymczasem jurorzy nie ukrywają, że wcale nie oceniali talentów muzycznych rosyjskiej piosenkarki, lecz podjęli polityczną decyzję — nie będzie nam tu ruska śpiewać o pokoju, gdy na Ukrainie toczy się wojna. Wprawdzie decyzja naszego jury nijak nie zmieniła wyników Eurowizji, ale wydaje się, nie pozostanie dla Litwy bez skutku. Bo skoro u nas, kraju teoretycznie demokratycznym, polityczne decyzje zapadają nawet w kwestiach sztuki, to czy możemy potem dziwić się, że w praktycznie dyktatorskiej Rosji zapadają wobec nas również polityczne decyzje w sprawach np. gospodarczych.
Właśnie Rosja podjęła działania mające ograniczyć wwóz litewskich produktów mlecznych niezawierających laktozy — jedynych, które jeszcze można było tam eksportować. Czy to zbieg okoliczności? Mistrz kremlowskiej propagandy Dmitrij Kisielow powiedziałby tu raczej swoje tradycyjne: „Nie sądzę…”.