Za naszymi plecami, czy my plecami do nich?

175

Parafrazując „czekistów”, że „jeśli ktoś usprawiedliwia się, to znaczy, że jest winien”, można powiedzieć, że skoro ktoś niepotrzebnie tłumaczy się, to coś jest na rzeczy.
Takim niepotrzebnym tłumaczeniem są wyjaśnienia naszych polityków, że zmniejszenie o połowę NATO-wskiej misji kontroli powietrznej „Air Policing” nie oznacza, że USA i UE porozumiewają się z Rosją za plecami Litwy i że teraz jesteśmy mniej bezpieczni.
Prezydent Dalia Grybauskaitė, minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius i minister obrony Juozas Olekas w jeden głos twierdzą, że o porozumieniach za naszymi plecami nie może być i mowy oraz że i 8 zamiast dotąd 16 myśliwców w pełni wystarczy do zapewnienia nam kontroli powietrznej.
Choć ani Grybauskaitė, ani Linkevičius, ani Olekas „czekistami”, jak mówią, nie byli, ale powinni raczej wiedzieć, że namolne tłumaczenie się, że nic się nie dzieje, w sytuacji, gdy coś się dzieje, wcale nie zaprzecza, lecz potwierdza, że coś się dzieje.
Bo coraz intensywniejsze spotkania amerykańskich i unijnych urzędników z rosyjskimi oraz osobiste rozmowy przywódców USA i UE z Putinem do eskalacji konfrontacji raczej nie prowadzą. Możemy więc stojąc odwróceni plecami udawać, że nic się nie dzieje. Warto chyba jednak odwrócić się na problem i samym zadbać o swoje interesy, żeby potem nie udawać oburzenia, że o nas dogadali się znowu za naszymi plecami.