Brak uwagi? Nie szkodzi!

138

Na litewskiej skrajnej prawicy podniósł się lament, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie poparło projektu trzech posłów partii „Związek Ojczyzny: Litewscy Chrześcijańscy Demokraci”, by utworzyć specjalny fundusz na rzecz Litwy Południowo-Wschodniej, czyli Wileńszczyzny. Inicjatorami są dobrze znani Polakom ze swego nastawienia Audronius Ažubalis, Valentinas Stundys i Paulius Saudargas. Po przedstawieniu autorów, intencji przedstawiać już nie trzeba.
Pomysłodawcy i popierający ich propagandyści leją krokodyle łzy, jaka to Wileńszczyzna zacofana, biedna, zaniedbana — słowem, Afryka, a nie Europa — i jak wymaga uwagi. Za eksperta robi zapewne Ažubalis, były minister spraw zagranicznych, który przed objęciem tego stanowiska w jednej z audycji telewizyjnych opowiadał, że na Wileńszczyźnie jest 200 polskich szkół, a Leonard Talmont to „mer Święcian”. Ekspert znaczy, pierwsza klasa.
Wileńszczyzna z całą pewnością boryka się z rozmaitymi problemami — nie różni się tym od innych regionów Litwy czy Europy. Na pewno też zasługuje na uwagę. Ale na uwagę ludzi przyzwoitych, którzy by jej nie obrażali i nie poniżali wymysłami o tym, jak to nie da się tam żyć. Bo jednak pokazujemy, że się da.
Za uwagę trójki posłów dziękujemy. Za pogardę — nie. Zajmijcie się lepiej własnymi problemami.