Fundusz niezgody

Przyzwyczailiśmy się już, że problemy Wileńszczyzny dzielą Polaków i Litwinów, Republikę Litewską i Rzeczpospolitą Polską. To nawet, niestety, stało się pewną tradycją. Jednak w tym tygodniu na jaw wyszło, że nasze problemy stały się kością niezgody pomiędzy prezydent Dalią Grybauskaitė a rządem Algirdasa Butkevičisa.

Prezydent wystąpiła jako orędowniczka powołania specjalnego funduszu wspierania Litwy Południowej. „Zwiększyłoby to uwagę dla Litwy Południowo-Wschodniej, mieszkańcy i administracja zostaliby bardziej wciągnięci w realizację różnych projektów” — mówi Grybauskaitė. Z kolei rząd ustami ministra spraw wewnętrznych Sauliusa Skvernelisa twierdzi, że istniejących obecnie aktów prawnych absolutnie wystarczy, aby rozwiązywać problemy zatrudnienia, rozwoju gospodarki, kultury i oświaty Południowo-Wschodniej Litwy. Minister zapewnia, że rząd przeznaczy na te cele w latach 2015-2020 około 55 mln euro. Ale specjalnego funduszu nie będzie. Bo jak twierdzi minister, jego administrowanie pociągnęłoby dodatkowe koszta.

Dzisiaj więc trudno prognozować, pojawi się taki fundusz czy nie, ale niewątpliwą pozostaje jedna rzecz. Jeśli to będą działania (nieważne — w ramach funduszu, czy bez niego) podobne do tych, co czynił na początku lat 90. rządowy fundusz o podobnej nazwie, którego podstawowym skutkiem działalności była lituanizacja Wileńszczyzny, to za taką troskę o nas dziękujemy.