Zagrożenie inteligencją czy inteligencji?

139

W ostatnich dniach internet obiegły dwie, pozornie niemające ze sobą związku, wiadomości. Jedna dotyczyła listu otwartego, podpisanego przez ponad stu sygnatariuszy — od naukowców, jak Stephen Hawking, kończąc na przedsiębiorcach, jak właściciel produkującej elektryczne samochody firmy „Tesla Motors” Elon Musk. List ostrzegał przed zagrożeniami, jakie niesie wykorzystanie sztucznej inteligencji, szczególnie w przemyśle zbrojeniowym. Druga wiadomość dotyczyła dentysty z Ameryki, który pojechał do Zimbabwe i w polowaniu, które się okazało kłusowniczym, zabił najbardziej znanego lwa Afryki — znanego z czarnej grzywy i chętnego pozowania do zdjęć Cecila. Wściekli internauci prześcigali się w pisaniu negatywnych opinii na temat nie tylko niemoralnego zachowania mężczyzny, ale także nie szczędzili cierpkich słów pod adresem jego praktyki dentystycznej. I nawet jeśli uniknie kary za kłusownictwo i niszczenie gatunku zagrożonego wymarciem (grozi mu do 15 lat więzienia), to jego kariera jako dentysty jest już skończona. Niby te dwie historie nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak pozwalają wysnuć pewien wniosek.  Wciąż największym zagrożeniem nie jest pojawienie się inteligencji sztucznej, tylko deficyt naturalnej.