Odpuścić Grekom

167

Gdy Grecy odrzucili w referendum propozycję pomocy finansowej w zamian za zaciskanie pasów, to jednak nie w Atenach, lecz w Brukseli, Berlinie, Paryżu, czy też Wilnie przywódcy unijni udają przysłowiowego Greka. Udają, że nic się nie stało i chcą nadal pakować miliardy euro w bankrutujący kraj, co krajowi, który już pochłonął setki miliardów euro, pomoże jak martwemu okład z lodu. Może dziwić niechęć unijnych przywódców do uwolnienia Grecji z Eurolandu, żeby mogła spokojnie zbankrutować. Ale biorąc pod uwagę, że te miliardy, jakie Grecy są dłużni unijnym instytucjom, czyli nam wszystkim, to wycofanie się Grecji oznaczałoby, że już nigdy tych pieniędzy nie odzyskamy. W tej sytuacji jednak nie to byłoby najgorszym. Odpuszczenie Grecji może bowiem wywołać reakcję łańcuchową i niebawem już Hiszpanie, Portugalczycy, czy Irlandczycy zaczną domagać się od swoich władz stanowczości w rozmowach z Brukselą ws. restrukturyzacji ich długów.
W Wilnie też zaczną ludzie zastanawiać się, dlaczego kilka lat temu zostali spałowani, kiedy wyszli wtedy — podobnie jak Grecy dziś — protestować przeciwko narzucanej nam polityce oszczędzania. Odpuszczenie Grecji przeczyłoby więc wmawianej nam od lat „prawdzie”, że tylko wyrzeczenie się swoich emerytur, rent i wynagrodzeń jest sposobem na zwalczanie kryzysu.